Rok Nawrockiego. I halabardników [OPINIA]
Zupełnie inaczej jest w przypadku Nawrockiego – od samego początku uprawiał on politykę. Dobrą lub złą – bez znaczenia. Albo inaczej – w zależności od sympatii politycznych oceniających. Ale nie można mu odmówić, że rozumie, czym jest stanowisko najwyższego urzędnika państwowego. Otoczył się politykami z krwi i kości, i z ich pomocą prowadzi grę polityczną. Przez część środowisk opiniotwórczych jest za nią krytykowany, ale to zazwyczaj środowiska lewicowo-liberalne. Wśród prawicowych liderów opinii publicznej cieszy się natomiast powszechnym szacunkiem i uznaniem.
Choćby za swe tak częste weta. Korzystając z uprawnień, które daje mu konstytucja, regularnie blokuje ustawy uchwalane przez rządzącą większość. Jest zresztą przez nią za to ostro krytykowany. Ale o ile “koalicja 15 października” zdobyła w 2023 r. ponad połowę głosów Polaków, by realizować swój program wyborczy, o tyle prezydent dwa lata później otrzymał także większość głosów obywateli RP, by blokować prace rządu. Nie ma w tym niczego niedemokratycznego. Wprost przeciwnie – na tym właśnie demokracja polega.
Nawrocki bardzo szybko się uczy. Widać to już było w czasie kampanii wyborczej – zaczął ją od sztywnego i boleśnie słabego wystąpienia w Krakowie, a zakończył jako w pełni profesjonalny kandydat walczący jak równy z równym ze starymi wyjadaczami politycznymi. Podobnie było także w przypadku sprawowania już przez niego urzędu głowy państwa. W działaniach Nawrockiego widać coraz większą profesjonalizację i skutecznie realizowany plan stania się najważniejszym politykiem na prawicy.
![Rok Nawrockiego. I halabardników [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/08/rok-nawrockiego-ihalabardnikw-opinia-d16a59e.jpg)
O ile Duda robił tylko dziwne miny i nieśmiało manifestował chęć zachowania pewnej niezależności od prezesa PiS, o tyle obecny lokator Belwederu już kilka razy pokazał, że stać go na całkowitą niezależność wobec Nowogrodzkiej i że to bardziej w interesie Kaczyńskiego leży dobra współpraca między oboma politykami.
Nawrocki patronem ludzi spoza PiS
Z tym nowym fenomenem wiąże się jeszcze jedno ciekawe zjawisko – coraz bardziej widoczne nawiązywanie przez prezydenta dobrych relacji z innymi podmiotami na prawicy. Podczas gdy Duda tworzył fantomowe byty w postaci “Międzymorza”, Nawrocki systematycznie buduje mosty do innych, poza PiS, partii i środowisk prawicowych – od Konfederacji, przez partię Brauna, stowarzyszenie Morawieckiego, po kiboli. Powoli staje się dla nich punktem odniesienia i naturalnym patronem. I choć spotyka go za to ostra (i w moim przekonaniu słuszna) krytyka jego przeciwników, to jednocześnie te działania budują jego pozycję społeczną
I polityczną. Nie tylko zresztą w prawicowej bańce. Klasycznym przykładem tego typu zabiegów była decyzja odebrania swemu ukraińskiemu odpowiednikowi Orderu Orła Białego – choć rujnująca nasze relacje ze wschodnim sąsiadem, została z entuzjazmem przyjęta prawie przez wszystkich Polaków i wszystkie Polki.
Skutki tego typu działań widać zresztą w sondażach – niezmiennie umieszczają one prezydenta na czele różnego rodzaju rankingów zaufania i sympatii. Ale to nie wszystko – Nawrocki coraz skuteczniej rozpycha się w dwóch rolach, które pełni – jako głowa państwa oraz przyszły lider prawicy. Na jego tle Kaczyński jawi się jako postać schodząca z politycznej sceny, a reszta liderów prawicy jako halabardnicy w spektaklu, w którym on gra główną rolę.
![Rok Nawrockiego. I halabardników [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/08/rok-nawrockiego-ihalabardnikw-opinia-450e17d.jpg)
Pierwszy rok prezydentury Karola Nawrockiego był – z jego punktu widzenia i z perspektywy jego interesów – bardzo udany. Czy podobnie należy ocenić wpływ jego działań w kontekście zysków dla Polski? To już osobna sprawa i każdy z Czytelników powinien na to pytanie odpowiedzieć samodzielnie.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie