Proces Łukasza Żaka. Świadek: Groził nam po wypadku
Prokuratura zarzuciła im m.in. utrudnianie postępowania karnego poprzez pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej Łukaszowi Żakowi, nieudzielenie pomocy osobom znajdującym się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Co zeznała Sara S. o groźbach po wypadku?
W środę w warszawskim sądzie odbyła się kolejna rozprawa. Jak informował wcześniej sędzia Maciej Mitera, w jej trakcie miał zostać przesłuchany m.in. biegły, po czym zamknięty przewód sądowy oraz udzielone głosy stronom postępowania. Biegły nie pojawił się jednak w sądzie, a kolejny termin rozprawy wyznaczono na 13 lipca. Wówczas po jego wysłuchaniu mogą zostać wygłoszone mowy końcowe.
W trakcie środowej rozprawy na pytania Żaka odpowiadał za to ostatni świadek – Sara S., która razem z Żakiem w momencie wypadku jechała Volkswagenem Arteonem. Oprócz niej i Żaka w samochodzie byli jeszcze Adam K., Maciej O. i Paulina K., ówczesna partnerka Żaka, która także została poważnie ranna.

Na czas zeznań Sary S. Łukasz Żak i pozostali oskarżeni z uwagi na złożony przez kobietę wniosek musieli opuścić salę rozpraw. Kobieta już wcześniej zeznawała przed sądem i zmieniała zeznania, tłumacząc to obawą zemsty ze strony głównego oskarżonego.
Kobieta podkreśliła, że bardzo żałuje, że po wypadku nie poinformowała żadnych służb – Powinnam zadzwonić na policję. (…) Byłam wtedy bardzo zestresowana – mówiła.

Wskazała m.in., że po wypadku Żak mówił, że jego dziewczyna, która również podróżowała z nim samochodem, nie żyje. Miał też rozmawiać o tym, że “odj..ł typa”.
Sara S. zeznała też, że po wypadku Łukasz Żak miał grozić jej i partnerowi. – Powiedział, że mamy się zamknąć, bo zaraz weźmie nóż – stwierdziła.

Odniosła się również do prędkości samochodu, który miał prowadzić Żak. – Ostatnia prędkość, jaką zauważyłam na liczniku, to 171 km/h, a 191 km/h po wypadku powiedział mi partner – zaznaczyła.
Tragedia na Trasie Łazienkowskiej
Do wypadku doszło 15 września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. W wyniku zderzenia Volkswagena i Forda zginął 37-letni pasażer drugiego auta. Do szpitala trafiły trzy osoby z tego samochodu: kierująca nim 37-letnia żona zmarłego mężczyzny i ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Do szpitala trafiła także Paulina K., która podróżowała Volkswagenem.

Po wypadku na miejsce zdarzenia dojechali znajomi Żaka, którzy pomogli mu uciec. Żaka zatrzymano w Lubece w Niemczech na podstawie europejskiego nakazu aresztowania.
Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km/h. Na Trasie Łazienkowskiej obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h.