Afera w szpitalu, polityk się tłumaczy. “Nie znam pana Kacprzyka”
Kwestia pobytu wiceministra w warszawskiej lecznicy wróciła jak bumerang po doniesieniach o tym, że w Szpitalu Południowym w Warszawie politycy Koalicji Obywatelskiej i ich bliscy mieli być przyjmowani szybciej niż inni pacjenci. Pojawiły się wątpliwości, czy polityk – wzorem innych działaczy koalicji rządzącej – aby na pewno nie korzystał z udogodnień, jakie im przygotowano.

Według ustaleń portalu Zero.pl politycy KO i ich bliscy mieli być przyjmowani na SOR w Szpitalu Południowym szybciej niż inni pacjenci. Z relacji wynika także, że na miejscu przygotowano osobne pomieszczenie dla VIP-ów. To tam mieli czekać na badania i wyniki poza ogólną poczekalnią, z której korzystali inni pacjenci szpitalnego oddziału ratunkowego. Wszystko dzięki Dawidowi Kacprzykowi – byłemu już działaczowi KO – który zarządzał tamtejszym oddziałem ratunkowym (W ubiegłym roku zarobił on gigantyczną sumę 1,6 mln zł. Młody lekarz w ogóle nie powinien zostać koordynatorem SOR z uwagi na brak specjalizacji).
Wiceminister tłumaczy się z pobytu w szpitalu
– Ja pana Dawida Kacprzyka nie znam i żadnego saloniku VIP nie widziałem. Kontaktowałem się wyłącznie z moim lekarzem prowadzącym i recepcją przychodni na Solcu oraz szpitala. I w tym trybie, jako ubezpieczony w NFZ, zostałem zoperowany. Nigdy tego nie ukrywałem przede wszystkim dlatego, żeby promować profilaktykę, dlatego napisałem o tym na X – odpowiada na pytania Wirtualnej Polski wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki.
Wiceminister tłumaczy, że jest pacjentem przyszpitalnej przychodni na Solcu od 2021 r. Jak mówi, jego zabieg miał być pierwotnie wykonany w 2024 r., ale nie było terminów. Ostatecznie odbył się w listopadzie 2025 r. w trybie chirurgii jednodniowej. W konkrety wdawać się nie chce, bo – jak podkreśla – to “niezbyt sympatyczna specjalizacja”.
– Załatwianie przez działacza partyjnego specjalnego traktowania w szpitalu jest rzeczą wysoce karygodną – komentuje aferę Szeptycki.
Wszystkie historie zaczynają się od jednego zgłoszenia. Jeśli w twoim szpitalu, urzędzie czy firmie dzieje się coś, co wymaga sprawdzenia – daj nam znać. Wystarczy krótka wiadomość na dziejesie.wp.pl. Twoje dane chronimy, każdy sygnał sprawdzamy.