12 August, 2026

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

  • Opisani przez nas przedsiębiorcy nie wskazywali adresów, pod którymi miało dojść do szkód. WP dotarła do zdjęć, na których podstawie wypłacono wielomilionowe wsparcie.
  • Rada nadzorcza KARR we wtorek (11. sierpnia) odwołała ze stanowiska wiceprezeski Annę Konieczyńską, której mąż był jednym z beneficjentów programu pomocowego.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

“Miliony dla powodzian dostali mąż i sąsiedzi polityczki KO. Za wodę, po której nie ma śladu” – tekst WP, w którym opisaliśmy nieprawidłowości w rozdziale rządowej pomocy dla powodzian, wstrząsnął opinią publiczną.

Premier zapowiedział, że jeśli doszło do nieprawidłowości, dla winnych nie będzie litości. Z kolei do Jeleniej Góry ruszyła opozycja.

We wtorek pojawili się tam politycy klubu parlamentarnego Rozwój Plus – poseł Janusz Cieszyński i posłanka Marzena Machałek. W Urzędzie Miasta przeprowadzili kontrolę poselską i zażądali dokumentów, na podstawie których wydano miliony złotych pomocy dla powodzian.

WIDEOMętna woda. Jadczak: “Zrobiła się afera. Dopiero dziś?”

Dokumenty, które otrzymali, opisujemy poniżej. To akta dwóch spraw: spółki “Kadalore” i Agencji Reklamy i Promocji “Dami”. Zawierają wnioski przedsiębiorców, zaświadczenia miasta, odpisy z KRS, umowy najmu, urzędowe notatki opisujące procedurę, fotografie, które miały dokumentować szkody itp.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

Dziennikarzom WP odmówiono wcześniej dostępu do tych dokumentów. Krótko przypomnijmy.

We wrześniu 2024 r. przez południowo-zachodnią Polskę przeszła powódź. W Jeleniej Górze spadło 293 mm deszczu – ponad 450 proc. miesięcznej normy. W województwie dolnośląskim zginęło dziewięć osób, poszkodowanych zostało ponad 238 tys. ludzi i blisko 12 tys. firm. Samo miasto wyceniło szkody w majątku komunalnym na ponad 248 mln zł.

Pieniądze dla przedsiębiorców rozdzielała m.in. Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego – spółka, której 99,99 proc. akcji należy do Samorządu Województwa Dolnośląskiego, rządzonego przez koalicję KO, PSL i Bezpartyjnych Samorządowców.

Rada nadzorcza KARR odwołała ze stanowiska wiceprezeskę Annę Konieczyńską, której mąż był jednym z beneficjentów programu pomocowego.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

Agencja obsługiwała dwa programy: ministerialny – pożyczki do 200 tys. zł – i Banku Gospodarstwa Krajowego – w nim jeden przedsiębiorca mógł dostać nawet 5 mln zł, z umorzeniem do 90 proc.

Wirtualna Polska opisała, że ponad 4,5 mln zł z KARR trafiło do trzech podmiotów z jednej wsi pod Jelenią Górą – Dziwiszowa.

Firma AMARCORD Piotra Konieczyńskiego, męża wiceprezes KARR Anny Konieczyńskiej, dostała 200 tys. zł. Spółce “Kadalore”, sąsiadom Konieczyńskich, przyznano 3,2 mln zł w dwóch pożyczkach (plus 66 749,48 zł bezzwrotnego świadczenia z ZUS). Z kolei telewizja “Dami”, wieloletni kontrahent samorządów, dostała ponad 1,12 mln zł.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowejMiliony dla powodzian dostali mąż i sąsiedzi polityczki KO. Za wodę, po której nie ma śladu Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

W żadnym z tych przypadków dane Straży Pożarnej, Wód Polskich ani dwóch niezależnych systemów satelitarnych nie potwierdziły, by woda dotarła do wskazanych nieruchomości. Program pożyczek KARR od 29 kwietnia 2026 r. kontroluje Centralne Biuro Antykorupcyjne. Bank Gospodarstwa Krajowego prowadzi własne czynności sprawdzające. Ministerstwo Rozwoju i Technologii pyta gminy powiatu karkonoskiego, jakimi dowodami potwierdzały szkody.

Do wczoraj nie wiedzieliśmy jednego: jak dokładnie wyglądały dokumenty, na których to wszystko się opierało.

Teraz wiemy.

Wiersze się zgadzają, ale to nic nie oznacza

Zacznijmy od dokumentu, o którym mówiły w tej sprawie wszystkie instytucje, ale którego nikt do tej pory nie pokazał. W pismach Urzędu Miasta Jelenia Góra nosi nazwę:

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

“Wykaz Zalanych Ulic w Powodzi 2024 Państwowej Straży Pożarnej”. To na jego podstawie miasto wydało 189 zaświadczeń, które umożliwiały staranie się o rządowe pożyczki rozdysponowywane m.in. przez KARR.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej
"Wykaz Zalanych Ulic w Powodzi 2024 Państwowej Straży Pożarnej" © UM Jelenia Góra

Wykaz to kilkadziesiąt wierszy. Na końcu każdego nazwy ulic ułożone alfabetycznie: wiersz 33: Jagiellońska, 34: Jana Kasprowicza, 35: Jana Kilińskiego,(…) 46: Marysieńki Sobieskiej, 47: Michała Kleofasa Ogińskiego.

W arkuszu nie ma numerów budynków. Nie ma dat, godzin, poziomów wody, opisu zdarzeń. Brakuje też odniesienia do jakiejkolwiek interwencji podjętej przez służby. Kolumny opisują za to drogę – jej typ i to, czym jest wyłożona.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

Na wniosku spółki “Kadalore” z 17 grudnia 2024 r. inspektorka Wydziału Obsługi Klienta dopisała odręcznie: “Sprawdzono na wykazie ulic zalanych, pozycja nr 47”.

Z kolei na wniosku spółki “Dami” z 28 marca 2025 r. inna inspektorka tego samego wydziału dopisała: “Sprawdzono w wykazie ulic zalanych – poz. 35”.

Pozycja “47” to Ogińskiego, a “35” to Kilińskiego, czyli ulice, które jako miejsce szkody wskazały opisane przez nas wczoraj spółki “Kadalore” i “Dami”.

Weryfikacja urzędu polegała więc na odnalezieniu nazwy ulicy w alfabetycznej liście i przepisaniu numeru wiersza do akt.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

Przypomnijmy, co o tym wykazie pisał przedstawiciel samej Straży Pożarnej Krzysztof Zakrzewski, rzecznik Komendy Miejskiej PSP w Jeleniej Górze. W odpowiedzi, nadesłanej WP 19 czerwca 2026 r., czytamy, że dokument powstał “do celów statystycznych i operacyjnych, żeby przewidzieć możliwości zalania danego obszaru”, na podstawie map zagrożenia powodziowego Hydroportal-ISOK, i “nie jest wykazem miejsc, gdzie były prowadzone działania ratownicze podczas powodzi w 2024 r.”.

Miasto twierdzi tymczasem coś przeciwnego – wykaz “w żadnym zakresie nie posiada cech prognostycznych”.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowejTusk reaguje na tekst WP. Premier odniósł się do afery powodziowej

“Kadalore”, akt pierwszy

17 grudnia 2024 r. spółka “Kadalore” złożyła w Urzędzie Miasta Jelenia Góra wniosek o zaświadczenie o szkodzie powodziowej. Podpisała go pełnomocniczka spółki.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

W rubryce wskazującej datę szkody wpisano odręcznie “14-16.09.2024”. W rubryce miejsca: “Ogińskiego 13, 58-500 Jelenia Góra”.

Tego samego dnia: urzędniczka sprawdziła pozycję (“47”), miasto wydało zaświadczenie o szkodzie, a pełnomocniczka spółki je odebrała (odręczna adnotacja: “Otrzymałam dnia 17.12.2024 r.”).

Wszystko działo się tak szybko, że pełnomocniczka również tego samego dnia złożyła wniosek do ZUS, z którego trzy dni później “Kadalore” dostała 66 749,48 zł bezzwrotnego świadczenia powodziowego.

A teraz najważniejsze. Zaświadczenie z 17 grudnia brzmi tak:

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

“(…) potwierdzam, że przedsiębiorca KADALORE SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ, ul. Zielone Wzgórze 10, 58-508 Dziwiszów (…) w okresie 14-16.09.2024 r. poniósł szkodę w wyniku powodzi, która wystąpiła na terenie Miasta Jelenia Góra”.

Jeleniogórska ulica Ogińskiego w tym dokumencie nie występuje. Nie ma jej ani razu.

Prezydent Jeleniej Góry poświadczył więc szkodę firmy, której adres leżał w innej gminie – w Dziwiszowie, w gminie Jeżów Sudecki. Jedyna informacja o miejscu brzmi: powódź wystąpiła na terenie miasta. Co jest prawdą, ale nie mówi nic o żadnej konkretnej nieruchomości.

W tym samym komplecie dokumentów jest odpis z KRS “Kadalore” pobrany 17 grudnia 2024 r. o godz. 11:27. Wynika z niego, że siedziba spółki to Dziwiszów, Zielone Wzgórze 10, kapitał zakładowy – 5000 zł, a przeważający przedmiot działalności to “działalność usługowa związana z leśnictwem”. Na liście pozostałych: produkcja wyrobów tartacznych, budowa dróg i autostrad, rozbiórka i burzenie obiektów, pokrycia dachowe, hurt drewna.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

Miesiąc później, 20 stycznia 2025 r. – na podstawie zaświadczenia z urzędu miasta – KARR podpisała z “Kadalore” umowę na 200 tys. zł pożyczki. Agencja umorzyła później 75 proc. tej kwoty.

“Kadalore”, akt drugi

12 maja 2025 r. “Kadalore” dokonała zmian i wpisała do KRS nową siedzibę: ul. Ogińskiego 13 w Jeleniej Górze. Osiem miesięcy po powodzi. Cztery miesiące po pierwszej pożyczce.

13 czerwca spółka złożyła w magistracie kolejny wniosek. Tym razem wprost pod drugi program: “celem dołączenia do wniosku o przyznanie pożyczki »Instrument Finansowy – Fundusz wsparcia przedsiębiorstw dotkniętych powodzią«”. W tym wniosku nie ma ani adresu szkody, ani daty jej powstania. Jest jedno zdanie: że szkoda powstała w wyniku powodzi, “która miała miejsce na terenie Miasta Jelenia Góra w 2024 r.”.

16 czerwca – trzy dni później – miasto wydało zaświadczenie o sygnaturze PB.5544.11.2025. Tym razem z adresem: “ul. Ogińskiego 13, 58-506 Jelenia Góra”.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

Skąd urząd wziął ten adres, skoro nie było go we wniosku?

Odpowiedź jest w urzędowej notatce dołączonej do akt. Miasto opisuje w niej własną procedurę: zaświadczenie “zostało sporządzone po weryfikacji adresu siedziby przedsiębiorcy w Wykazie Zalanych Ulic w Powodzi 2024 Państwowej Straży Pożarnej oraz na podstawie oświadczenia przedsiębiorcy, po uprzedzeniu o odpowiedzialności karnej z art. 233 kodeksu karnego”.

Weryfikowano adres siedziby. A siedzibą “Kadalore” od 12 maja 2025 r. była ulica z pozycji “47”.

Nie przesądzamy, dlaczego spółka zmieniła adres rejestrowy. Opisujemy sekwencję: zmiana siedziby na ulicę z wykazu, miesiąc później wniosek bez adresu, trzy dni później zaświadczenie z tym adresem, pięć miesięcy później umowa z KARR na 3 mln zł.

Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej

Ta sama sygnatura

Pierwsze zaświadczenie dla “Kadalore” pod procedurę funduszu BGK nie przeszło. Zakwestionował je sam pożyczkodawca.

9 lipca 2025 r. “Kadalore” złożyła trzeci wniosek. Tym razem z datą szkody: “15/16.09.2024”. I z adresem: Ogińskiego 13.

11 lipca miasto wydało nowe zaświadczenie. Z inną podstawą prawną i innym opisem okresu szkody – “w okresie wrzesień 2024 r.”. I z podpisem, którego na poprzednich dokumentach nie było: osobistym podpisem prezydenta Jeleniej Góry Jerzego Łużniaka.

Notatka urzędu: nowy dokument przygotowano “w związku z zakwestionowaniem przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego w Jeleniej Górze prawidłowości powołanej podstawy prawnej”.

Oba dokumenty noszą tę samą sygnaturę: PB.5544.11.2025. Urząd odnotowuje to w rubryce “Uwagi”: “Wydane zaświadczenia posiadają ten sam numer/sygnaturę”.

Podsumujmy, jak przez siedem miesięcy zmieniał się w dokumentach opis jednej i tej samej szkody:

– wniosek z 17 grudnia 2024 r.: “14-16.09.2024”;

– zaświadczenie z 17 grudnia 2024 r.: “w okresie 14-16.09.2024 r.”;

– wniosek z 13 czerwca 2025 r.: “w 2024 r.”, bez daty dziennej;

– zaświadczenie z 16 czerwca 2025 r.: “w 2024 r.”;

– wniosek z 9 lipca 2025 r.: “15/16.09.2024”;

– zaświadczenie z 11 lipca 2025 r.: “w okresie wrzesień 2024 r.”.

W żadnym z dokumentów nie ani jednego zdania o tym, co konkretnie zostało zniszczone.

Sala zabaw

W aktach jest też umowa, którą spółka “Kadalore” przedłożyła jako dowód miejsca prowadzenia działalności.

Zawarto ją 1 lutego 2024 r. – ponad siedem miesięcy przed powodzią. Wynajmujący: “Społem” Powszechna Spółdzielnia Spożywców w Jeleniej Górze. Najemca: “Kadalore”, reprezentowana przez pełnomocniczkę.

Przedmiot najmu: część sali sprzedaży i zaplecza pawilonu handlowego “Jubilat” przy Ogińskiego 13. Łącznie 834 m kw. Cel: “prowadzenie działalności usługowej, tj. sali zabaw dla dzieci”.

W drugiej części pawilonu “Społem” nadal prowadziło działalność, ale w odróżnieniu od 3,2 mln złotych, które dostała “Kadalore”, spółdzielcy nie wystąpili o żadną pomoc popowodziową.

Co do samej sali zabaw: przed powodzią nie działała. Wiosną 2025 r. lokalne media opisywały trwającą adaptację pawilonu – remont, nowy szyld, kolorową elewację. Żaden z tych materiałów nie wspomina o powodzi. Śladu otwarcia sali zabaw nie znaleźliśmy do dziś.

Zacieki spod sufitu

Miasto pisało wcześniej WP, że szkodę “Kadalore” weryfikowało “na podstawie załączonych zdjęć”. W aktach są dwie strony fotografii, po dwa kadry na stronie. Czarno-białe kserokopie. To wszystko, czym urząd dysponował.

  • Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej
  • Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej
  • Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej
  • Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej
[1/4] W prawym narożniku ubytek tynku oraz zacieki. Na ścianach pionowe ślady po spływającej wodzie. Źródło zdjęć: © KARR

Wszystkie cztery kadry dokumentują to samo. Wodę, która spływała z góry na dół. Zacieki biegną pionowo w dół ściany spod listwy przysufitowej. Zniszczenia koncentrują się na stropie i w górnych partiach ścian. Powłoka odpada z sufitu płatami.

Powódź działa odwrotnie. Woda napływa po gruncie, podnosi się od podłogi i zostawia poziomą linię zalania na wysokości, do której sięgnęła. Na żadnym z czterech kadrów takiej linii nie ma. Nie ma namułów. Nie ma osadów. Nie ma śladu wody stojącej na posadzce.

Jest za to obraz, który każdy zna z bloku po awarii: przeciek z góry – z dachu albo z wyższej kondygnacji. To cała dokumentacja fotograficzna, jaką znaleźliśmy w aktach spółki, która dostała ponad 3,2 mln zł publicznych pieniędzy. Cztery zdjęcia zacieków spod sufitu.

Zastrzeżenie, które trzeba postawić: nie jesteśmy rzeczoznawcami i opisujemy to, co widać na kadrach. Ale to samo pytanie miał obowiązek zadać sobie urząd, który na podstawie tych zdjęć wystawiał zaświadczenie o szkodzie powodziowej – i KARR, która na jego podstawie wypłaciła pieniądze.

“Dami” – znany mechanizm

Agencja Reklamy i Promocji “Dami” sp. z o.o., właściciel lokalnej telewizji, wystąpiła o zaświadczenie o szkodzie z urzędu miasta 28 marca 2025 r. Wniosek wypełniono odręcznie. Data szkody: “15.09.24”. Miejsce: “Kilińskiego 4”. Podpisała go członkini zarządu, prokurentka samoistna i wspólniczka spółki.

Adnotacja urzędniczki: “Sprawdzono w wykazie ulic zalanych – poz. 35”. Kilińskiego.

Tego samego dnia miasto wydało zaświadczenie OBC.5545.49.2025. Tego samego dnia zostało ono odebrane.

I znów: w zaświadczeniu nie ma adresu szkody. Dokument potwierdza, że przedsiębiorca “AGENCJA REKLAMY I PROMOCJI »DAMI« SPÓŁKA Z OGRANICZONĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ, ul. Leśna 8A, 58-513 Dziwiszów (…) w okresie 15.09.2024 r. poniósł szkodę w wyniku powodzi, która wystąpiła na terenie Miasta Jelenia Góra”.

Jeleniogórski adres Kilińskiego 4 w treści zaświadczenia nie pada.

Na tym zaświadczeniu oparto dwie pożyczki, które otrzymała agencja: 122 981 zł (8 lipca 2025 r.) i 1 017 154,65 zł (18 marca 2026 r.). Razem ponad 1,12 mln zł.

Woda w piwnicy

W dokumentacji “Dami” są trzy fotografie. Kolorowe, każda na osobnej stronie.

Na pierwszej: narożnik pomieszczenia, ubytki tynku na ścianie i wokół pionu, u dołu ciemna powierzchnia. Na drugiej: wnętrze bez światła dziennego, w którym stoi woda – widać zanurzone krzesła biurowe i metalowy stelaż, w tle odbicia świateł. Na trzeciej: kolejne pomieszczenie z ciemną taflą przy podłodze i śladem zawilgocenia na ścianie.

  • Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej
  • Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej
  • Miliony za zacieki na ścianach i zalaną piwnicę. Zdjęcia, które obnażają prawdę o aferze powodziowej
[1/3] Kolejne pomieszczenie z ciemną taflą przy podłodze Źródło zdjęć: © KARR

Na drugim zdjęciu woda jest, co koryguje jeden element naszego poprzedniego tekstu: pisaliśmy, że spółka – mimo trzech próśb – nie przysłała redakcji ani jednego kadru zalanej siedziby. To nadal prawda, ale zdjęcia zalanego pomieszczenia istnieją i są w dokumentacji sprawy.

Tyle że pokazują pomieszczenie pod ziemią. Żaden z trzech kadrów nie ma okna z widokiem na zewnątrz ani światła dziennego. Woda stoi na posadzce, sprzęt jest w niej zanurzony, a na ścianie nie widać poziomej linii zalania z zewnątrz.

A woda w piwnicy sama w sobie nie dowodzi powodzi. Zwłaszcza w rozumieniu ustawy, na podstawie której wypłacano pieniądze.

Wróćmy do dwóch dokumentów, które opisywaliśmy wcześniej.

Wody Polskie, odpowiadając na pytania redakcji, zastrzegły, że ewentualne zalania badanych nieruchomości – “jeżeli wystąpiły” – mogły wynikać z innych przyczyn, “w szczególności z podniesienia poziomu wód gruntowych lub oddziaływania urządzeń melioracji wodnych”. Podniesiona woda gruntowa pojawia się w pierwszej kolejności właśnie w piwnicach. I nie jest tym samym co powódź: to woda, która podchodzi od spodu, przez fundamenty i posadzkę, a nie napływa po powierzchni terenu.

Drugi dokument przysłała redakcji sama KARR: pismo Departamentu Gospodarki Wodnej Ministerstwa Infrastruktury z 18 grudnia 2024 r. o ustawowej definicji powodzi. Definicja jest szeroka – obejmuje nie tylko wystąpienie rzeki z koryta, ale i deszcz nawalny czy spływ wód po stokach. Ale jej rdzeniem jest pokrycie wodą terenu. Jedno zdarzenie ustawa wyklucza przy tym wprost: “pokrycie przez wodę terenu wywołane przez wezbranie wody w systemach kanalizacyjnych”. Cofka z kanalizacji ustawową powodzią nie jest. Zalana piwnica to jej typowy skutek – podobnie jak podniesiona woda gruntowa.

Zdjęcie zalanej piwnicy nie rozstrzyga więc niczego, co rozstrzygnąć trzeba było przed wypłatą: ani skąd wzięła się woda, ani kiedy, ani w którym budynku. A pieniądze wypłacono z programu, który finansuje wyłącznie skutki powodzi.

I to jest sedno tej dokumentacji. Na jednej szali: kilka fotografii bez daty i adresu, z pomieszczeń bez okien, oświadczenie przedsiębiorcy i numer wiersza w arkuszu Excela. Na drugiej: ponad 4,3 mln zł pożyczek dla dwóch spółek, z czego 150 tys. zł już umorzono.

Co mówią urzędy

Urząd Miasta Jelenia Góra opisał swoją procedurę w odpowiedzi z 23 lipca 2026 r.: weryfikacja przedsiębiorcy w CEIDG lub KRS, dokument potwierdzający miejsce działalności, oświadczenie pod rygorem odpowiedzialności karnej z art. 233 k.k., przedłożone dowody szkody i sprawdzenie ulicy w “Wykazie Zalanych Ulic”. Miasto podało też, że wydało 189 zaświadczeń powodziowych.

Ile z tych 189 zaświadczeń oparło się na weryfikacji konkretnego budynku, a nie ulicy jako całości – tego miasto nie podaje.

Wymianę zaświadczenia dla “Kadalore” KARR tłumaczy tak: agencja “zwróciła jedynie uwagę”, że dokument powinien być wystawiony na wzorze z załącznika do ustawy powodziowej, a wątpliwości co do samej szkody nie miała, bo “przepisy prawa nie przyznają” funduszom “uprawnień do kontrolowania wydanych zaświadczeń”. Kto konkretnie zgłosił zastrzeżenia i kiedy – agencja nie podaje. Kopii korespondencji z miastem nie przesłała.

PREMIUM Zapisz się na newsletter!

Zapisz mnie

Podobne artykuły