“Kolesiostwo Plus”. Lawina komentarzy po wpisie Grodzkiego
Na jego wpis odpowiedział były marszałek Senatu, senator Tomasz Grodzki. “Przykro czytać to, co pan wypisuje na temat KO i jej członków. Zapomniał pan, jak u bardzo ważnego polityka KO zabiegał pan o staż w Senacie dla córki. Staż się odbył i obie strony były bardzo zadowolone, dlatego obecne pańskie ataki są po prostu niesmaczne” – stwierdził Grodzki.

W sieci zawrzało
Wpis Grodzkiego został szybko zauważony przez wielu internautów, którzy niemal natychmiast odczytali go jako przyznanie się Grodzkiego do tego, że w KO załatwia się wiele spraw dzięki znajomościom.
“Omijanie kolejek, staż edition” – zauważył dziennikarz portalu Zero Piotr Białczyk.

“Jakbyście nie wiedzieli, jak się załatwia rzeczy u polityków Koalicji Obywatelskiej, to Pan Grodzki służy wyjaśnieniami. Kolesiostwo Plus” – zauważył Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski.
“Lubię te momenty szczerości u polityków” – ironizował Radosław Karbowski, analityk danych i autor projektu “Skrót polityczny”.
“Kiedy dziennikarze ujawniają, że po znajomości w PO można dostać robotę, a politycy mówią, że to jednostkowy przypadek, wychodzisz i mówisz: ‘a pana córka też dostała po znajomości u nas i co teraz?'” – napisał Marian Baczal, prawnik specjalizujący się w prawie nowych technologii.

“Mental z lat 90.”
“Grodzki właśnie przyznał, że staż dla córki załatwia się przez układ z KO, a teraz wymaga dozgonnej wdzięczności i zakazu krytyki. Czyli albo jesteś lojalny wobec klanu, albo jesteś zdrajcą. Brawo wy!” – stwierdziła Beata Maciejewska, była posłanka i była wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy.
“Póki Adam Abramczyk był po ich stronie, wszystko było cacy. Kiedy zaczął krytykować, wyciągnięto jego córkę, która jak pisze sam T. Grodzki, poradziła sobie na stażu w Senacie bardzo dobrze. Teraz będzie szła przez życie z etykietą osoby, której tato coś załatwił. Mega słabe…” – ocenił poseł PiS Janusz Cieszyński.
“I on to tak bez żenady pisze publicznie” – skomentowała posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska.
“Ale to jest mental z lat 90. Coś niesamowitego. Zachować do muzeum” – stwierdziła Estera Flieger, publicystka “Rzeczpospolitej”.
“Tu staż dla córki, tam Rada Nadzorcza dla kolegi. KO niewiele różni się od PiS, ale i tak w wyborach będzie mówić, że trzeba głosować na KO, bo inaczej PiS” – oceniła Dorota Spyrka, radna dzielnicy Warszawa-Praga z Partii Razem.
“Weekend się jeszcze nie skończył”
“Exmarszałek senatu Grodzki otwarcie stwierdził, że politycy KO załatwiają ‘zaprzyjaźnionym’ osobom przysługi, np. staże dla bliskich. Ale, co ważniejsze, taka przysługa wiąże się z dożywotnim zakazem krytykowania KO. Tu przychodzą na myśl najgorsze skojarzenia z mafią” – napisał Bartosz Bocheńczak, kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa.
“Kawki we wszystkich szpitalach. Staże w Senacie dla znajomych… Weekend się jeszcze nie skończył, po prostu dajmy im mówić” – ocenił Piotr Mieśnik, dyrektor wydawniczy serwisów tematycznych Wirtualnej Polski.
“Część kadr KO mentalnie tkwi w PRL. Tu były marszałek Senatu sugeruje, że załatwienie córce sympatyka partii stażu w Senacie powoduje zobowiązania na resztę życia dla całej rodziny, w tym do rezygnacji z wygłaszania własnych opinii politycznych. To jakaś kpina! Oni sądzą, że staż w urzędzie to jakiś awans do innego i lepszego świata, czy jak?” – stwierdził wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji.
“Co tutaj jest gorsze – przyznanie, że staże w Senacie odbywają się po znajomości, czy oczekiwanie, że taka ‘grzeczność’ wyklucza krytykę” – zastanawiał się Ryszard Wojtkowski, przedsiębiorca i były szef gabinetów czterech polskich premierów.