FlixBus odjechał. Pasażerowie zostali bez bagażu
“Gazeta Wyborcza” opisuje przykrą przygodę klientów FlixBusa. Pan Maciej wraz z żoną podróżował autobusem w piątek 7 sierpnia z Warszawy Zachodniej do Częstochowy. Około 100 kilometrów przed celem kierowca poinformował o 10-minutowym postoju na stacji benzynowej. Pasażerowie wyszli z pojazdu do toalety oraz po zakup kanapki.
– Gdy wyszliśmy ze stacji benzynowej, okazało się, że autobus odjechał razem z naszymi bagażami oraz lekami na receptę. Muszę je codziennie przyjmować od czasu zawału – relacjonuje w rozmowie z gazetą pan Maciej.
Mężczyzna twierdzi, że wrócił do pojazdu po maksymalnie 12 minutach. Podejrzewa, że kierowca mógł odjechać wcześniej. Po zdarzeniu pasażerowie próbowali skontaktować się z przewoźnikiem. Standardowa infolinia działa jednak do godziny 17, a na telefonie kryzysowym odpowiadały jedynie boty.
Małżeństwo wezwało taksówkę i po negocjacjach z kierowcą dotarło do Częstochowy za 500 zł. Leki na receptę udało się zdobyć dzięki zaprzyjaźnionej lekarce.
Stanowisko przewoźnika i odzyskanie bagażu
Do sprawy odniosła się Natalia Sochacka z biura prasowego FlixBusa. Przedstawicielka firmy zaznaczyła, że przejazdy nie mają charakteru wycieczek zorganizowanych. W związku z tym kierowca nie ma obowiązku sprawdzania obecności pasażerów po przerwie. – Za powrót do autobusu w wyznaczonym czasie odpowiadają pasażerowie – podkreśla Sochacka.

Przedstawicielka spółki zaznaczyła również, że firma rozumie uciążliwość sytuacji ze względu na leki w bagażu, ale przypomniała o zasadach obowiązujących podczas postojów. Firma przeprosiła pasażerów i przekazała im gadżety reklamowe.
Czytaj też: Zaorał asfalt. Sąsiedzi rolnika: wszyscy tu woleli go omijać
Przeczytaj również: Alarm w kraju NATO. Dwa drony w pobliżu Neptun Deep
Bagaż małżeństwo zdołało zlokalizować dopiero w poniedziałek po południu podczas wizyty w siedzibie przewoźnika przy ulicy Fabrycznej w Warszawie. Okazało się, że walizki wróciły na dworzec Warszawa Zachodnia już w piątek. FlixBus sfinansował przejazd taksówką z ulicy Fabrycznej na dworzec. Pan Maciej zapowiedział ubieganie się o zwrot 500 zł wydanych na taksówkę do Częstochowy.