Dramatyczna sytuacja na Węgrzech. Sprawdzian dla państwa
Z systemu wyparowała więc gigantyczna ilość prądu, podczas gdy zapotrzebowanie na niego w upalne dni lawinowo rośnie. To sytuacja bez precedensu – po raz pierwszy w historii siłownia najprawdopodobniej całkowicie wstrzyma pracę. Obecnie w ciągu dnia ponad 83 proc. energii pochodzi z fotowoltaiki, a 9,6 proc. z gazu. Braki Węgrzy łatają importem, przede wszystkim z Ukrainy i Rumunii, a w mniejszym stopniu ze Słowacji, Chorwacji i Serbii.
W odpowiedzi na kryzys premier zarządził na najbliższe dni pracę zdalną w administracji państwowej (tam, gdzie to możliwe) i zaapelował o podobne kroki do sektora prywatnego. W godzinach 17-22 zawieszane będzie kursowanie pociągów towarowych. Już wyłączono iluminacje budynków w stolicy oraz innych miastach, a w państwowych urzędach podniesiono docelową temperaturę klimatyzacji. Rząd wezwał również samorządy do włączenia się w ogólnokrajową akcję oszczędzania energii.
W poniedziałkowym oświadczeniu Péter Magyar podkreślił, że najbliższe pięć dni będzie dla państwa kluczowym sprawdzianem, w którym Węgrzy muszą wykazać się jednością i solidarnością. Szef rządu podziękował obywatelom za poważne potraktowanie jego apeli – jak wynika z niedzielnych danych, wieczorem udało się odciążyć system o 700 MW.
POLITYCZNA GORĄCZKA NIE USTAJE
Odwołanie przez partię TISZA sesji parlamentu, zaplanowanej na ten tydzień na wniosek rządu, nie oznacza wcale końca politycznych przepychanek. Na poniedziałek obecna przewodnicząca Zgromadzenia Krajowego, Ágnes Forsthoffer – pełniąca również obowiązki głowy państwa po odwołaniu prezydenta Tamása Sulyoka – zwołała okrągły stół w Kancelarii Prezydenta. Propozycja spotkania, na które zaproszono szefów wszystkich frakcji parlamentarnych, padła w sobotę wieczorem. Dążenie do narodowego konsensusu ma dowodzić odpowiedzialności rządzących i ich autentycznej chęci znalezienia wyjścia z kryzysu energetycznego.
Co znamienne, przy stole zasiedli nie tylko przedstawiciele skrajnie prawicowego Ruchu Naszej Ojczyzny (Mi Hazánk), ale także wysłannicy Fideszu i KDNP – partii tworzących poprzednią koalicję rządzącą. To o tyle istotne, że oba te ugrupowania konsekwentnie kwestionują mandat Forsthoffer, uznając pełnienie przez nią obowiązków głowy państwa za nielegalne.
Wyborcy wszystkich stron sceny politycznej bez wątpienia docenią jednak próbę budowania ponadpolitycznego porozumienia. Zwłaszcza że dochodzi do niego w niezwykle napiętej atmosferze – zaledwie tydzień po powołaniu Narodowego Urzędu ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku, którego nadrzędnym celem ma być przecież rozliczenie rządów Fidesz-KDNP, a który sama dawna władza porównuje do komunistycznej bezpieki (ÁVH).
Tym manewrem obóz TISZY sprytnie wciągnął opozycję we współodpowiedzialność za zarządzanie obecnym kryzysem. Politycy prawicy nie będą już mogli forsować narracji, że odwołując posiedzenie parlamentu, nowa władza próbuje przemilczeć lub zbagatelizować problemy energetyczne kraju. Jednocześnie TISZA mierzy się z pierwszym niepolitycznym wyzwaniem, w którym największym zagrożeniem nie jest już Fidesz, a realne problemy. Po zamieszaniu wokół kandydatury na prezydenta Węgier, którego premier nie udźwignął, wyborcy surowo rozliczą jego obecne działania.
Wybór redakcji


Niski poziom Dunaju odsłania skrywane od lat na dnie tajemnice – zarówno porzucone wraki, jak i historyczne artefakty. Na światło dzienne wyszły nie tylko ruiny dawnego mostu, ale również niewybuch z czasów II wojny światowej. Służby nieustannie apelują o ostrożność: choć w niektórych punktach stolicy głębokość rzeki spadła do zaledwie kilku centymetrów, w rzecznych nieckach wciąż sięga ona kilku metrów, co nadal stanowi śmiertelne zagrożenie dla beztroskich spacerowiczów.
Skutki ekstremalnej pogody widać zresztą w całych Węgrzech. Położone około 50 kilometrów od Budapesztu jezioro Velence niemal całkowicie wyschło, a wyraźny spadek lustra wody odnotowano również w Balatonie. Problem suszy politycy ugrupowania TISZA podnosili jeszcze w trakcie kampanii wyborczej, a dziś, już jako obóz rządzący, zarzucają swoim poprzednikom całkowitą indolencję w tym obszarze.
Sytuacja jest alarmująca, ponieważ dotkliwe niedobory obejmują obecnie około trzech czwartych terytorium kraju. Zaledwie kilka dni temu w malowniczym Szentendre z dnia na dzień zabrakło wody w kranach. Kilka tysięcy mieszkańców zostało nagle pozbawionych dostępu do bieżącej wody. Ograniczenia w zużyciu wody wprowadzono także w Debreczynie, drugim największym mieście Węgier. W bieżącą pomoc i akcję logistyczną zaangażowane jest wojsko.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie