Dlaczego Polska potrzebuje Ukraińców [OPINIA]
To jest zaś kierunek wiodący ku eskalacji, a nie zmianie nastrojów społecznych.
Co zatem należałoby zrobić?
Jak się zdaje znaleźć narracyjnie odmienną odpowiedź na powracające krytyczne wobec ukraińskich przybyszów narracje. Geopolityczne uzasadnienie, zgodnie z którym wolna i suwerenna Ukraina zwyczajnie się Polsce strategicznie opłaca, i to nawet jeśli będzie nam wroga, choć niewątpliwie prawdziwe, już się nie sprzedaje. Polacy zmęczeni są wojną i chętniej przyjmują argumentację rosyjską, zgodnie z którą kluczową wartością jest pokój, jakby nie zauważając, że brak wojny w Ukrainie oznacza dla nas nową specjalną operację wojskową, być może skierowaną przeciw Polsce (a niemal na pewno przeciwko naszym sąsiadom).
![Dlaczego Polska potrzebuje Ukraińców [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/08/dlaczego-polska-potrzebuje-ukraicw-opinia-e98d232.jpg)
Odpowiedzią nie są także narracje historyczne, bo te niezmiennie sprowadzane są – w polskich emocjach historycznych – do rozmaitych rachunków krzywd. Wołyń i terroryzm OUN-UPA, powstanie Chmielnickiego i inne trudne elementy historii Polski i Ukrainy (postrzegane oczywiście z czysto mitycznej perspektywy polskiej) przesłaniają wszystko inne, w tym interes polityczny. A próba budowania wizji kolonizującej Ukrainę Polski jako powodu niewątpliwych zbrodni UPA szkodzi sprawie, a nie jej pomaga, bo wywołuje emocje dokładnie odwrotne.
Jeśli więc ktoś chce budować odmienną narrację, to – jak się zdaje – powinien rozpocząć od kwestii społecznych i ekonomicznych. Tu zaś sprawa jest jasna. Polska znajduje się (jak cała Europa) w demograficznym dole. Już teraz bez migrantów z Ukrainy (ale też Białorusi, Azji Środkowej, a nawet innych krajów azjatyckich) usługi runęłyby w kilka dni, a transport miałby gigantyczne problemy. Wystarczy sobie wyobrazić, co stałoby się, gdyby nagle z rynku pracy zniknęli wszyscy Ukraińcy, żeby wiedzieć, że czekałby nas wówczas pracowniczy armagedon. Jest więc czystym polskim zyskiem, że półtora miliona ukraińskich migrantów reanimuje nasz rynek pracy. Ich wkład w PKB także jest rosnący.
Jeśli ich zabraknie, bo wyjadą dalej albo wrócą na Ukrainę, to i tak ktoś inny będzie ich musiał zastąpić. I nie będą to Polacy, bo ich zwyczajnie do tych prac nie ma, a w ogóle jest nas coraz mniej. Jeśli nie Ukraińcy, to przyjadą tu do pracy przybysze z innych krajów, prawdopodobnie bardziej od nas odległych kulturowo i zdecydowanie trudniejsi do integracji społecznej. Liczba sporów i problemów będzie więc zdecydowanie większa. Ukraińcy – w ogromnej większości – są już u nas zintegrowani, znają język, a ich dzieci coraz częściej uważają się (także) za Polaków. Naszym interesem jest więc pozostanie tej grupy w naszym kraju. I to z powodów czysto ekonomicznych i społecznych.
Odwołanie do historii
Jeśli zaś mamy odwoływać się do historii czy do polityki, to w miejsce trudnych momentów naszej historii, warto przypominać – pamiętając o błędach – model polskości jagiellońskiej, wielonarodowej, ale związanej z jedną tożsamością państwową. Nie była ona wolna od napięć, ale to jest nie tylko nasza, ale i częściowo ukraińska tradycja państwowa, która kształtowała także tożsamość tego kraju. Jej opowiadanie nie powinno jednak służyć budowaniu paternalizmu czy poczucia mocarstwowości, ale uświadomić wspólne korzenie i elementy tożsamości, a także wskazać na nasze własne błędy, które zresztą doprowadziły do późniejszego zerwania politycznego.
![Dlaczego Polska potrzebuje Ukraińców [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/08/dlaczego-polska-potrzebuje-ukraicw-opinia-32e2982.jpg)
Mocne, jednoznaczne, nieunikające tematów trudnych, ale również odważnie kreujące nowy przekaz, narracje są konieczne, by realnie wejść w polemikę z prorosyjskimi (co do zasady) narracjami antyukraińskimi. Nie wystarczy mówić “nie”, nie wystarczy protestować i karać, trzeba zacząć prezentować odmienny model komunikacji. A na jego końcu powinno stać szybkie otwarcie ścieżki do otrzymywania polskiego obywatelstwa dla Ukrainek i Ukraińców, którzy utożsamiają się z naszym państwem i tradycją Rzeczpospolitej.
Czy wierzę, że taki model narracji i polityki zostanie uruchomiony? Niestety nie bardzo, bo niewielu polityków i liderów opinii ma w Polsce na tyle dużo odwagi, by jasno go zaprezentować.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie