Burza w PiS o posadę dla Sobolewskiej. “Po co mu medialna zadyma?”
Kariera zawodowa żony posła Prawa i Sprawiedliwości ponownie znalazła się w centrum uwagi i to w samym obozie prawicy. Według doniesień tygodnika “Newsweek” członkowie formacji Jarosława Kaczyńskiego są zszokowani faktem, że Sylwia Sobolewska po raz kolejny znalazła zatrudnienie w radzie nadzorczej, tym razem w nowo utworzonej przez samorząd województwa lubelskiego spółce kolejowej.
– Wkur******* to jest – mówią dziennikarzom przedstawiciele PiS. Komentują w ten sposób decyzję wpływowego w tym regionie marszałka województwa Jarosława Stawiarskiego z PiS.
Czytaj także: “Żartowałem”. Zadzwonili z pytaniami o żonę posła Sobolewskiego
W szeregach partii panuje mieszanka zdziwienia i potężnej złości.
– Dziwię się marszałkowi. Po co mu teraz medialna zadyma? Każda taka drobna decyzja powoduje niepochlebne publikacje i komentarze – mówi poseł partii, z którym rozmawiał tygodnik. Pojawiają się też sugestie, że stanowisko zostało obsadzone po starej znajomości.
– To jakieś przyzwyczajenie z dawnych lat. “Sobol” poprosił Stawiarskiego, a ten pomógł, zatrudniając mu żonę – dodaje anonimowo inny polityk PiS.
Jak zauważają działacze, kwoty przewidziane za pracę w nowej radzie nadzorczej nie są duże i wynoszą 2 tys. zł brutto za posiedzenie. – Po co jej to? – kręcą z niedowierzaniem głowami informatorzy “Newsweeka”.
Sprawa Szpitala Południowego i obawy w PiS
Rozmówcy tygodnika tłumaczą, że nominacja w spółce samorządowej pojawiła się dla nich w najgorszym możliwym momencie. Prawo i Sprawiedliwość zamierzało zbudować narrację polityczną na głośnej sprawie młodego lekarza powiązanego w przeszłości z KO i ujawnionych nieprawidłowościach w warszawskim Szpitalu Południowym.
W obozie obecnej opozycji narasta obawa, że skoro tropi się nominatów politycznych w strukturach zarządzanych przez Koalicję Obywatelską, przypominanie o karierze żony Krzysztofa Sobolewskiego skutecznie utrudni uderzenie w prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego. Tymczasem historia jej posad z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy bywała dla partii kłopotliwa.
Kariera Sylwii Sobolewskiej i symbol “tłustych kotów”
Sylwia Sobolewska przed objęciem nowej posady w Lubelskich Kolejach przez lata zasiadała w gremiach nadzorczych i na dyrektorskich stanowiskach. Wyszła za mąż w 2017 r. Kiedy stery w państwowym gigancie naftowym przejął Daniel Obajtek, została dyrektorką jednego z działów Orlenu oraz członkinią rad nadzorczych w jego spółkach zależnych. Z ustaleń dziennika “Fakt” wynika, że tylko w 2021 r. jej zarobki z tytułu pełnionych funkcji opiewały na łącznie niemal 800 tys. złotych.

Przez swoich oponentów politycznych małżeństwo Sobolewskich w pewnym momencie było wręcz postrzegane jako żywy symbol sformułowanego przez Jarosława Kaczyńskiego terminu “syndromu tłustych kotów”. Po oficjalnej uchwale władz Prawa i Sprawiedliwości zakazującej obsadzania rad nadzorczych członkami rodzin parlamentarzystów, Sylwia Sobolewska odeszła ze spółek Skarbu Państwa.
Odnalazła się wówczas na kierowniczych stanowiskach w spółkach komunalnych i turystycznych mniejszych samorządów. Krzysztof Sobolewski, choć tuż po wyborach w 2023 r. zrezygnował z partyjnej funkcji, zapewniał na łamach Wirtualnej Polski, że posady jego żony są poparte rzetelnymi kompetencjami.

– Zawsze miała kompetencje i wszelkie uprawnienia do tego, żeby te funkcje pełnić. Więc nie widzę tutaj pola do dyskusji – przekonywał były sekretarz generalny PiS, broniąc nowej posady swojej żony u lubelskiego marszałka.