Akty agresji wobec Ukraińców. “Ta kampania powinna spotkać się z silniejszym oporem władz”
Podobnie jak w innych przypadkach służby we Wrocławiu także szybko zidentyfikowały sprawców i doprowadziły do ich zatrzymania. Pierwszy z zatrzymanych po ataku na parę młodych obywateli Ukrainy we Wrocławiu, Tomasz M., usłyszał już zarzuty pobicia, stosowania przemocy z powodu przynależności narodowej, spowodowania obrażeń poniżej siedmiu dni i znieważenia na tle narodowościowym. Drugi – Adam C. ps. “Cycu” – usłyszy je wkrótce.
Kubeł zimnej wody?
Zdaniem prof. Jarosława Flisa z Uniwersytetu Jagiellońskiego kluczem do powstrzymania fali przemocy jest nieuchronność kary i jednoznaczna postawa władz.
– To nie są czasy głębokiego Południa USA sprzed dekad, gdzie za takie czyny ktoś mógł liczyć na poklepanie po plecach. Fakt, że napastnicy z Wrocławia zostali złapani na drugi dzień, może zadziałać na potencjalnych naśladowców jak kubeł zimnej wody – ocenia prof. Flis w rozmowie z Wirtualną Polską.
Ekspert zauważa jednak, że media i politycy mają tendencję do wyolbrzymiania skali zjawiska, co paradoksalnie może napędzać lęk.
– Pamiętamy zabójstwo prezydenta Gdańska czy atak na biuro PiS – wtedy też wieszczono, że niedziele będą upływać pod znakiem rewolwerów i kastetów. Tak się nie stało. Jeśli reakcja na zło jest jednoznaczna i negatywna, te przypadki pozostają izolowanymi incydentami – dodaje socjolog.
“Wytoczmy argumenty ekonomiczne”
Według prof. Andrzeja Rycharda, socjologa z Polskiej Akademii Nauk, samo potępienie przemocy to za mało. Rząd musi zacząć aktywnie promować korzyści z obecności Ukraińców w Polsce.
– Mam nadzieję, że to nie jest nowa normalność, ale bardzo wiele jest w rękach władz i mediów. Należy wyprowadzić silniejszą kontrę wobec tych, którzy rozhuśtali te nastroje – mówi prof. Rychard w rozmowie z Wirtualną Polską. – Do sfery publicznej musi wypłynąć więcej informacji np. o tym, ile Ukraińcy wnoszą do naszego dochodu narodowego. To nie jest koszt, to gigantyczny benefit – podkreśla.
– Myślę tutaj także o tym, co Ukraińcy robią dla swojej ojczyzny, a przy okazji również dla Polski i naszej niepodległości, niepodległości całej Europy. To też warte podkreślenia – wskazuje.
Profesor zwraca uwagę na bardzo wysoki poziom aktywności zawodowej Ukraińców w Polsce – co też powinno wpłynąć pozytywnie na sytuację. – Jeśli dało się rozpętać kampanię nienawiści, to absolutnie możliwe jest jej odwrócenie poprzez fakty – zaznacza w rozmowie z Wirtualną Polską.
– Ta kampania antyukraińska, która niewątpliwie jest obecna od pewnego czasu i podsycona przez mniej lub bardziej skrajną prawicę – jeżeli to w ogóle jest prawica w jakimkolwiek sensie – powinna spotykać się z jeszcze silniejszym oporem ze strony rządzących – dodaje prof. Rychard.
Polityczne paliwo przed wyborami
Eksperci zgadzają się co do jednego – zbliżająca się kampania wyborcza będzie katalizatorem napięć. – Temat może dostarczyć politycznego paliwa – zaznacza prof. Flis.
Prof. Rychard z niepokojem patrzy na nowe byty polityczne i radykalizującą się scenę polityczną.
– Jestem ciekawy, jak zachowa się np. nowo powstający organizm wokół Mateusza Morawieckiego. Czy będą próbowali “podlizywać się” radykalnemu elektoratowi, czy jednak postawią na merytorykę? – zastanawia się. – Rządząca koalicja musi powstrzymywać te nastroje, odwołując się do rozumu i danych, a nie emocji – mówi Rychard.
– Deeskalacja to nie tylko słowa, to przede wszystkim pokazanie, że państwo działa sprawnie i bez pobłażania – dodaje prof. Flis.