Wstrząsająca historia rodzeństwa z Podlasia. Jest ruch prokuratury
Do dramatu obecnie 47-letnich bliźniakow, brata i siostry, doszło w jednej z wsi w powiecie suwalskim. Bliscy tłumaczyli, że Janusz i Marzena dawno temu wyjechali – na studia, do pracy, do klasztoru. Sprawa zaczęła wychodzić na jaw dopiero po śmierci ich ojca w styczniu tego roku, gdy sąsiedzi zaczęli dopytywać się bliskich bliźniąt, dlaczego nie pojawiły się na pogrzebie. Pierwsze zawiadomienie trafiło do śledczych ze szpitala, dokąd oboje trafili po policyjnej interwencji. Dziś są pod opieką placówki psychiatrycznej.
Co ustaliła prokuratura o stanie 47-letnich bliźniąt?
Ze wstępnych ustaleń prokuratury wynika, że 70-letnia matka i jej 50-letnia córka przez przynajmniej 16 lat nie sprawowały właściwej opieki nad bliźniętami. W śledztwie ustalono, że miały zaniedbywać potrzeby higieniczne, żywieniowe i zdrowotne pokrzywdzonych.

– W efekcie doszło u nich do przewlekłego i wieloaspektowego zaniedbania organizmu, w szczególności do niedożywienia – powiedział PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałkach Wojciech Piktel.

Dodał, że bliźnietą mogły być izolowane od świata nawet przez 30 lat. Podkreślił, że prokuratura będzie to ustalała.
Zdaniem śledczych takie działania mogły narazić pokrzywdzonych na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Podejrzanym grozi do 8 lat więzienia.