Bliżej stałej bazy USA w Polsce? “Nie powinniśmy się przywiązywać”
O to, co odpowiedź amerykańskiej administracji oznacza dla relacji Polski z USA i na ile można traktować ją jako wiążącą deklarację, Wirtualna Polska zapytała amerykanistów. Zdaniem dr. hab. Tomasza Płudowskiego zapewnienia o “otwartości” należy traktować jako dość ogólną i luźną formułę, a kluczowe znaczenie będą miały konkretne ustalenia oraz ich szczegóły.
– To trudna decyzja, ponieważ oznacza odejście od wcześniejszych ustaleń oraz zapewnień składanych Rosji, że stałe bazy tego typu nie będą tworzone. Z drugiej strony sama Rosja wielokrotnie nie dotrzymywała swoich zobowiązań, między innymi tych dotyczących gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy – podkreślił ekspert.
Politolog przyznał równocześnie, że wiadomość przekazana przez wicepremiera Kosiniaka-Kamysza jest “bardzo dobra dla Polski” i “wróży optymistycznie”. – Diabeł tkwi w szczegółach – zaznacza.

Ekspert zwrócił tu uwagę na to, że stanowisko Pentagonu ma na tym etapie charakter wstępny. Ostateczne decyzje w sprawach tej rangi zapadają bowiem w Białym Domu, który niejednokrotnie modyfikował wcześniejsze ustalenia innych instytucji administracji.
– Tak było również w przypadku obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Należy też pamiętać, że kwestie finansowania wymagają udziału Kongresu. Mamy więc do czynienia z wieloetapowym procesem decyzyjnym. To jednak, co dzisiaj usłyszeliśmy, to dobry sygnał i powód do ostrożnego optymizmu, jeśli chodzi o zwiększenie bezpieczeństwa Polski – ocenił.
USA otwarte na propozycję Polski. Ekspert komentuje
Nieco więcej sceptycyzmu bije natomiast z wypowiedzi dr Karola Szulca z Uniwersytetu Wrocławskiego, który tonuje nastroje, podkreślając, że to nie jest jeszcze zielone światło, a jedynie “otwartość”.
– Nie przywiązywałbym do tych deklaracji zbyt dużej wagi. Ta administracja składa wiele zapowiedzi, z których tylko część znajduje później odzwierciedlenie w działaniach. Wystarczy przypomnieć początek prezydentury Donalda Trumpa, gdy prezydent Karol Nawrocki usłyszał zapewnienie, że amerykańska obecność wojskowa w Polsce nie zostanie ograniczona, a na polski wniosek mogłaby nawet zostać zwiększona. Tak się jednak nie stało. Nie tylko nie doszło do wzmocnienia obecności wojsk USA, ale przez pewien czas została ona nawet ograniczona. Gdy później wycofano się z części tych redukcji, przedstawiano to jako dowód szczególnego wsparcia dla Polski – powiedział WP.

Zdaniem amerykanisty nieprzewidywalność Donalda Trumpa wielokrotnie dawała o sobie znać w polityce zagranicznej, między innymi w podejściu do Iranu. Jak podkreślił ekspert, prezydent USA często składa deklaracje, które później nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistych działaniach.
– Trump wielokrotnie zapowiadał szybkie zakończenie konfliktów czy rozwiązanie problemów międzynarodowych, które ostatecznie pozostawały nierozstrzygnięte. Dlatego same deklaracje tej administracji mają ograniczoną wartość. Ich znaczenie można ocenić dopiero wtedy, gdy zostaną poparte konkretnymi decyzjami i działaniami – zaznaczył.
Dr Szulca także zapytaliśmy o to, czy USA mogły swoją odpowiedzią chcieć zakomunikować coś Moskwie. – Trump wysłał tak wiele rozbieżnych sygnałów, także na ten temat, a do tego fraternizował się z Putinem. Nazywał go wspaniałym przywódcą, inteligentnym, mądrym. Obwiniał głównie Ukrainę o to, że ta wojna ciągle się toczy, tak że nie widzę tutaj takiego zwrotu – podsumował.