Ustawa o pensjach medyków. Już na biurku prezydenta i już do poprawki
Wirtualna Polska opisuje przypadki rekordowo wysokich wynagrodzeń lekarzy, jak np. ortopedy, który w ciągu miesiąca w szpitalu w Ciechanowie zarobił ponad 300 tys.
Tyle że jeszcze w trakcie prac okazało się, że w ustawie jest luka. Daje ona możliwości przypisania wynagrodzenia do numeru PESEL, co oznacza, że “widać” pieniądze wypłacane lekarzom na etatach, umowach cywilnoprawnych czy kontraktach. Jednak zdarza się, że umowy ze szpitalem podpisuje nie osoba fizyczna, nawet w formie jednoosobowej działalności gospodarczej, ale spółka czy spółdzielnia. Widać to m.in. w kontekście opisanej w Wirtualnej Polsce spółki neurochirurgów, która mogła wystawiać rachunki nawet z cennikiem 26 tys. zł na godzinę i ponad 300 tys. zł dniówki. Szpital w Mogilnie zgłosił sprawę do prokuratury. NFZ chce tylko od tej jednej placówki ponad 2,6 mln zł kary.
Jakub Kosikowski z Naczelnej Izby Lekarskiej we wpisie na X przyznał, że ujawnione przez WP zarobki neurochirurgów “nie zostaną ujęte w ustawie o jawnych zarobkach na PESEL, bo ta nie obejmuje spółek”. Co więcej, jak pisaliśmy, senatorowie, głosując niedawno za ustawą, mieli świadomość tej luki, ale polityczne ustalenie było takie, że lepiej z tą ustawą wyjść, a potem ewentualnie ją łatać.
“Pojawiły się wątpliwości”
Teraz wygląda na to, że obóz rządzący przymierza się do tego i to w momencie, gdy nie wiadomo nawet, czy właściwa ustawa wejdzie w życie – bo ciągle czeka na decyzję prezydenta. Niemniej Lewica już ma pomysł, by przynajmniej w części naprawić błąd.
– Pojawiły się wątpliwości, że ustawa zaproponowana przez pana premiera, już przegłosowana, nie obejmuje lekarzy pracujących na kontraktach w spółkach prawa handlowego. Czyli że tylko lekarze pracujący w publicznych szpitalach będą musieli ujawniać swoje zarobki, a ci, którzy pracują w innych formach, już nie. I że to jest niesprawiedliwe, a wszyscy lekarze powinni być tutaj traktowani tak samo – mówi Wirtualnej Polsce Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu Lewicy.
Dlatego żeby rozwiać te wątpliwości, klub złożył projekt nowelizacji ustawy o działalności leczniczej i ustawy o finansach publicznych. Zakłada on, że także podmiot leczniczy wykonujący działalność w formie spółki kapitałowej, w którym Skarb Państwa, jednostka samorządu terytorialnego lub ich związek oraz uczelnia medyczna dysponują większością głosów na zgromadzeniu wspólników albo w walnym zgromadzeniu, udostępnia i aktualizuje informacje w centralnym rejestrze UMU. – To jest, myślę, dosyć jasne sformułowanie, które nie nastręcza wątpliwości interpretacyjnych, tak żeby po prostu zamknąć ten temat – podkreśla Żukowska.

Inny polityk Lewicy dodaje, że wcześniej rozważany był zapis, by dane o wynagrodzeniach, pokazywać musiały wszystkie podmioty korzystające z finansowania NFZ, ale ostatecznie – być może wskutek uwag legislatorów sejmowych – zdecydowano się na opisywaną przez nas treść nowelizacji. – Najważniejsze, że taki zapis obowiązywać będzie też NZOZ-y, które przecież nie są jednostkami sektora finansów publicznych – zauważa rozmówca.
W KO słyszymy, że owszem – była wiedza, że przegłosowywana ustawa ma istotną lukę, ale trzeba było zrobić jakiś pierwszy krok w sprawie wynagrodzeń lekarzy i nie było już czasu na jej poprawianie.
– W Sejmie brakuje nam specjalistów w obszarze zdrowia, a współpraca z Ministerstwem Zdrowia nie układa się za dobrze, jeśli chodzi o szybkie konsultowanie problemów czy reagowanie na nasze prośby – utyskuje rozmówca z KO.
Najważniejsze pytanie dotyczy jednak tego, czy będzie co poprawiać. Bo podstawowa ustawa czeka na podpis Karola Nawrockiego. Z tego punktu widzenia poprawka Lewicy może być argumentem rozpraszającym przynajmniej jedną z wątpliwości, jaką mógłby podnosić wobec ustawy, gdyby zdecydował, że jej nie podpisze.
Kiedy decyzja Pałacu
Karol Nawrocki czas na decyzję do końca przyszłego tygodnia. – Prezydent był do tej pory w rozjazdach, właśnie wrócił z Ankary, będzie teraz analizował pakiet ustaw, o którym ma decydować – mówi nam współpracownik Karola Nawrockiego.
Cała sprawa może być rozpatrywana w kontekście wszystkich zapowiadanych działań rządu w zdrowiu. “Ustawa PESEL-owa” jest bowiem pierwszą jaskółką całego pakietu, miała dać rządowi orientację w wynagrodzeniach medyków przed wdrożeniem reszty zmian. A co do propozycji, które wczoraj pokazała minister Jolanta Sobierańska-Grenda, to Pałac zajmuje na razie postawę wyczekującą. – Chcemy poznać więcej konkretów i zobaczyć propozycje zmian prawa, jak je przygotowuje rząd – mówi współpracownik głowy państwa.
Na środowej konferencji minister zdrowia mówiła też m.in. o końcu “procedur walizkowych”. Resort chce wprowadzić bezwzględny zakaz zawierania przez szpitale umów medycznych ze spółkami, co ma powstrzymać brak transparentności i kontrowersje w rozliczeniach (jak miało to miejsce np. w Mogilnie).