01 July, 2026

“To jest handel zwłokami”. Ujawniają kolejną aferę

Jak podkreśla Onet, to niejedyna nadzwyczajna funkcja w placówce. W Szpitalu Południowym utworzono także stanowisko koordynatora pracy prosektorium, które objął Artur Habowski.

"To jest handel zwłokami". Ujawniają kolejną aferę

Prosektorium z “cennikiem”

Według ustaleń portalu w podziemiach placówki miało dochodzić do nielegalnego sprzedawania usług związanych ze zwłokami oraz do pobierania opłat do prywatnej kieszeni.

Jak wynika z szacunkowego “cennika” prosektorium brało 100 zł za zgodę na wydanie ciała, od 500 zł za ubranie i zabiegi kosmetyczne, 1000 zł za balsamację, a od 1500 zł za “polecenie” rodzinie zakładu pogrzebowego. Byli dyrektorzy szpitala twierdzą, że w prosektorium obowiązuje zakaz takich czynności.

Onet podaje, że tylko w ciągu dwóch miesięcy ubiegłego roku w prosektorium ubrano ponad 80 ciał, co przy najniższej stawce miało dawać ponad 40 tys. zł z jednej usługi.

"To jest handel zwłokami". Ujawniają kolejną aferę "To jest handel zwłokami". Ujawniają kolejną aferę"Skandaliczne". Prezes PiS uderza w Tuska ws. Szpitala Południowego

Z relacji rozmówców Onetu wynika, że kluczowym elementem miało być kierowanie rodzin po kartę zgonu nie do sekretariatu oddziału, lecz do prosektorium. Jedna z bliskich zmarłego pacjenta opisała, że taki tryb ją zaskoczył, bo wcześniej w innym szpitalu dokument otrzymała na oddziale.

Inna rozmówczyni opisuje, jak Habowski kazał jej czekać w kolejce na odbiór zwłok. W tym czasie wchodziły do niego rodziny innych zmarłych osób, a pod prosektorium podjeżdżały kolejne karawany. – Nie wytrzymałam i zaczęłam głośno mówić, co tu się wyprawia. Zrobiła się awantura. Zaczął straszyć nas ochroną. Nie mogę pojąć, że tak traktował ludzi w żałobie – mówiła.

"To jest handel zwłokami". Ujawniają kolejną aferę

Jedna z osób, z którymi rozmawiał Onet, opisała, że wydanie ciała miało przyspieszyć dopiero po przekazaniu 100 zł pracownikowi zakładu pogrzebowego. – Dopiero jak pracownik mojego zakładu pogrzebowego poszedł do tego człowieka do biura i dał mu 100 zł, dostaliśmy zgodę na odbiór ciała. (…) Oczywiście nie dał żadnego pokwitowania, że przyjął pieniądze – relacjonowała.

Wojna z zakładami pogrzebowymi

– Ta stówa to dla niego jakaś symboliczna kasa, bo wiem, ile brał od firm pogrzebowych i za co. U niego była prosta zasada: te zakłady, które odbierały od niego gołe ciała, czyli nie dawały mu zarobić nawet na ubieraniu, od razu stawały się jego wrogami. Albo umawiał się np. na rano z zakładem na odbiór, zakład przyjeżdżał z rodziną, to kazał im czekać albo przyjechać następnego dnia. To była stała zemsta za to, że rodzina wybrała zakład, który nie współpracuje, czyli nie płaci Habowskiemu – mówi jeden z rozmówców Onetu.

Habowski miał być też mściwy. Według jednej z relacji naciskał na to, by klientka wybrała zakład pogrzebowy polecany przez szefa prosektorium.

"To jest handel zwłokami". Ujawniają kolejną aferę

– Otwieramy worek – siki. Normalnie nasikał na zwłoki, zapakował i nam przekazał. Jak mi moi pracownicy o tym powiedzieli, zadzwoniłem do niego, a on do mnie: “Wy robicie usługi, to sobie umyjcie” – opisuje człowiek z branży funeralnej.

"To jest handel zwłokami". Ujawniają kolejną aferęStarcie na konferencji. Kaczyński o "sytuacjach, które mdłości powodują"

– To, co się dzieje, to jest handel zwłokami. Prywatne firmy wchodzą w układy z ratownikami pogotowia, lekarzami i szpitalami. To jest handel zwłokami, trzeba to powiedzieć wprost – ocenia prezes Polskiego Stowarzyszenia Pogrzebowego Krzysztof Wolicki.

"To jest handel zwłokami". Ujawniają kolejną aferę

Rozmówcy Onetu wspominają, że Habowski z czasem nie pracował w prosektorium, tylko wysługiwał się zatrudnionymi tam osobami. Sam często siedział z lekarzami, m.in. na SOR-ze.

– Kiedy zobaczyłem w mediach tego lekarza SOR-u, Dawida Kacprzyka, to przypomniałem sobie, że oni się dobrze znali – mówi źródło portalu.

Sam się zgłosił do prokuratury. W innej sprawie

Onet podaje, że od miesiąca sprawą interesuje się prokuratura, ale postępowanie ma dotyczyć wątku możliwego fałszowania dokumentów medycznych w prosektorium. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie przekazał, że zawiadomienie złożył sam koordynator, który twierdzi, że ktoś miał ukraść jego pieczątkę i wystawiać nieprawdziwe dokumenty.

"To jest handel zwłokami". Ujawniają kolejną aferę

– Habowski prawdopodobnie, gdy zorientował się, że będzie mieć problemy, doniósł do prokuratury, że to on jest pokrzywdzony. Chciał przerzucić winę z siebie na któregoś z byłych współpracowników, że niby ten podrabiał dokumentację. Znowu próbuje się oczyścić – mówi Onetowi jeden z rozmówców.

Władze szpitala, pytane przez Onet o zasady udostępniania chłodni i o funkcjonowanie prosektorium, nie udzieliły odpowiedzi, a w przesłanym linku do komunikatu napisały: “Sprawy opisywane w ostatnich dniach dotyczą godności osób zmarłych oraz ich rodzin i dlatego traktujemy je z najwyższą powagą”.

Podobne artykuły