Ceny Paliw Wyżej. Koalicja mówi o “progu bólu”
To samo słyszymy od rozmówcy z kręgów rządowych.
– Celujemy w to, by nie było więcej niż umowne 7 złotych za litr. W razie czego trzeba będzie zareagować. Najprościej w takiej sytuacji będzie wydać rozporządzenie obniżające ponownie stawkę VAT. Obniżka akcyzy wymagałaby ustawy – wskazuje rozmówca.
Inny rozmówca, z Koalicji Obywatelskiej, uważa, że szok cenowy jest chwilowy, a za chwilę sytuacja się ustabilizuje. – Pozwólmy rynkowi działać. Zapewne teraz to efekt podwyższonych marż stacji paliw – ocenia rozmówca.
– Zdawaliśmy sobie sprawę, że wzrost cen po powrocie VAT do poprzedniej stawki będzie bardziej odczuwalny, niż gdy zlikwidowaliśmy obniżkę akcyzy. Ale skala jest nieco wyższa – zauważa kolejny rozmówca. Także on uważa, że trzeba poczekać i zobaczyć, jak zadziała rynek, co zrobi Orlen.
Kiedy zaczęła się wojna amerykańsko-izraelsko-irańska, to właśnie państwowy gigant wykonał pierwsze ruchy za pośrednictwem zniżek w programach lojalnościowych. Teraz, jak zapewnia jeden z rządowych rozmówców, Orlen, i tak podnosząc ceny na swoich stacjach, zrobił to “w minimalnym zakresie”. – VAT poszedł w górę o 15 pkt. proc., oni podnieśli o 14, a więc niepełny VAT – podkreśla rozmówca.

Co na to PiS
Krytycznie do likwidacji programu podchodzi opozycja.
– To odejście przedwczesne, przecież Tusk i minister finansów zdają sobie sprawę, że to przedwczesna decyzja, mamy okres urlopowy, koszty niższego VAT to 900 mln zł miesięcznie, jeśli nie stać ich na zmniejszenie dochodów o 1,8 mld zł za wakacje, to pokazuje dramatyczny stan finansów publicznych – mówi Zbigniew Kuźmiuk z PiS.
Na pewno rząd wyszedł z programu, bo jest kosztowny z punktu widzenia budżetu. Jak informuje resort finansów, kosztował on 4,7 mld zł. W pełnej wersji oznaczał dochody niższe o 1,6 mld zł miesięcznie, co może nie wyglądać przy 900 mld zł wydatków budżetu na wielki ubytek. Ale należy pamiętać, że pół roku działania programu to już wpływy niższe o około 10 mld zł. Tymczasem luka w finansowaniu ochrony zdrowia wynosi obecnie 17 mld zł.
Zdecydował też timing. Z jednej strony program spełnił swój cel, bo zadziałał jak amortyzator. Gdy był wprowadzany, cena baryłki ropy wynosiła powyżej 110 dolarów, a obecnie spadła w okolice 70 dolarów. Między innymi dzięki temu nie było dużego wzrostu inflacji. Z drugiej strony, gdyby rząd nie wyszedł z programu w trakcie wakacji, przy takiej obniżce cen późniejsze wyjście byłoby dużo trudniejsze, mogłoby budzić większe polityczne emocje.
Dlatego powrót do programu jest traktowany jako ostateczność, choć politycy koalicji, pytani o taką możliwość, nie wykluczają takiego scenariusza.
– Stan finansów nie pozwala na tego typu program, ale wcześniej też nie pozwalał, więc pewnie nie ma co zarzekać się, że na pewno nie będzie zmiany decyzji. Wszystko zależy od tego, co się będzie działo na rynku, choć trudno dziś przewidywać, w jakich okolicznościach program może wrócić – podkreśla rozmówca z KO.