Rozłam i co dalej [OPINIA]
Kaczyńskiemu z kolei nie udało się utrzymać PiS w kupie jako wielonurtowej partii, zdolnej grać zarówno bardziej radykalnym, “maślarskim”, jak i bardziej umiarkowanym, “harcerskim” skrzydłem. Nie był w stanie spacyfikować ambicji byłego premiera, tak by utrzymać go w partii. Lider PiS nie zdołał też, jak wszystko wskazuje, “rozebrać” środowiska Morawieckiego. Razem z byłym premierem odeszło ponad 40 polityków. To naprawdę sporo.
![Rozłam i co dalej [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/rozam-icodalej-opinia-4b9dfad.jpg)
Prawa strona bez hegemona?
Teraz rozpad jeszcze bardziej osłabi obu liderów – przynajmniej krótkoterminowo. Morawiecki musi iść na swoje w mało korzystnym momencie – bo rozłam i powstanie nowego bytu rok przed wyborami odbierają mu atut świeżości. Do wyborów w 2027 r. partia Morawieckiego zdąży się już ludziom opatrzyć. Premiera czeka teraz trud budowania struktur, walki o poparcie, sondaży na granicy progu wyborczego.
Z kolei PiS straci najpewniej największy klub w Sejmie. Nawet jeśli formacja Morawieckiego będzie notowała poparcie poniżej progu wyborczego, to jeśli urwie PiS kilka procent, to PiS czeka seria sondaży z jedynką z przodu – co jeszcze bardziej pogłębi wrażenie, że partia jest w kryzysie i pogorszy w niej atmosferę.
PiS w swoich najlepszych latach był jedyną siłą na prawicy, potem był tam absolutnym hegemonem, jeszcze do niedawna mógł powiedzieć, że mimo wzrostu obu Konfederacji cały czas reprezentuje większość prawicowego elektoratu. Teraz PiS stanie się reprezentantem zaledwie względnej większości – czyli inaczej mówiąc największej mniejszości – wyborców prawicy.
Wkraczamy więc w nową rzeczywistość, gdy na prawicy nie ma oczywistego hegemona – PiS od 2005 r. nigdy właściwie nie musiał się mierzyć z taką sytuacją. Taki stan rzeczy będzie dalej osłabiał prezesa Kaczyńskiego, wzmocni za to prezydenta Nawrockiego. Bo w takiej sytuacji to prezydent staje się naturalnym liderem prawicy, jedyną osobą, która po wyborach będzie w stanie złożyć prawicową koalicję.
Najbardziej optymistyczny scenariusz nie jest najbardziej prawdopodobny.
![Rozłam i co dalej [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/rozam-icodalej-opinia-d0d17c7.jpg)
Scenariusze na zysk po rozłamie
Jak w takim razie podział może wyjść na dobre obu aktorom? Podobnie jak udało się to w obu Konfederacjach, gdy po odejściu Brauna rosną zarówno jego Korona, jak i partia Bosaka i Mentzena?
Teoretycznie można sobie wyobrazić scenariusz, w którym Morawiecki idzie ku centrum i pozyskuje część elektoratu Trzeciej Drogi – a być może nawet konstruuje jakiś sojusz wyborczy z częścią tego dawnego środowiska. PiS idzie jednoznacznie na prawo i o ile ciągle nie jest przekonujący dla młodego, wolnorynkowego elektoratu Konfederacji, to udaje się mu osłabić Brauna.
W efekcie w przyszłym Sejmie pojawia się arytmetyczna większość prawicy bez Brauna. Dzięki Morawieckiemu PiS zyskuje w końcu koalicjanta w centrum, którego tak bardzo dramatycznie brakowało mu w 2023 r., gdy z tego powodu musiał oddać władzę. Problem dla prawicy jest taki, że ten najbardziej optymistyczny scenariusz bynajmniej nie jest najbardziej prawdopodobny.
Po pierwsze, nie wiadomo, czy pojawi się większość bez Brauna. Podział PiS, nawet jeśli dwóm listom przyniesie więcej głosów, to ze względu na ordynację może przynieść mniej mandatów. Nie można też wykluczyć sytuacji, w której Morawiecki zdobywa wynik poniżej progu, marnując głosy prawicy, bez których PiS nawet z Braunem nie będzie miał większości.
Wreszcie, jaką właściwie gwarancję Kaczyński ma, że Morawiecki będzie chciał z nim tworzyć koalicję po wyborach? Były premier może uznać, że w jego interesie jest przeczekać następną kadencję w opozycji, a w 2031 zagrać o przywództwo całej prawicy po tym, gdy obóz skupiony wokół KO zużyje się do reszty ośmioma latami rządów, a Kaczyński nie będzie już dłużej w stanie kierować PiS.
Jeśli formacja Morawieckiego będzie w przyszłym Sejmie języczkiem u wagi, to były premier może chcieć zagrać o urząd premiera, niekoniecznie w porozumieniu z PiS. Dziś jakakolwiek współpraca byłego premiera z obecną koalicją rządową wydaje się bardzo odległą perspektywą, nawet w takim obszarze jak wspólne głosowanie nad obaleniem jakiegoś weta prezydenta.
![Rozłam i co dalej [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/rozam-icodalej-opinia-5ffd678.jpg)
Nie mogą się skłócić bezkarnie
To, jak ułoży się sytuacja, zależy od zachowania obu aktorów w najbliższych miesiącach. Głównie od tego, czy uda się powściągnąć emocje i czy środowisko Morawieckiego i PiS nie rzucą się sobie do gardeł.
W ostatnim tygodniu emocje były bardzo napięte. Politycy wymieniali się “uprzejmościami” na portalu X. W piątek Morawiecki był już atakowany przez polityków PiS jako “były doradca Tuska”, “człowiek, który nie chciał F-35”, “przeciwnik 500+”. Nie można wykluczyć, że na Morawieckiego rzuci się za chwilę cała pisowska machina propagandowa, od Telewizji Republiki – która już zajęła stronę PiS w tym sporze – przez pomniejsze media, po pracujące na partię farmy trolli.
Jacek Kaczmarski w świetnie opisującym rzeczywistość polskiej transformacji utworze “Portret zbiorowy w zabytkowym wnętrzu” śpiewał, że “każdy z nas o każdym wie zbyt dużo/byśmy mogli skłócić się bezkarnie”. Nie mogą też PiS i środowisko Morawieckiego, choć obie strony mają pewnie wiele ciekawych informacji o dawnych kolegach zamienionych w przeciwników. Jeśli jednak relacje między tymi dwoma podmiotami będzie organizował wzajemny hejt i latające w obu kierunkach kwity, to może to zdemobilizować prawicowych wyborców z obu stron.
![Rozłam i co dalej [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/rozam-icodalej-opinia-6446b62.jpg)
Ale choć ten scenariusz jest bardziej prawdopodobny niż to, że znów się wszystko idealnie ułoży Kaczyńskiemu, to najgorsze co może zrobić KO, to uznać, że PiS się rozleciał i ma wygrane wybory. KO może przegrać nawet z podzieloną prawicą. Tym bardziej że partia Tuska potrafi robić politykę w zwarciu z Kaczyńskim, a gdy ta polaryzacja nie jest tak oczywista – jak w wyborach prezydenckich rok temu albo w referendum odwoławczym w Krakowie – to Platforma ma problemy. A z coraz słabszym PiS coraz trudniej się będzie polaryzować.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie