“Polska brunatnieje”. Skandal z udziałem Brauna w Jedwabnem
Na obchody zapraszali naczelny rabin Polski Michael Schudrich oraz zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie. Nie było przemówień. Rabin Schudrich, ks. Wojciech Lemański i pastor Michał Jabłoński z Kościoła ewangelicko-reformowanego odmówili modlitwę za zmarłych. Odczytano imiona i nazwiska ofiar, złożono kwiaty, na obelisku położono kamienie i zapalono znicze. Mieszkańców i burmistrza Jedwabnego, podobnie jak w poprzednich latach, nie było.

Skandal obok pomnika w Jedwabnem
W tym samym czasie na sąsiedniej działce Grzegorz Braun i jego zwolennicy kwestionowali udział Polaków w zbrodni. Uczestnicy spotkania zebrali się na działce należącej do Fundacji Osuchowa, założonej przez Brauna w 2015 r. Kluczowym punktem było wzniesienie ponadpięciometrowego krzyża i wmurowanie tablicy z napisem, w którym pojawiło się określenie “rosyjsko-żydowski sowietyzm”.
Podczas wydarzenia Braun atakował naczelnego rabina Polski. Nazywał Michaela Schudricha “szachrajem” i publicznie żądał działań karnych, m.in. aresztowania i wydalenia rabina z Polski. Uczestniczki oficjalnych obchodów oceniły działania Brauna jako próbę zakłócenia uroczystości. – Jestem załamana. Nie wiedziałam, że będzie tu tyle szumowiny. Polska brunatnieje – stwierdziła jedna z nich.
Antysemickie akcje na rocznicy w Jedwabnem
Nieopodal, na innej działce z drugiej strony pomnika, udział Polaków w jedwabieńskiej zbrodni kwestionowały środowiska prawicowe skupione wokół Wojciecha Sumlińskiego, kontrowersyjnego publicysty, który neguje rolę Polaków w zbrodni.
W programie wydarzeń inicjowanych przez Brauna pojawiły się debaty, prelekcje i dyskusje kwestionujące udział Polaków w mordzie. Uczestnicy mieli też przekonywać o konieczności wznowienia ekshumacji i przeniesienia szczątków ofiar na żydowski cmentarz. Występowali m.in. naczelny redaktor “Najwyższy Czas” Tomasz Sommer, poseł Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik oraz sam Braun.

Otwarto wystawę “Pięciu twórców kłamstwa jedwabieńskiego”. Składały się na nią plansze z wizerunkami: rabina Schudricha, byłych prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego oraz Jana Tomasza Grossa, autora książki “Sąsiedzi” z 2000 r.
Trudna historia w centrum sporu
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że “historii nie można zakłamywać”. – Żadnej, bez względu na to, czy to jest zbrodnia wołyńska, czy popełniona w Jedwabnem – oznajmił. Wojciech Kolarski, reprezentujący prezydenta Karola Nawrockiego, odcinał się z kolei od wydarzeń prawicowych odbywających się w sąsiedztwie pomnika.

Jeszcze przed obchodami ambasador USA Tom Rose opublikował w sieci oświadczenie. “Jedwabne było wyjątkiem, a nie regułą w okupowanej przez nazistów Polsce” – pisał. Podkreślił też, że niewielu Polaków zdradziło swoich żydowskich sąsiadów, mimo że “naziści próbowali uczynić cały naród współwinnym mordu na Żydach”. Zwrócił uwagę, że rocznica mordu “należy do ofiar – nie do morderców ani do tych, którzy wciąż próbują ich usprawiedliwiać lub bronić”.
Co ustalił IPN ws. mordu w Jedwabnem?
10 lipca 1941 r. w Jedwabnem grupa polskiej ludności zamordowała co najmniej 340 żydowskich sąsiadów, co ustalił Instytut Pamięci Narodowej. Większość ofiar, w tym kobiety, mężczyźni i dzieci, spalono żywcem w stodole.
W ocenie IPN zbrodni dokonano z niemieckiej inspiracji: świadkowie wskazywali na przybyłych do Jedwabnego umundurowanych Niemców. Jednocześnie, jak podawał Instytut w komunikacie z lipca 2002 r. o końcowych ustaleniach śledztwa, wykonawcami było co najmniej 40 polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic. W 2003 r. IPN umorzył śledztwo, uzasadniając, że nie znaleziono wystarczających dowodów na udział osób innych niż osądzone po II wojnie światowej.
Ekshumacja w Jedwabnem odbyła się w 2001 r. w ramach prac archeologiczno-ekshumacyjnych dotyczących szczątków ofiar mordu z 10 lipca 1941 r. Decyzję o wstrzymaniu ekshumacji podjął ówczesny prokurator generalny i minister sprawiedliwości Lech Kaczyński, na wniosek strony żydowskiej. Strona żydowska utrzymuje jednocześnie, że ekshumacje godzą w tradycje religijne (są uznawane za profanację) i w tym przypadku nie wyjaśnią już niczego po śledztwie IPN.
Pomnik upamiętniający Żydów spalonych żywcem w jedwabieńskiej stodole ustawiono w 2001 r.