“Podarował mi życie”. Pytel komentuje decyzję prezydenta
Piotr Pytel odzyskał wolność jeszcze w czerwcu w ramach zarządzonej przerwy w odbywaniu kary, a teraz prezydent podjął decyzję o zastosowaniu wobec niego prawa łaski. Zastosowanie tego aktu przybrało formę warunkowego przedterminowego zwolnienia z odbycia reszty kary. Ułaskawiony odniósł się do sprawy podczas wywiadu telewizyjnego.
– Korzystając z okazji chciałem serdecznie podziękować panu prezydentowi za to, że darował mi to. Podarował mi życie. Za jego odwagę, męstwo, mądrość podejmowaniu tej decyzji – powiedział Piotr Pytel na antenie TVN24.
– Równocześnie chciałem podziękować panu ministrowi Waldemarowi Żurkowi, pani wiceminister Marii Ejchart i pani Ewie Wrzosek, którzy wykonali tytanową pracę na moją rzecz – dodał ułaskawiony.

Przerwa w karze i różnice w przepisach
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Prokuraturę Krajową, Waldemar Żurek złożył wniosek o ułaskawienie, kierując się względami sprawiedliwości. Jak wyjaśniła rzeczniczka prasowa prokuratora generalnego prok. Anna Adamiak, Piotr Pytel wyszedł na wolność 22 czerwca. Szef resortu sprawiedliwości zarządził wówczas przerwę w wykonywaniu kary do czasu zakończenia postępowania ułaskawieniowego.
Prokuratura zwróciła uwagę na istotny problem prawny. W Niemczech skazany na dożywocie mógłby ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 15 latach. Kiedy jednak Polska przejęła wykonanie kary, krajowe przepisy wydłużyły ten czas najpierw do 25, a następnie do 30 lat. W efekcie mężczyzna spędził za kratami niemal 22 lata. Polskie organy nie miały kompetencji do ingerowania w treść niemieckiego wyroku, stąd konieczność interwencji głowy państwa.
“Każdy musi mieć prawo do drugiej szansy, a prawo powinno działać w taki sposób, by urzeczywistniać sprawiedliwość” – podkreślił w mediach społecznościowych Waldemar Żurek.
Prokurator generalny oparł swój wniosek na szczególnych względach humanitarnych oraz pozytywnej prognozie penitencjarnej z Zakładu Karnego w Rzeszowie.

Wyrok sądu w Monachium i śledztwo w Polsce
Sprawa sięga 2006 r., kiedy to sąd w Monachium skazał Piotra Pytla na karę dożywotniego więzienia za morderstwo. Postępowanie przeprowadzone przez polską prokuraturę wykazało jednak, że mężczyzna nie dopuścił się tej zbrodni. Ostatecznie w 2010 r. do zabójstwa przyznał się Tomasz W.
Z materiałów sprawy wynika, że Piotr Pytel znał faktycznego sprawcę pod fałszywym nazwiskiem. Mężczyźni wspólnie planowali okradzenie kobiety. Ułaskawiony podwiózł Tomasza W. pod wskazany adres i oczekiwał na niego na przystanku autobusowym. Jak sam utrzymuje, o zabójstwie dowiedział się dopiero następnego dnia z audycji radiowej.
Niemiecki wymiar sprawiedliwości oparł wyrok skazujący między innymi na zeznaniach współwięźnia. Świadkiem był obywatel Nigerii przebywający w tym samym areszcie śledczym co Piotr Pytel, któremu groziła wówczas deportacja i kara śmierci.