Ostateczna suwpolizacja PiS-u [OPINIA]
Suwerenna Polska była, przypomnijmy, mikropartią Ziobry, która dopiero jesienią 2024 r. zjednoczyła się oficjalnie z PiS. Suwerenna, wcześniej Solidarna Polska, reprezentowała w latach 2015-23 najbardziej skrajną część obozu Zjednoczonej Prawicy. Jej politycy nie tylko odpowiadali za niewydarzoną i niekonstytucyjną reformę sądownictwa, ale także wypowiadali się w najbardziej radykalny sposób w takich obszarach jak relacje z Unią Europejską, polityka klimatyczna czy prawa osób LGBT+.
![Ostateczna suwpolizacja PiS-u [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/ostateczna-suwpolizacja-pis-u-opinia-891cf68.jpg)
SuwPol chciał iść na prawą ścianę zanim pojawił się tam Braun
To politycy od Ziobry współpracowali z tradycjonalistycznymi katolickimi radykałami z Ordo Iuris, popierali ograniczającą wolność krytyki religii ustawę o ochronie chrześcijan i dawali pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości na “walkę z chrystofobią”. To Ziobro zaskarżał do Trybunału Konstytucyjnego Europejską Konwencję Praw Człowieka, a poseł Janusz Kowalski już w 2021 r. mówił o możliwości polexitowego referendum w 2027 r.
Słowem, SuwPol pchał PiS na prawą ścianę, w miejsce, gdzie dziś są obie Konfederacje, na długo zanim w tym miejscu pojawiła się mocna, radykalnie prawicowa konkurencja.
Głównym przeciwnikiem SuwPolu w obozie Zjednoczonej Prawicy byli Mateusz Morawiecki i jego ludzie. Ziobro i jego stronnicy zarzucali premierowi przede wszystkim zbyt miękką postawę wobec Brukseli, a szczególnie zgodę na mechanizm warunkowości w KPO. Cała końcówka rządów PiS przebiegała wokół konfliktu między Ziobrą a Morawieckim.
Ogon macha psem
Morawiecki wyraźnie dawał do zrozumienia, że nie poważa Ziobry i jego “reform” wymiaru sprawiedliwości, Ziobro w zasadzie otwarcie kontestował politykę rządu, w którym zasiadał. Dla nikogo nie było tajemnicą, że dla SuwPola “bankster” Morawiecki, były doradca Tuska, był na prawicy ciałem obcym i że najchętniej wypchnęliby go z prawicowej koalicji.
![Ostateczna suwpolizacja PiS-u [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/ostateczna-suwpolizacja-pis-u-opinia-fc6c487.jpg)
W latach 2015-23 komentatorzy wielokrotnie zastanawiali się, czemu właściwie Kaczyński toleruje Ziobrę, który, kierując mikropartią niezdolną samodzielnie przekroczyć progu, zachowywał się, jakby był równoprawnym partnerem prezesa PiS. Tym bardziej że choć ludzie Ziobry miewali dobre wyniki wyborcze, to cała ich działalność raczej szkodziła niż pomagała PiS, odstraszając bardziej umiarkowanych wyborców, których przyciągnąć potrafiła solidarnościowa polityka Szydło czy rozwojowa Morawieckiego.
Wydawało się, że wchłonięcie SuwPolu przez PiS, kłopoty Zbigniewa Ziobry i wielu jego sojuszników z prawem zakończyły problemy z mikropartią. SuwPol zyskał jednak znaczący wpływ na PiS; frakcja “maślarska” w dużej mierze jest jego duchowym dzieckiem. Nie tylko współtworzą ją osoby kiedyś związane z partią Ziobry, np. Patryk Jaki, ale także jej pomysł na radykalną, zamkniętą, ludową, nacjonalistyczną i antyeuropejską, komunikacyjnie agresywną i dość sekciarską prawicowość jest bardzo suwpolowy.
Piotr Müller, nieformalny rzecznik frakcji Morawieckiego, wskazał trzech “intrygantów” dążących do wypchnięcia byłego premiera z partii: Patryka Jakiego, Jacka Kurskiego i Jacka Sasina. Ten pierwszy zakładał z Kurskim jeszcze Solidarną Polskę w 2011 r., choć potem wrócił skruszony do PiS, ten drugi wyrósł na najważniejszego po Ziobrze polityka dawnej Suwerennej Polski.
Patrząc na dynamikę konfliktu na linii maślarze-harcerze, można zastanawiać się, czy SuwPolowy ogon nie macha ciągle PiSowskim psem.
![Ostateczna suwpolizacja PiS-u [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/ostateczna-suwpolizacja-pis-u-opinia-89c484d.jpg)
SuwPolizacja to ruch samobójczy
Trudno powiedzieć czy w Polsce jest dziś miejsce na samodzielną partię umiarkowanej “prawicy rozwojowej”, jaką chce budować Morawiecki. Na pewno można jednak stwierdzić, że jeszcze mocniejsza “suwpolizacja” PiS może okazać się dla partii ruchem samobójczym.
Bez Morawieckiego i jego ludzi PiS straci swój programowy silnik – partia nie tyle amputuje sobie jedno płuco, co wytnie spory kawałek partyjnego mózgu. Nie jest oczywiście tak, że to frakcja Morawieckiego odpowiadała za całość programowej agendy PiS, dorobek rządu byłego premiera jest też mocno kontrowersyjny dla wielu wyborców prawicy. Ale to Morawiecki i Beata Szydło – była premier, dziś na luksusowej emeryturze w Parlamencie Europejskim – są jedynymi politykami, którzy kojarzą się wyborcom z konkretnymi, namacalnymi sukcesami rządów z okresu 2015-23.
Z pewnością nie kojarzy się z nimi Ziobro, Czarnek czy funkcjonujący powszechnie jak symbol niekompetencji Jacek Sasin.
Bez agendy rozwojowej i związanej z nią opowieści PiS będzie ponownie spychany na pozycje “prawicy obciachowej”. Zostanie mu narracja antyrządowa, licytowanie się na prawicowy radykalizm z dwiema Konfederacjami, straszenie Niemcami. Konflikt z rozłamowcami skupionymi wokół Morawieckiego łatwo może wymknąć się spod kontroli, latające inwektywy, pozwy i kwity mogą po prostu zdemobilizować polityczną istotną część prawicowych wyborców.
![Ostateczna suwpolizacja PiS-u [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/ostateczna-suwpolizacja-pis-u-opinia-f979f61.jpg)
Przy tym w radykalizmie PiS nie przelicytuje nigdy Brauna, można się nawet zastanawiać, czy im bardziej nie będzie szedł na prawą flankę, tym bardziej nie będzie to wzmacniać jego prawicowej konkurencji.
Jednocześnie istnienie partii Morawieckiego oraz proces ucentrowienia społecznej percepcji Konfederacji Bosaka i Mentzena – coraz bardziej funkcjonującej jako centroprawica dla normalsów, mimo programu bliższego skrajnej prawicy – utrudni PiS pozyskiwanie jakichkolwiek nowych wyborców w centrum.
PiS ma oczywiście swój wierny elektorat, który jak się mu powie w piątek w południe, że Morawiecki zawsze był agentem układu, to nie tylko w to uwierzy, ale będzie przekonany, że od początku to wiedział – ale tylko z tym elektoratem, być może mniejszym niż 20 proc., PiS władzy nie zdobędzie.
Jarosław Kaczyński przetrwał już wiele rozłamów. Za każdym razem to on wychodził z nich zwycięsko. Rozłamowcy rozpływali się w politycznym niebycie lub wracali skruszeni na Nowogrodzką. Kaczyński jest dziś jednak znacznie słabszy niż wtedy, gdy partia przeżywała poprzednie rozłamy, i tym razem może się mu nie udać ponownie złożyć prawicę tak, by za rok odzyskać władzę.
Oczywiście, być może uda się obu środowiskom porozumieć po wyborach, ale im bardziej ostry będzie spór po rozłamie, tym mniej to prawdopodobne. Nie ma też żadnej gwarancji, że prawica idąca na czterech listach zapewni sobie większość w przyszłym Sejmie.
Co, jeśli dojdzie do porozumienia chroniącego PiS przed rozpadem? Problem w tym, że dziś w pokój PiS nikt już nie wierzy. Rozejmy w partii wydają się mieć taką trwałość jak te ogłaszane przez Trumpa w trakcie wojny w Iranie.
PiS jest głęboko pęknięty i Kaczyński wyraźnie nie potrafi wykorzystać różnorodności tej partii do gry na wielu fortepianach, “maślarze” nie chcą zaakceptować ambicji harcerzy Morawieckiego, ludzie byłego premiera suwpolizacji partii – jakby się to teraz nie skleiło, długo nie przetrwa.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie