Minister Raś wpycha rząd na minę [OPINIA]
Nadając ostatecznie ustawie taki, a nie inny kształt, rząd wyszedł naprzeciw postulatom branży. Problem w tym, że jej interesy wchodzą tu w konflikt z istotną grupą wyborców rządzącej dziś partii: z mieszkańcami dużych, turystycznie atrakcyjnych miast, którzy wynajem krótkoterminowy coraz bardziej postrzegają jako problem uderzający w jakość ich życia.
Grupę tę można podzielić na dwa zbiory. Pierwszy to mieszkańcy domów wielorodzinnych, gdzie pojawiają się lokale pod wynajem krótkoterminowy. Doświadczają oni problemów związanych np. z antyspołecznymi zachowaniami wynajmujących, skarżą się na naruszenia ciszy nocnej, zabrudzone części wspólne budynku czy obcych nieustannie kręcących się im pod drzwiami.
Druga to najczęściej młodsze osoby, które chciałyby nabyć swoje pierwsze mieszkanie. Odbijają się jednak od cen. A jednym z czynników przyczyniających się do ich wzrostu jest popyt generowany przez inwestorów pragnących zarabiać na najmie.
![Minister Raś wpycha rząd na minę [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/minister-ra-wpycha-rzd-namin-opinia-80512b0.jpg)
Oczywiście, nie każdy apartament na wynajem krótkoterminowy to siedlisko aspołecznych zachowań. Także lokatorzy wynajmujący długoterminowo czy nawet właściciele lokalu potrafią czasem skutecznie zatruć życie sąsiadom. Zakupy inwestycyjne nie są jedynym powodem, dla którego mieszkania są tak kosztowne w relacji do polskich zarobków w największych miastach. Wreszcie apartamenty pod wynajem turystyczny to atrakcyjna, zwłaszcza jeśli chodzi o relację cena-jakość, opcja dla wielu podróżujących Polaków i Polek.
Problemy tworzone przez najem krótkoterminowy są jednak realne, a trudno uznać za dobrze urządzone miasto, w którym w całych obszarach centrum turyści i przeznaczone dla nich apartamenty wypierają mieszkańców.
Nie trzeba skomplikowanych badań, by zgadnąć, gdzie – wśród inwestorów w mikrokawalerki czy wśród dwóch wyżej wymienionych grup – rządzące partie mogą znaleźć więcej wyborców. Gdyby rząd na poważnie zajął się regulacją najmu krótkoterminowego, to mógłby zapunktować u swojej naturalnej bazy i dać jej jakiś powód, by za rok nie została w domu.
Raś pogarsza optykę
Rząd nie skorzystał jednak z tej szansy w momencie, gdy przedstawił bardzo zachowawczy projekt ustawy, który został skrytykowany nie tylko przez aktywistów miejskich czy Partię Razem, ale także przez zasiadającą w gabinecie Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz.
![Minister Raś wpycha rząd na minę [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/minister-ra-wpycha-rzd-namin-opinia-bcd710c.jpg)
Teraz informacje o przeszłej biznesowej aktywności ministra Rasia dramatycznie pogarszają optykę wokół projektu. Polityk się broni, deklarując, że w czasach, gdy posiadał dwie mikrokawalerki, nie wynajmował ich krótko-, tylko długoterminowo. Dziś – jak twierdzi – nie ma związku z aktywnością biznesową brata czy byłej żony, z którą nabył wcześniej wspólnie kolejną mikrokawalerkę w tym samym łódzkim budynku, dziś należącą do kobiety. Także ks. Dariusz Raś zapewnia, że mikrokawalerki wynajmuje długoterminowo, a nabył je z własnych środków.
To może jednak nie przekonać opinii publicznej. Jej część – jak można sądzić po monitoringu mediów społecznościowych – już zakodowała sobie, że minister Raś jest “kamienicznikiem” czy, mówiąc bardziej neutralnie, działał biznesowo w branży wynajmu nieruchomości, a gdy wszedł do rządu, to jego aktywa odkupił od niego rodzony brat, w dodatku znany krakowski ksiądz, co dodaje sprawie dodatkowego smaczku i czyni z niej ciekawy przypadek dla badaczy zazębiania się w Polsce elit politycznych, kościelnych i biznesowych.
Niezależnie od tego, na jakich zasadach nie byłyby wynajmowane mikrokawalerki Rasiów, wielu Polaków uzna, że ktoś niedawno jeszcze aktywny w branży nieruchomości nie powinien dziś pilotować ważnej, regulującej ją ustawy – bo może zachodzić podejrzenie konfliktu interesów.
Jest doprawdy zdumiewające, że tak doświadczony polityk nie zastanowił się, czy jego biznesowa przeszłość nie będzie obciążeniem przy pracy nad ustawą o najmie krótkoterminowym, że nie wziął najwyraźniej pod uwagę tego, że informacje na ten temat mogą przedostać się do mediów i do opinii publicznej i jaki to będzie w obecnym pejzażu polityczno-medialnym kłopot. I to dla całej koalicji rządowej. W obecnej atmosferze polityczno-medialnej wystarczą przecież najmniejsze podejrzenia konfliktu interesów, by podać w wątpliwość dobre intencje twórców każdej ustawy i cały stojący za nią proces legislacyjny.
![Minister Raś wpycha rząd na minę [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/minister-ra-wpycha-rzd-namin-opinia-a4697ba.jpg)
Najgorzej byłoby udawać, że tematu nie ma
Aleksandra Owca, kandydatka Razem na prezydentkę Krakowa, domaga się dymisji Rasia, podobnie jak aktywiści ruchu miejskiego Miasto Jest Nasze. PiS z kolei zaapelował o odsunięcie go od prac nad ustawą. Co powinien zrobić rząd?
Trochę nie ma teraz dobrego ruchu. Na pewno najgorsze, co może zrobić, to udawać, że tematu nie ma i dalej pozwolić Rasiowi firmować ustawę w jej obecnej formie. Z drugiej strony dymisja da paliwa opozycji.
Z całą pewnością byłoby wskazane, by na dalszych etapach ustawę pilotował inny minister, a prace w parlamencie bardziej uwzględniły społeczne interesy i dały władzom lokalnym realne narzędzie, by uwzględniać je w swoich pomysłach na regulację najmu krótkoterminowego w miastach. Jednak nawet jeśli teraz powstanie dobra ustawa o najmie krótkoterminowym, to informacje o Rasiu położą się na niej cieniem i utrudnią stronie rządowej wyciągnięcie z niej pełni politycznych korzyści.