30 June, 2026

Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]

Jak Polska odpowiedzialnie może zareagować na podobne działania ukraińskiego prezydenta? Z całą pewnością Wołodymyr Zełenski swoją ostatnią polityką nie ułatwia zadania polskim przyjaciołom Ukrainy.

Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]

Więcej: prezydent Zełenski daje dziś po prostu paliwo polskiej antyukraińskiej prawicy. Emocje, jakie wyzwalają jego działania, nie tylko wzmacniają antyukraińskie nastroje w Polsce, ale także żywiące się nimi siły polityczne – co najlepiej widać po skoku wskaźników zaufania Karola Nawrockiego w sondażu IBRiS po jego decyzji w sprawie odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego.

Konieczność “utwardzenia kursu wobec Kijowa” może stać się nie tylko paliwem wyborczym dla całej prawicy w przyszłorocznej kampanii, ale także platformą umożliwiającą przyszłe porozumienie pod patronatem prezydenta Nawrockiego między PiS a Konfederacją – a być może nawet dwiema Konfederacjami.

Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]Odebranie Orderu Orła Białego Zełenskiemu bardziej zaszkodzi Polsce niż Ukrainie [OPINIA] Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]

Co najgorsze, tym razem na wzroście antyukraińskich emocji może się nie skończyć. PiS w czasie swoich poprzednich rządów – mimo tego, że w kampanii w 2023 sięgał już po antyukraińskie tony – ciągle prowadził politykę zgodną z “giedroyciowskim” konsensusem polskiej polityki wschodniej po roku 1989. Zakładał on, przypomnijmy, że niepodległa, związana z Zachodem Ukraina jest jedną z kluczowych gwarancji strategicznego bezpieczeństwa Polski, a Polska powinna służyć jako naturalny “ambasador” Ukrainy w świecie zachodnim oraz pogodzić się historycznie ze wschodnim sąsiadem.

Nowa prawicowa koalicja, zrodzona dzięki wysiłkom Karola Nawrockiego, w której jakiś wpływ na politykę zagraniczną zdobędą na pewno środowiska narodowe, nie będzie już kontynuować tej linii. Bardzo korzystny dla Kijowa polski konsensus w sprawie Ukrainy może się właśnie ostatecznie załamywać – do czego wydatnie przyczynia się także polityka Zełenskiego.

Co byłoby prawdziwym “frajerstwem”

Jednocześnie jego załamanie byłoby fatalne także dla Polski. Bo obecny spór wokół historii nie przekreśla naszych strategicznych interesów na wschodzie. I na pytanie, jak reagować na zachowania ukraińskich władz, które wyglądają jakby prezydent Zełenski, chciał maksymalnie zdenerwować Polaków, pierwsza odpowiedź powinna brzmieć: przede wszystkim nie tracić z oczu naszych strategicznych celów.

Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]

Czyli tego, by Ukraina pozostała niepodległa, by miała siłę, by tej niepodległości bronić przed Rosją, a najlepiej, by wojskowo szachowała i wiązała Rosję tak bardzo, by ta nie była w stanie zagrozić NATO. Deng Xiaoping, gdy rozpoczynał rynkowe reformy w Chinach, mawiał, że nieważne, czy kot jest czarny, czy biały, ważne, by łapał myszy. Analogicznie dla nas kluczowe jest to, by Ukraina – jakim historycznym bohaterom nie oddawałaby czci – odsuwała od nas i osłabiała Rosję.

Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]"Po prostu by was nie było". Szef BBN o relacjach z Ukrainą

By skutecznie wiązać Rosję, Ukraina potrzebuje poparcia dla swojej sprawy na Zachodzie. Dlatego załamanie poparcia Zachodu dla Ukrainy wokół kwestii historycznych nie jest dziś w naszym interesie. Kolejna kluczowa dla nas kwestia to dostęp do ukraińskiego rynku dla polskich firm oraz utrzymanie obecności Ukraińców w Polsce. Bo polska gospodarka potrzebuje rąk do pracy, a lepiej integrującej się siły roboczej niż Ukraińcy nie znajdziemy – bo bliżsi nam kulturowo Czesi, Węgrzy czy Niemcy nie chcą tu masowo przyjeżdżać.

Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]

Krytycy opcji “giedroyciowskiej” przekonują, że była ona naiwna, romantyczna, że poświęcała realne polskie interesy w imię mrzonek o polsko-ukraińskim braterstwie, wojnie o “wolność naszą i waszą”, że polskie elity, pełne wzniosłych haseł wobec Kijowa zachowywały się ostatecznie “frajersko”. Problem w tym, że polityka rozpoczynająca z Ukrainą spór o historię teraz – gdy za sprawą ostatnich sukcesów wojskowych akcje Zełenskiego stoją wyjątkowo wysoko na Zachodzie, gdy Polska nic nie jest w stanie dla siebie w takim sporze ugrać – jest przykładem najgorzej pojętego, naiwnego politycznego romantyzmu. Jak każda polityka, która czyni politykę zakładniczką historycznych emocji i symboli.

Jest oczywiste, że polityka historyczna Ukrainy może budzić nasz niepokój, że wolelibyśmy Ukrainę z demokratyczno-liberalnym, progresywnym, a nie nacjonalistycznym panteonem. Polskie emocje – w tym poczucie frustracji latami nieudanego historycznego dialogu – są w pełni zrozumiałe. Ale trzeba też pamiętać, że kult UPA w Ukrainie nie ma charakteru antypolskiego, tylko antyradzieckiego, Ukraińcy nie celebrują zbrodni na Polakach, tylko je wypierają – co też oczywiście jest problematyczne, ale w inny sposób niż otwarta wrogość wobec Polski.

Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]Spór Polski z Ukrainą. "To dla nas policzek" [Bez Doktryny, odc. 17] Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]

Środowiska faktycznie nacjonalistyczne ciągle stanowią mniejszość w Ukrainie. Nie grozi nam antypolski “banderowski” Kijów, cały czas grozi nam za to imperialistyczna Moskwa, Polskę traktująca jako swoją naturalną sferę wpływów, tylko chwilowo i omyłkowo kontrolowaną przez Zachód.

Dlatego byłoby fatalnie, gdybyśmy zaczęli teraz eskalować spór o historię służący głównie Moskwie. To samo dotyczy Ukraińców, których ostatnie decyzje są równie fatalne dla naszych wzajemnych relacji co orderowa eskalacja Karola Nawrockiego. Naiwnością bez wątpienia były fantazje o nowym polsko-ukraińskim “braterstwie”, które pozwoli przezwyciężyć wszelkie historyczne zaszłości. Ale równie nierozsądne jest wpadanie w drugą skrajność i ustawianie sobie Ukrainy w roli wroga – a na fali historycznego wzmożenia część prawicy już to zaczyna robić.

Co więc robić?

No dobrze, ale co właściwie Polska ma robić, jeśli ruszą prace nad budową ukraińskiego Panteonu? Udawać, że nic się nie dzieje? Wykazywać cierpliwość?

Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]

Apelować do Ukraińców. Wszystkie tego typu działania będą przecież tylko dawały paliwo antyukraińskiej prawicy w kraju.

Nie ma dziś jednak lepszej recepty niż nie ulegać emocjom i ukraińskim zagrywkom wyglądającym jak prowokacje. Deeskalować emocje w kraju, jednocześnie szukać porozumienia z tymi ukraińskimi środowiskami, które same mają dystans do nacjonalistycznej ukraińskiej tradycji, a ukraińską tożsamość chcą budować na progresywnych wartościach i wspierać je długoterminowo.

Mimo wszystko nie pozwolić, by historia przesłoniła strategiczne cele [OPINIA]Gra na rozłam. Taktyka Zełenskiego na rozmowy z Polską

Choć efekty takiej polityki będą widoczne dopiero po latach i jak wielkie nie byłyby sukcesy naszej polityki historycznej, to nigdy nie możemy oczekiwać, że będzie w stanie umeblować Ukraińcom pamięć czy choćby narodowy panteon – jak zresztą żadnemu innemu narodowi. Co najważniejsze, realizować strategiczny cel wspierania Ukrainy w walce o zachowanie niezawisłości i prozachodniej orientacji.

Jednocześnie są kwestie, które w końcu musimy od Ukrainy wyegzekwować – np. dotyczące ekshumacji i godnego pochówku ofiar Wołynia. Tylko moment, by w tej kwestii sięgnąć po twardsze środki, przyjdzie później, np. przy okazji negocjacji akcesyjnych Ukrainy do Unii.

Ukraińcy także powinni się poważnie zastanowić, czy ich polityka wobec Polski służy realnie ukraińskim interesom. Nawet jeśli Kijów dziś uważa, że nie potrzebuje już do niczego Polski, to się myli.

Polityka zrażająca do siebie drugiego największego sąsiada, który może blokować politykę Unii Europejskiej, jest skrajnie krótkowzroczna i może bardzo boleśnie zemścić się na Kijowie, jeśli za rok rząd przy poparciu Nawrockiego utworzy nowa prawicowa koalicja, w swojej polityce wschodniej już nie “giedroyciowska”, a neo-endecka. I będzie ona miała realne społeczne poparcie, być może na tyle wielkie, że do polityki z pierwszych miesięcy 2022 r. nigdy nie będzie już powrotu.

PREMIUM Zapisz się na newsletter!

Zapisz mnie

Podobne artykuły