PiS może przegrzać aferę w Szpitalu Południowym [OPINIA]
Są doniesienia – na razie nie do końca potwierdzone – o oburzających przywilejach polityków wpychających się do uzyskania świadczeń medycznych poza kolejką. Są niewygodne zwłaszcza dla władz Warszawy pytania o brak nadzoru. Wreszcie mamy dramatyczne doniesienia o zmowie milczenia wokół zgonów, do jakich przez niekompetencję lekarzy – w tym głównego bohatera afery, doktora Dawida Kacprzyka – mogło dochodzić na szpitalnym oddziale ratunkowym Szpitala Południowego.
Najcenniejsze nawet polityczne złoto można jednak przegrzać – co pokazał sztab Rafała Trzaskowskiego w zeszłorocznych wyborach prezydenckich z kawalerką, ustawkami i innymi doniesieniami o wątpliwych elementach życiorysu Karola Nawrockiego. Obserwując to, jak PiS – bo inne partie opozycji zachowują tu większy rozsądek – nakręca emocję wokół szpitalnej afery w stolicy, można zastanawiać się, czy partia z Nowogrodzkiej nie przegrzeje tematu, który teoretycznie powinien otworzyć jej drogę do powrotu do władzy za rok.
Narracja o “szpitalu śmierci” to kosmos
Przegrzanie z pewnością nastąpiło w wypadku Mariusza Krystiana. Poseł PiS opublikował w mediach społecznościowych filmik, w którym mówi, że w Szpitalu Południowym działał “doktor Mengele Tuska i Koalicji Obywatelskiej” – odnosząc się w ten sposób do niepotwierdzonych dotąd w żaden sposób informacji o zawinionych rzekomo przez Kacprzyka zgonach na oddziale ratunkowym szpitala.
![PiS może przegrzać aferę w Szpitalu Południowym [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/06/pis-moe-przegrza-afer-wszpitalu-poudniowym-opinia-a93a684.jpg)
Filmik szybko zniknął z sieci, a poseł Krystian przeprosił za “emocjonalne słowa”. Poseł został też oficjalnie upomniany przez władze klubu PiS, a rzecznik prasowy partii Rafał Bochenek stwierdził, że Krystiana “poniosło”, jego słowa nie tylko nie oddają stanowiska partii, ale też “odwracają uwagę od patologii, których KO faktycznie dopuszczała się w Warszawie”.
Problem w tym, że poseł Krystian powtarza – w wyjątkowo niesmacznej, przesadzonej i zmieniającej się niezamierzenie w autoparodię formie – przekaz, który z PiS i okolic płynie, odkąd w połowie tygodnia doktor Emil Jędrzejewski udzielił wywiadu Krzysztofowi Stanowskiemu na serwisie Zero.
W reakcji na ten wywiad Mateusz Morawiecki mówił w Polsacie: “jeden człowiek, który prawdopodobnie zbudował tam ośmiornicę Platformy Obywatelskiej, doprowadził do zaniedbań, doprowadził do śmierci prawdopodobnie niewinnych osób”. A przypomnijmy, że Morawiecki ma zasłużoną opinię jednego z najmniej populistycznych polityków PiS. Telewizja Republika nie bawi się już w żadne subtelności i po prostu atakuje widzów paskami o “szpitalu śmierci”.
Oczywiście, opozycja nie może zignorować oskarżeń doktora Jędrzejewskiego. Powinna jednak zachować ostrożność, choćby na wypadek, gdyby nie okazały się one prawdziwe. Słuchając przekazu o “szpitalu śmierci”, zirytowany – jak najbardziej słusznie! – na KO normals machnie tylko ręką i powie, że PiS jak zwykle odlatuje w kosmos i brakuje tylko tego, by w sprawie śmierci w Szpitalu Południowym Antoni Macierewicz powołał jakąś swoją nową speckomisję.
![PiS może przegrzać aferę w Szpitalu Południowym [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/06/pis-moe-przegrza-afer-wszpitalu-poudniowym-opinia-0e24b7f.jpg)
Nie wiemy, jak będzie rozwijać się dynamika polityczna afery. Ale niewykluczone, że wywiad z doktorem Jędrzejewskim zadziała podobnie jak kolejne rewelacje o przeszłości Nawrockiego: gdy do kawalerki i ustawek doszły medialne doniesienia o Hotelu Grand, jakaś część opinii publicznej uznała, że to już jednak za dużo i albo zniechęciła się do kampanii Trzaskowskiego albo przychylniejszym okiem spojrzała na obecnego prezydenta.
PiS nie jest tu wiarygodny
PiS w swoich atakach na KO w sprawie doktora Kacprzyka nie jest też po prostu wiarygodny. Za partią ciągną się takie afery jak zakup niesprawnych respiratorów od handlarza bronią czy maseczek od właściciela marki Red is Bad, czy sprawa byłego marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, który zarobił 400 tysięcy na dyżurach w czasie, gdy przebywał na urlopie bezpłatnym w związku z pełnieniem mandatu senatora.
Ludzie też pamiętają po prostu, że ochrona zdrowia w czasach PiS nie wyglądała lepiej niż obecnie. Najlepiej widać było to w pandemii, gdy Polska odnotowała rekordową w Europie liczbę nadmiarowych zgonów. Osoby odpowiadające wtedy za państwo dziś oskarżające doktora Kacprzyka, że przez zaniedbania doprowadził do zgonów pacjentów same wystawiają się na polityczne ciosy. Wreszcie to w czasach rządów PiS zaczęła się inflacja płac w sektorze opieki zdrowotnej.
Świadomość tego wszystkiego może łatwo sprawić, że politycy PiS nawet słusznie punktujący KO za aferę doktora Kacprzyka mogą szybko zacząć irytować elektorat – poza tym, który i tak już na nich głosuje. Zwłaszcza jeśli w krytyce zatracą wszelki umiar.
![PiS może przegrzać aferę w Szpitalu Południowym [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/06/pis-moe-przegrza-afer-wszpitalu-poudniowym-opinia-f56ee3b.jpg)
Referendum to przestrzelony pomysł
Pojawiają się też spekulacje, czy PiS nie będzie chciał wykorzystać afery w Szpitalu Południowym, by zorganizować na wzór Krakowa referendum odwoławcze Rafała Trzaskowskiego w stolicy. W internecie działa już strona sor.waw.pl, zapowiadająca zbiórkę podpisów pod wnioskiem. Za inicjatywą stoi bliski politycznie PiS Maciej Wilk, wcześniej animujący inicjatywę TakdlaCPK.
Gdyby PiS faktycznie chciał stanąć za takim referendum, to najpewniej boleśnie przestrzeli. Trzaskowski jest bardzo popularny w Warszawie, a afera kładzie się cieniem na warszawskim ratuszu, to na razie trudno wskazać jedno przewinienie prezydenta stolicy, które w opinii większości jej mieszkańców zasługiwałoby na jego wcześniejsze odwołanie.
Oczywiście, czasem nie trzeba odwołać prezydenta miasta z urzędu, by w referendum politycznie coś dla siebie ugrać . Tu problem może się jednak pojawić już na etapie zbierania podpisów: w Warszawie by zainicjować referendum, trzeba ich zebrać aż 132 tysiące w 60 dni. Gdyby PiS zaangażował się w zbieranie – bezpośrednio lub przez przyjazną “inicjatywę obywatelską” – i nie dowiózł, po raz kolejny pokazałby swoją słabość.
Wystawiłby się też na zarzuty, że w ogóle nie chodzi mu o to, by służba zdrowia działała lepiej, a wyłącznie o to, by na aferze ugrać jak najwięcej politycznie.
![PiS może przegrzać aferę w Szpitalu Południowym [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/06/pis-moe-przegrza-afer-wszpitalu-poudniowym-opinia-b01c1ce.jpg)
To nie PiS ma problem
Oczywiście, główny problem z aferą w warszawskim szpitalu ma nie PiS, a KO i to nie tylko na poziomie władz Warszawy, ale całego rządu. Jakich błędów PiS teraz nie zrobi, dla KO poradzenie sobie z aferą będzie wielkim wyzwaniem.
To nie jest może sprawa, która sama w sobie przyniesie rządzącym partiom utratę władzy, ale razem ze wszystkimi innymi czynnikami powodującymi frustrację elektoratu – idące jak po grudzie rozliczenia, klincz w kohabitacji z Nawrockim, brak realizacji progresywnej agendy czy wielu obietnic z kampanii, pierwsze sygnały o możliwym ochłodzeniu rynku pracy – może na tyle osłabić partie rządowe, że po przyszłorocznych wyborach zobaczymy inną większość.
Na pewno nie wystarczy czekać, aż temat zostanie przykryty przez inny albo na to, aż PiS go przegrzeje. Potrzebne będą kolejne dymisje i konkretne działania w ochronie zdrowia.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie