Marek Biernacki o rosyjskiej rakiecie: “To jest już inna jakość”
Nigdy nie można wykluczyć, że Rosjanie mogą to robić specjalnie, że przy takim ataku masowym na Ukrainie jakaś rakieta może zboczyć z kursu. Ale z drugiej strony mogą to być zdarzenia przypadkowe. To jest wojna, musimy zdawać sobie sprawę, że giną ludzie tuż za naszą granicą.
Czy nie jest niepokojące, że ten pocisk przez sześć minut leciał nad Polską, a my zanim spadł nie zdążyliśmy go nawet zidentyfikować przy pomocy F-16?
To trzeba przeanalizować. Nie chcę teraz tego oceniać, bo jak podkreślam, to pierwsze takie zdarzenie ze strony rosyjskiej. Musimy też pamiętać, że systemy obronne, które istnieją na świecie – nawet w Izraelu – służą przede wszystkim obronie ludzi i określonych centrów, a nie całej powierzchni kraju. Trudno to tłumaczyć, bo nie mamy danych, dopiero po przeanalizowaniu tego zdarzenia będziemy wiedzieli więcej. Każde takie zdarzenie trzeba przeanalizować, żeby zobaczyć, co w naszym systemie obronnym działa dobrze, a co nie.
Czy można to zakwalifikować jako szykowany akt agresji ze strony Rosji, który niegdyś zapowiadał Donald Tusk w wywiadzie dla “Financial Times”?
Oni zawsze powiedzą, że to nie ich rakieta. A nawet jak się udowodni, że jednak ich, to powiedzą, że została przekierowana albo przejęta – na przykład przez Ukraińców – albo że to w ogóle pomyłka. Rosjanie nigdy nie przyznają, że to było uderzenie planowe, ale będą patrzyli na naszą reakcję. Uważam, że odpowiedniej reakcji zabrakło już przy zabójstwie rosyjskiego dysydenta w Białej Podlaskiej. Reakcji całego polskiego społeczeństwa, łącznie z prezydentem, którego wypowiedzi w tej sprawie w ogóle nie pamiętam. To mnie zszokowało, bo Rosjanie patrzyli, jaka będzie reakcja.
Kiedy Skripal został otruty, Amerykanie i Brytyjczycy zareagowali bardzo ostro, bo wiedzieli, że Rosjanie na to patrzą. To jest praktyka Rosjan – sprawdzić, jak zareagują Polacy, jak zareaguje NATO. Trzeba pamiętać, że te zdarzenia rozgrywają się na granicy, ale front toczy się już w całej Europie.
A jak powinniśmy zareagować w tej sytuacji?
Na pewno zdecydowanie. Na scenie dyplomatycznej powinna być bardzo zdecydowana reakcja.
Artykuł 4 NATO, wzywający państwa sojusznicze do konsultacji?
Nie, jeszcze chyba nie, ale na pewno trzeba zwołać spotkanie – powinno się to odbyć na jakimś szczeblu, w tym dowódczym. To już są działania rządu, ale reakcja na pewno będzie, co do tego nie ma dwóch zdań. Zobaczymy, jaka reakcja będzie adekwatna do tego zdarzenia.