Łukasz Żak usłyszał wyrok. Tak wychodził z sądu
Po czwartkowym wyroku Żak wychodził jednak z sądu z opuszczoną głową. Agencje opublikowały zdjęcia z tego momentu.
Żak może się ubiegać o zwolnienie warunkowe dopiero po 15 latach. Sędzia orzekł wobec niego również dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, zapłatę 10 tys. na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz wypłatę zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku – łącznie 900 tys. zł. Poszkodowanej w wypadku znajomej Paulinie K. ma zapłacić 150 tys. zł.
Współoskarżeni w procesie Żaka zostali w czwartek skazani przez warszawski sąd rejonowy za pomoc w próbie uniknięcia przez sprawcę wypadku odpowiedzialności karnej. Otrzymali wyroki od dwóch do pięciu lat więzienia. Muszą też zapłacić zadośćuczynienie rodzinie ofiary wypadku.
Wszyscy skazani pomagali Żakowi w ucieczce z kraju, zacierali ślady i nie pomogli na miejscu wypadku.

Sędzia o zachowaniu Żaka: Zero refleksji
W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Mitera podkreślił, że do wypadku doprowadziło działanie z premedytacją Żaka. – Co trzeba mieć w głowie, żeby rozpędzić (Volkswagena – red.) Arteona – to “mały czołg”, do 200 km na godzinę? Wtedy nie ma szans na reakcję, nikt nie miałby szans z tym Arteonem – powiedział sędzia.
Zaznaczył, że Żak zrobił to z premedytacją. – Nagrywał to. Chciał pan komuś zaimponować? Przecież to groziło katastrofą. To groziło katastrofą i tak się skończyło. Panie Żak, powiem tak, może na wyrok nie, ale na tę karę pracował pan sobie tutaj latami. To jest wypadkowa pana całej działalności – dodał.
– Uważam, że tylko ta kara zabezpieczy społeczeństwo przed takimi kierowcami, jak pan – podkreślił sędzia Mitera. Dodał raz jeszcze: – Tym wyrokiem chronię społeczeństwo przed panem.
Odniósł się też do zachowania skazanego podczas kolejnych rozpraw. – Obserwowałem pana podczas procesu (…) – zero refleksji – podkreślił sędzia Mitera.



