Łukasz Mejza wchodzi do klatki. Media: zawalczy w październiku
Przeciwnikiem Mejzy ma być Jacek Murański – to aktor niezawodowy i osobowość internetowa. W polityce głośno o nim było w 2025 r., gdy zwrócił uwagę na kontakty Karola Nawrockiego z Patrykiem M., znanym jako “Wielki Bu”. Murański oskarżał Nawrockiego o uczestnictwo w procederze sutenerstwa. Na jego słowa powoływał się w Polsat News premier Donald Tusk.
Sam Murański przekazał “Rzeczpospolitej”, że starcie z Mejzą ma odbyć się “w formule hooligan style”, w której ma być dozwolone niemal wszystko poza ciosami w tył głowy i części intymne. Zapewnia, że podpisał regulamin walki.
Mejza: jeszcze nie podpisałem
Mejza z kolei twierdzi, że kontraktu nie podpisał i uważa, że Murański “farmazoni”. “Ja wiem, że jestem jednym z najpopularniejszych nazwisk w polskiej polityce, więc najsłynniejszy polski mitoman chce podbić swoje akcje na mojej osobie, ale ja żadnego kontraktu nie podpisywałem” – napisał poseł w oświadczeniu przesłanym “Rzeczpospolitej”.
Dodał, że jest otwarty na walkę we freak fightach za milion złotych, a środki chce przekazać na schronisko dla zwierząt i dzieci chore onkologicznie. “I uspokajam: są poważne oferty, nawet kilka, i wierzę, że dojdziemy do porozumienia, ale jeszcze kontraktu nie podpisałem” – dodał.
“Rzeczpospolita” zaznacza, że październikowy termin walki może się przesunąć, jeśli Prime MMA zorganizuje wcześniej starcie Murańskiego z Marcinem Najmanem.

Seria afer
Mejza ma na swoim koncie wiele kontrowersji. Najgłośniejsze z nich w ostatnim czasie związane są z przekroczeniem przez posła prędkości na drodze ekspresowej S3. Mejza w połowie października jechał tam 200 km/h. Polityk nie przyjął mandatu, zasłaniając się immunitetem. W oświadczeniu przyznał jednak, że “źle się zachował” i obiecał, że taka sytuacja się już nie powtórzy.
Jedna z najbardziej bulwersujących spraw była opisywana wielokrotnie przez Wirtualną Polskę. Chodziło o klinikę Vinci NeoClinic, w której obiecywano leczenie nieuleczalnych chorób niesprawdzonymi metodami. Placówka należy do Mejzy. Po ujawnieniu historii polityk stracił stanowisko wiceministra sportu.
Mejza miał także problemy z powodu zatajenia informacji w oświadczeniach majątkowych, w tym ukrywania prywatnych pożyczek. Mejza w tej kwestii sam zrzekł się immunitetu i usłyszał zarzuty w Prokuraturze Okręgowej w Zielonej Górze.
Przypomnijmy także o imprezie w hotelu sejmowym z udziałem Mejzy. Parlamentarzyści śpiewali m.in. piosenkę poświęconą Grzegorzowi Braunowi i zachowywali się tak głośno, że interweniowała Straż Marszałkowska i policja.