Kacprzyk chciał przejąć kolejny szpital. Doszło do buntu pracowników
Jak informuje portal Zero.pl, rozmowy trwały dwa tygodnie i obejmowały dwa spotkania osobiste oraz jedną rozmowę telefoniczną. Kacprzyk zaproponował model, w którym sprowadza do Mińska Mazowieckiego cały zespół lekarzy. Dyrektor Więckowski ujawnił, że oczekiwania finansowe grupy były wygórowane i wynosiły 350 zł za godzinę dla lekarza.
Osobnej, wyższej stawki żądał dla siebie sam Kacprzyk, który nie mając ukończonej specjalizacji, nie mógł formalnie zostać koordynatorem oddziału.

– Jeśli dobrze sobie przypominam, 400 albo 450 zł za godzinę. Powiedziałem, że mnie na takie kwoty po prostu nie stać – relacjonuje dyrektor Artur Więckowski w rozmowie z portalem Zero.pl. Szef placówki opisuje planowaną rolę Kacprzyka jako nieformalną “szarą eminencję” organizującą grupę lekarzy.
Więckowski od początku zastrzegł w negocjacjach, że dotychczasowi lekarze nie mogą być wypychani z dyżurów, a swoje stanowisko musi zachować ceniona przez niego oddziałowa SOR-u.
Bunt personelu i zerwanie rozmów
Do nagłego zakończenia negocjacji doszło po tym, jak Kacprzyk przyjechał obejrzeć oddział w sobotę pod nieobecność dyrektora. W poniedziałek rano w gabinecie szefa placówki pojawiła się liczna grupa pracowników.
– Kiedy w poniedziałek rano, przed ósmą, przyjechałem do pracy, czekało już u mnie dziesięć czy piętnaście osób. Przyszli z komunikatem: panie dyrektorze, przyjeżdża osoba, która już nas wyrzuca z pracy – opowiada dyrektor. Więckowski dodał, że Kacprzyk wypowiadał się arogancko wobec lekarzy oraz ratowników, co zbulwersowało personel. Po tym zgłoszeniu dyrektor natychmiast poinformował medyka o zakończeniu rozmów.

Decyzję dyrekcji poparł starosta
– Jeżeli osoba, która jest prezentowana jako przyszły quasi-szef SOR-u, zachowuje się w sposób arogancki, można powiedzieć lekceważący, względem pracowników – przyszłych podwładnych – to taka osoba nie powinna pracować w służbie publicznej – ocenił starosta.
Portal Zero.pl skierował pytania w tej sprawie do Dawida Kacprzyka oraz jego pełnomocnika, adwokata Jacka Dubois, jednak pozostały one bez odpowiedzi.
Milionowe zarobki i prokuratorskie śledztwa
To nie pierwsze kontrowersje wokół młodego lekarza. Pod koniec czerwca ujawniono, że Kacprzyk w kwietniu 2026 r. był przedstawiany załodze jako kandydat na stanowisko kierownicze SOR-u w warszawskim Szpitalu Wolskim. Ostatecznie nie został zatrudniony z powodu sprzeciwu załogi oraz braku porozumienia w kwestiach finansowych.
Wcześniej ujawniono, że 28-letni Dawid Kacprzyk zarobił w publicznych szpitalach 1,6 mln zł w 2025 r., łącząc pracę w trzech warszawskich szpitalach i przychodni. Wykazano również, że w czasie dyżurów w Warszawskim Szpitalu Południowym zajmował się działalnością polityczną oraz medialną.
Wokół Szpitala Południowego wybuchł także skandal związany z priorytetowym przyjmowaniem na badania polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. W efekcie Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła kilka śledztw dotyczących Kacprzyka, władz szpitala oraz władz stolicy. Sprawa doprowadziła do dymisji zarządu i rady nadzorczej Szpitala Południowego, rezygnacji dwóch wiceprezydentek Warszawy oraz wymiany składów rad nadzorczych we wszystkich miejskich spółkach medycznych.