Incydent z Bąkiewiczem w Berlinie. Wiceszef MSZ stawia sprawę jasno
– Nie widzę powodu. Pan Bąkiewicz naruszył prawo niemieckie, został zatrzymany, grożą mu zarzuty karne i proces. Jeśli ktoś łamie prawo w państwie demokratycznym to ponosi tego konsekwencje – mówił wiceszef MSZ.
Bartoszewski odniósł się też do głosów polityków PiS, którzy określali wydarzenia w Berlinie jako atak na “polskich patriotów”. – Akurat nie uważam pana Bąkiewicza za polskiego patriotę, raczej rosyjskiego – powiedział. – Robert Bąkiewicz służy interesom rosyjskim, a nie interesom polskim. Działanie rosyjskie polega na tym, żeby zburzyć jedność europejską. Niemcy są naszymi sojusznikami i w UE i w NATO – ocenił.
Wiceszef MSZ podkreślił, że policjanci w Berlinie mieli wielokrotnie ostrzegać Bąkiewicza, by nie podejmował czynu zakazanego, a zatrzymanie nazwał konsekwencją jego decyzji. Jednocześnie zaznaczył, że resort uruchomił pomoc konsularną. – Uruchomiliśmy naszego konsula, który jest w kontakcie i oferuje im pomoc konsularną. Nawet polski przestępca ma prawo do opieki konsularnej – komentował.
Awantura w Berlinie
We wtorek członkowie nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic (ROG) z Robertem Bąkiewiczem na czele chcieli umieścić krzyż przy tymczasowym pomniku upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej i okupacji niemieckiej w centrum Berlina.
Z komunikatu policji wynika, że krótko przed godz. 16 przed Reichstagiem zebrało się ok. 15 osób w żółtych kamizelkach. “Z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i przy głośnych okrzykach chciały one udać się pod polski Głaz Pamięci. Taki przemarsz do miejsca pamięci został im jednak zakazany przez nasze siły policyjne” – podano.

Według policji zebranym – z pomocą tłumacza – zaproponowano alternatywne rozwiązania: zorganizowanie zgromadzenia w pobliskim Skulpturenparku albo “udanie się pojedynczo do miejsca pamięci”.
“Gdy mimo to grupa, wraz z krzyżem i transparentami, udała się wspólnie w kierunku pomnika, policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ doszło przy tym do stawiania oporu, nasze siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego” – przekazała berlińska policja. Po zakończeniu czynności – jak dodano – wszystkie osoby zwolniono na miejscu.