“Emanacja ogromnej życzliwości”. Ks. Sowa wspomina Morozowskiego
– Przez pewien czas wydawało się, że Andrzej wróci na antenę, że wróci do życia dziennikarskiego, że pokonał raka – tak wszyscy mówili. Niestety, tak się nie stało – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską ks. Sowa.

Podkreśla, że Morozowski był wielokrotnie nagradzanym dziennikarzem, a mimo to nie zachowywał się jak “celebryta czy super popularna persona”.
– Jako ksiądz powiem, że Andrzej był typem człowieka, którego ja określam nie jako “niewierzący”, ale jako “niepodzielający wiary”. On z ogromnym szacunkiem zawsze odnosił się do zagadnień związanych ze sferą życia religijnego czy duchowego – podkreśla ks. Sowa.
– W różnych dyskusjach czy debatach czasem miałem więcej wsparcia od Andrzeja Morozowskiego niż od kogoś, po kim spodziewałbym się, że raczej powinien stanąć za mną murem albo podzielać moje poglądy – mówi duchowny.

“Dawał się wygadać”. Tak ks. Sowa zapamięta programy z Morozowskim
Ksiądz przypomina, że często gościł w programach, które prowadził Morozowski. – Chętnie się tam chodziło, bo Andrzej dawał się po prostu wygadać swoim gościom. Dało się pogadać, dało się więcej powiedzieć niż w przysłowiowej setce – wspomina.
– Andrzej Morozowski to była też emanacja ogromnej życzliwości, uczciwości i szerokiego spojrzenia na drugą osobę – podsumowuje duchowny.