04 August, 2026

“Emanacja ogromnej życzliwości”. Ks. Sowa wspomina Morozowskiego

Przez pewien czas wydawało się, że Andrzej wróci na antenę, że wróci do życia dziennikarskiego, że pokonał raka – tak wszyscy mówili. Niestety, tak się nie stało – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską ks. Sowa.

"Emanacja ogromnej życzliwości". Ks. Sowa wspomina Morozowskiego "Emanacja ogromnej życzliwości". Ks. Sowa wspomina MorozowskiegoTak TVN24 pożegnało Morozowskiego. Długa cisza na antenie

Podkreśla, że Morozowski był wielokrotnie nagradzanym dziennikarzem, a mimo to nie zachowywał się jak “celebryta czy super popularna persona”.

– Jako ksiądz powiem, że Andrzej był typem człowieka, którego ja określam nie jako “niewierzący”, ale jako “niepodzielający wiary”. On z ogromnym szacunkiem zawsze odnosił się do zagadnień związanych ze sferą życia religijnego czy duchowego – podkreśla ks. Sowa.

"Emanacja ogromnej życzliwości". Ks. Sowa wspomina Morozowskiego

– W różnych dyskusjach czy debatach czasem miałem więcej wsparcia od Andrzeja Morozowskiego niż od kogoś, po kim spodziewałbym się, że raczej powinien stanąć za mną murem albo podzielać moje poglądy – mówi duchowny.

"Emanacja ogromnej życzliwości". Ks. Sowa wspomina MorozowskiegoTak TVN24 pożegnało Morozowskiego. Długa cisza na antenie

“Dawał się wygadać”. Tak ks. Sowa zapamięta programy z Morozowskim

Ksiądz przypomina, że często gościł w programach, które prowadził Morozowski. – Chętnie się tam chodziło, bo Andrzej dawał się po prostu wygadać swoim gościom. Dało się pogadać, dało się więcej powiedzieć niż w przysłowiowej setce – wspomina.

"Emanacja ogromnej życzliwości". Ks. Sowa wspomina Morozowskiego

Andrzej Morozowski to była też emanacja ogromnej życzliwości, uczciwości i szerokiego spojrzenia na drugą osobę – podsumowuje duchowny.

Podobne artykuły