Dziewięć godzin zeznań lekarza ze Szpitala Południowego. Co tam padło? “Sprawa jest szokująca”
– Przesłuchanie przebiegało już w normalnych warunkach. Było rejestrowane, odbywało się w klimatyzowanym pomieszczeniu, zapewniono wodę i krótkie przerwy. Wszystko odbyło się zgodnie z procedurami – komentuje prawnik.
Jednocześnie krytycznie ocenia pierwszą próbę przesłuchania lekarza, która odbyła się kilka dni wcześniej i zakończyła się odroczeniem czynności. Przypomnijmy, chodzi o sytuację, kiedy na konferencji prasowej rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie dał wyraz rozczarowania postawą świadka. Jak przekazał, dr Jędrzejewski nie odpowiedział na kilkadziesiąt pytań, argumentując, że chce składać zeznania w obecności pełnomocnika.

Tomasz Jendrasiak tak to komentuje: – Świadek ma prawo ustanowić pełnomocnika, co wprost wynika z przepisów kodeksu postępowania karnego. Trudno oczekiwać, aby osoba wezwana z dnia na dzień mogła natychmiast zapewnić sobie profesjonalną pomoc prawną. Radcowie prawni i adwokaci często przebywają w sądach lub uczestniczą w innych czynnościach procesowych. W moim przypadku byłem wtedy w delegacji w Rzeszowie i Krakowie.
Zdaniem pełnomocnika lekarza wniosek o przełożenie przesłuchania powinien zostać uszanowany, zwłaszcza w sytuacji, gdy wobec świadka pojawiają się publiczne zapowiedzi działań prawnych. – Nie można mieć pretensji do świadka ani podważać jego wiarygodności tylko dlatego, że chce skorzystać z praw gwarantowanych przez ustawę – podkreśla.
Były policjant, syn lekarzy i obrońca sygnalistów. “Nie umiem milczeć”
Tomasz Jendrasiak pytany przez WP, w jakich okolicznościach zajął się sprawą, przyznaje, że sprawa Szpitala Południowego ma dla niego wymiar osobisty. Jest synem lekarzy i – jak sam mówi – wychowywał się w środowisku medycznym.
– Z relacji moich rodziców oraz dalszej rodziny lekarzy wiem, jakie są realia funkcjonowania placówek medycznych w naszym kraju. Sam w przeszłości zwalczałem przestępczość, służąc w policji pruszkowskiej. Pomaganie ludziom pokrzywdzonym, słabszym, zastraszonym to moje powołanie, które realizuję zawodowo – przedstawia się pełnomocnik.
– Nie umiem milczeć, kiedy widzę, że ktoś próbuje ujawnić i nagłośnić nieprawidłowości, a spotyka się z ostrą krytyką czy próbami podważania jego wiarygodności, bo wniósł o odroczenie swojego przesłuchania i konsekwentnie nie pozwolił na pogwałcenie jego prawa do ustanowienia pełnomocnika – podsumowuje Tomasz Jendrasiak.
Przypomnijmy, że po wystąpieniu dr. Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero pełnomocnik Dawida Kacprzyka – lekarza krytykowanego przez sygnalistę – zapowiadał możliwość podjęcia kroków prawnych wobec medyka, jeśli nie wycofa swoich oskarżeń. Zdaniem Tomasza Jendrasiaka właśnie w takich okolicznościach decyzja świadka o skorzystaniu z pomocy profesjonalnego pełnomocnika podczas przesłuchania była rozsądna i w pełni uzasadniona.

Gwiazda palestry po drugiej stronie sporu
Po przeciwnej stronie konfliktu stoi jeden z najbardziej rozpoznawalnych adwokatów w Polsce – mec. Jacek Dubois. To właśnie on reprezentuje dr. Dawida Kacprzyka, byłego radnego Koalicji Obywatelskiej, dawnego szefa młodzieżówki tej partii a zarazem byłego koordynatora SOR-u w Szpitalu Południowym, którego wynagrodzenie – według ujawnionych dokumentów – miało sięgnąć około 1,6 mln zł.
Mec. Dubois aktywnie broni swojego klienta w mediach, występując m.in. w TVP Info, TVN24 oraz innych programach publicystycznych. W wywiadach podkreśla, że dr Kacprzyk padł ofiarą “niewiarygodnego sygnalisty”, z którym pozostawał w konflikcie, a zarzuty dotyczące funkcjonowania szpitala wymagają weryfikacji przez organy ścigania.
Duże emocje wywołała zwłaszcza wypowiedź adwokata w programie “Pytanie dnia” w TVP Info. Dubois przekonywał, że jego klient nie przyznał się do żadnych nieprawidłowości związanych z rozliczaniem czasu pracy, mimo że wcześniej zdecydował się zwrócić część otrzymanego wynagrodzenia.
– Proszę sobie wyobrazić sytuację: pracuje pani na etacie osiem godzin, czasem wyjdzie pani zrobić zakupy, czasem się z kimś spotkać. Takie rzeczy się zdarzają – oparł mecenas, odnosząc się do kwestii ewidencjonowania godzin pracy lekarza.