Upadek systemu, na którym nikt nie zyska [OPINIA]
Sprawa zaczęła się od oświadczenia majątkowego koordynatora SOR: to ono ujawniło gigantyczne i nienależne zarobki człowieka, który nie miał kompetencji do tej pracy, za to miał odpowiednią legitymację partyjną. To właśnie ten trop skłonił dziennikarzy do drążenia tematu, w wyniku czego niemal równocześnie wypłynęły też doniesienia o saloniku VIP, z którego korzystać mogli politycy koalicji.
Jeszcze później inny lekarz (którego dla odmiany szpital oskarża o nienależne wynagrodzenie) oskarżył tego pierwszego o to, że pod jego kontrolą fałszowano dokumentację medyczną i popełniano błędy medyczne, w efekcie których umierali pacjenci, a chorzy traktowani byli jak fantomy. To jednak wcale nie jest koniec, bo – po serii doniesień serwisu Zero.pl – do akcji dołączył Onet, a jego dziennikarze poinformowali o potężnej fali nadużyć w prosektorium.
![Upadek systemu, na którym nikt nie zyska [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/upadek-systemu-naktrym-nikt-nie-zyska-opinia-fea1de2.jpg)
Obraz placówki i jej poprzedniego kierownictwa jest więc dramatyczny, bo albo nikt tego nie kontrolował (mało prawdopodobne, bo z jakiegoś powodu funkcjonowały tam rozmaite funkcje koordynatorów, dzięki którym system mógł działać tak, jak działał) albo placówka ta była “układem mafijnym”, który miał służyć do zarabiania gigantycznych pieniędzy tym, którzy w nim funkcjonowali. Ofiarami zaś tego systemu byli pacjenci i ich rodziny – traktowani jak istotny element zarabiania kasy.
Problem warszawskiej KO
To, że politycznie istnienie i trwanie tego systemu obciąża władze Warszawy i Koalicję Obywatelską, jest absolutnie jasne. Prezydent Rafał Trzaskowski wybronił się w czasie sesji (bo KO ma tam odpowiednią większość), ale nie powinien spać spokojnie, bo – jakby nie obudowywał tego narracyjnie – z każdym kolejnym dniem potwierdza się, że albo ratusz nie kontrolował szpitala, którym się szczycił, albo z jakichś powodów tolerował rozmaite nieprawidłowości.
Problem, i to potężny, ma także warszawska KO, której opozycja, i to także ta lewicowa, niebezpodstawnie zarzuca zbudowanie ośmiornicy powiązań i wzajemnego krycia, której najbardziej dramatycznym obrazem jest właśnie sytuacja w Szpitalu Południowym. Ale i KO na poziomie krajowym nie ma powodów do spokoju, bo ta afera już odbija się na sondażach, a opozycja zrobi teraz wszystko (a jest ku temu ileś dobrych powodów), by na trwałe skleić nieprawidłowości w szpitalu z partią władzy. Telewizja Republika i politycy PiS już tym grają i nie ma co ukrywać, że mają w rękach mocne argumenty.
![Upadek systemu, na którym nikt nie zyska [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/upadek-systemu-naktrym-nikt-nie-zyska-opinia-3c4ee6f.jpg)
Donald Tusk nie ma jednak dobrego wyjścia z tej sprawy, bo jeśli (a powinien to zrobić bardzo szybko) pozbędzie się wizerunkowo odpowiedzialnych za tę sprawę, to będzie musiał uderzyć w swoich bliskich współpracowników, a także osoby, które jeszcze niedawno promowane były jako kandydaci na prezydenta RP. To ogromny koszt polityczny i nawet jeśli na to “poświęcenie” premier jest gotowy, wcale nie jest jasne, że w czymkolwiek ono pomoże. Ale jest niemal pewne, że sprawy tej nie da się przeczekać (także dlatego, że media poczuły temat i będą wokół niej prowadzić dalsze poszukiwania), więc granie na zwłokę tylko pogorszy sytuację. Można by spróbować zrzucić odpowiedzialność na lekarzy i opozycję, ale to nie zagra, bo jest jasne, że problemem nie są już tylko zarobki lekarzy, ale tolerowanie chorego układu w szpitalu, a opozycja akurat z sytuacją w Warszawie nie ma nic wspólnego, bo tu od lat rządzi niezmiennie Platforma Obywatelska.
Ale jeśli ktoś sądzi, że na tej sprawie w prosty sposób zyska PiS, to także nic na to nie wskazuje. Za tą partią także ciągną się afery z okresu jej rządów, a KO zrobi wszystko, by je teraz regularnie przypominać. I nie chodzi tylko o wciąż przywoływaną historię męża marszałek Elżbiety Witek i jego pobytu na OIOM-ie, ale także o niekoniecznie zawsze trafne, a prowadzące do ogromnego bogacenia się lekarzy decyzje związane z pandemią COVID 19. Z tych powodów PiS zdaje się być elementem (może nie tak widowiskowym jak KO) patologii systemu, a nie źródłem jego uzdrowienia. Istotnym pytaniem do opozycji pozostaje także to, czy stosując rozumowanie sprowadzające wszystko do Mengelego, PiS we właściwy sobie sposób nie przegrzewa tematu.
Kto zyska na aferze szpitalnej?
Politycznie więc na tej sprawie zyskać może – poza Nową Lewicą, a w jeszcze większym stopniu nieumoczoną w rządzenie Partią Razem – Konfederacja Korony Polskiej, w mniejszym stopniu – sama Konfederacja. Dlaczego właśnie te partie? Odpowiedź jest prosta, bo one – poza Nową Lewicą – są traktowane jako antymainstreamowe, a to znaczy: nieumoczone w system. Do tego część z nich deklaruje konieczność głębokiej zmiany systemu. O ile jednak Razem ma na to jakiś pomysł, o tyle obie Konfederacje z ich neoliberalnym podejściem nie wydają się zdolne do zbudowania wokół tej sprawy ruchu społecznego… Jeśli jednak uda im się zagospodarować te emocje, mogą całkiem sporo ugrać. Ugrają zaś na pewno na czystej frustracji faktem, że rządy się zmieniają, a układy zostają. I to te formacje frustracji mogą być jedynymi zyskującymi na tej sprawie.
![Upadek systemu, na którym nikt nie zyska [OPINIA]](/wp-content/uploads/2026/07/upadek-systemu-naktrym-nikt-nie-zyska-opinia-ff89d7a.jpg)
Jedynymi, bo nie ma wątpliwości, że na tej sprawie stracą też lekarze. Ujawnione gigantyczne zarobki części z nich wpływają na obraz całego środowiska, a opisy traktowania chorych i zwłok, jakie już dotarły do opinii publicznej, jeszcze ten zły obraz pogłębiają. Tu także nie ma prostej ucieczki od zarzutów, bo jeśli opowieści dr. Emila Jędrzejewskiego są prawdziwe, to obciążają nie tylko kierownictwo placówki, ale i wielu z jej pracowników. A to stawia z całą mocą pytanie o solidarność zawodową i o to, czy czasem nie jest ona ważniejsza niż interes pacjentów. I nawet jeśli historie ze Szpitala Południowego są absolutnym wyjątkiem, to i tak cień złej opinii rzucony został na całe środowisko.
Jest jednak także przynajmniej jedna korzyść z tego, co się wydarzyło. To fakt, że po raz kolejny zobaczyliśmy, że media pełnią jednak funkcję kontrolną wobec władzy i że dziennikarze są wciąż potrzebni. Tej sprawy, ujawnienia dramatycznych okoliczności by nie było, gdyby nie dziennikarze. I to oni są – w istocie – jedynym środowiskiem, które może odtrąbić sukces.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie