20 lat dla Łukasza Żaka. Rodziny ofiar innych wypadków pytają: Dlaczego u nas było inaczej?
Przypomnijmy, że adwokat Rogalski reprezentuje rodziny ofiar wypadku spowodowanego przez Pawła K. Tragedia przeszła do historii za sprawą skandalicznych tłumaczeń sprawcy, który po wypadku stwierdził w mediach, że ofiary jechały “trumną na kółkach”. Do tej tragedii doszło w 2021 r. na trasie Barczewo-Jeziorany. Paweł K., kierując luksusowym Mercedesem, zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się z Audi, którym podróżowały dwie kobiety. Obie zginęły na miejscu. Ostatecznie został skazany na półtora roku bezwzględnego więzienia. Po wyroku próbował ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości i był poszukiwany przez policję. Obecnie odbywa karę.
Mec. Karol Rogalski zwraca uwagę na wyraźne różnice zarówno w wymiarze kar, jak i wysokości świadczeń zasądzonych na rzecz rodzin ofiar. – Nie twierdzę, że wszystkie wyroki powinny być identyczne, jak spod linijki. Każda sprawa jest inna. Ale tak duży rozdźwięk w karach i środkach kompensacyjnych budzi poważne wątpliwości w odczuciu społecznym – komentuje.
– Ja jako adwokat z blisko 20-letnim doświadczeniem, zdążyłem się do takich różnic przyzwyczaić. Rodziny ofiar patrzą jednak na to zupełnie inaczej. Dla nich to kwestia elementarnego poczucia sprawiedliwości – dodaje.
Dwie tragedie, dwóch sprawców, odmienne wyroki
W sprawie Łukasza Żaka Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia znacznie surowiej ocenił sam czyn spowodowania tragicznego wypadku i wymierzył karę łączną 20 lat pozbawienia wolności. Sędzia zwrócił także uwagę na zachowanie oskarżonego po tragedii i podczas procesu, podkreślając, że nie dostrzegł u niego nawet cienia refleksji nad losem ofiar i ich rodzin.

Łukasz Żak to sprawca tragedii z września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Prowadzony przez niego Volkswagen Arteon uderzył w Forda, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. W wypadku zginął 37-letni pasażer – ojciec i mąż. Do szpitala trafiły jego żona oraz dwoje dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Hospitalizacji wymagała również pasażerka Volkswagena. Według śledczych Żak był pijany, trzymał w ręku telefon, którym nagrywał swoją brawurową jazdę, a tuż przed zderzeniem miał pędzić 226 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 80 km/h.
Dziesięciokrotna różnica w wysokości świadczeń
W przypadku Pawła K. skazanego za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie kobiety, sąd pierwszej instancji wymierzył karę dwóch lat więzienia. Sąd odwoławczy złagodził jednak wyrok do roku i sześciu miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Sąd w Olsztynie przekazał później WP, że nie będzie odnosił się do ocen “łagodności” tego wyroku.
Drugi porównywany element obu spraw to kwestia świadczeń na rzecz rodzin ofiar. W sprawie Łukasza Żaka Sąd w Warszawie zasądził na rzecz najbliższych ofiary po 300 tys. zł zadośćuczynienia. W procesie dotyczącym Pawła K. było to po 30 tys. zł.
– Jak wycenić ludzkie życie? To najwyższe dobro. Społeczeństwo powinno otrzymać jasny sygnał, że wymiar sprawiedliwości stoi po stronie pokrzywdzonych – komentuje pełnomocnik rodzin ofiar.
“Moja sprawa jeszcze ujrzy światło na sali rozpraw”
Jak ujawnia Rogalski, sprawa wyroku wobec Pawła K. może jeszcze wrócić na wokandę. – Razem z Prokuraturą Okręgową wystąpiliśmy o wniesienie kasacji. Wszystkie materiały zostały już przekazane do Prokuratora Generalnego. Z informacji, które posiadam, wynika, że kasacja jest przygotowywana. Ta sprawa ponownie trafi na salę rozpraw i będzie przedmiotem oceny Sądu Najwyższego – podsumowuje adwokat Rogalski.