Nowy trop ws. Iwony Wieczorek. To tam mogła się kierować
Według Podolskiego po wyjściu z Dream Clubu Iwona wymieniała SMS-y z uczestnikami ogniska, które wcześniej odbywało się w Parku Reagana. Część tej grupy przeniosła się potem do klubu Banana Beach, leżącego blisko jej drogi powrotnej, ale na zabezpieczonych nagraniach nie było jej widać. Dziennikarz zaznacza, że nie ma dowodu na spotkanie ze znajomymi przy klubie, choć dodaje, że uczestnicy imprezy rozdzielali się i oddalali od dyskoteki.
Podolski ujawnił też, że według jego źródeł Iwona najlepiej znała się z solenizantem z tamtego ogniska. Jak relacjonuje, tydzień przed zaginięciem po nieprzyjemnym zdarzeniu w parku dzwoniła nie tylko do byłego chłopaka Patryka, ale także właśnie do niego.
Dziennikarz dodał, że według jego informatorów mężczyzna miał handlować narkotykami na osiedlową skalę, ale podkreślił, że nikogo o nic nie oskarża i jedynie rozważa, czy Iwona mogła chcieć do niego zajść tamtej nocy. – Myślę, że już czas, by opinia publiczna wiedziała, że Iwona dość dobrze znała się z solenizantem z tej imprezy na ognisku w Parku Reagana – powiedział.
Co w sprawie Iwony Wieczorek wskazuje na kontakt z uczestnikami ogniska?
Solenizant był od początku dobrze znany śledczym i miał być jednym z najmocniej sprawdzanych uczestników ogniska. Podolski zwraca uwagę na jego połączenia telefoniczne z tamtej nocy, w tym próbę kontaktu z najlepszą przyjaciółką Iwony ok. godz. 5 rano, choć wiedział, że wróciła do domu znacznie wcześniej.

Dziennikarz przypomina też, że po wyjściu z sopockiego klubu Iwona miała problemy z telefonem, ale wcześniej próbowała kontaktować się z uczestnikami ogniska i nie mogła dodzwonić się do Kasi. W jego ocenie najbardziej prawdopodobny pozostaje scenariusz, że sama chciała do kogoś pójść. Iwona Wieczorek zaginęła w nocy z 16 na 17 lipca 2010 r., a ostatni raz kamery zarejestrowały ją w gdańskim Jelitkowie.