Żar poleje się z nieba. Nadciąga fala upałów, ale po niej zmiana
Niewiele chłodniej będzie w pasie centralnym: w Warszawie, Łodzi, Poznaniu oraz we Wrocławiu odnotujemy 23 st. C. Z kolei mieszkańcy Mazur, Podlasia, w tym Suwałk i Białegostoku, a także pasma nadmorskiego w okolicach Gdańska i Koszalina zobaczą na termometrach 22 st. C. Najchłodniejszymi punktami na mapie będą w tym dniu obszary górskie – w Tatrach i rejonie Zakopanego temperatura wzrośnie maksymalnie do 19 st. C.

W środę (15.07) napływ ciepła znad południowo-zachodniej Europy zacznie przybierać na sile. Temperatura w dzień wzrośnie w większości regionów o jeden do dwóch stopni. Najgorętszymi regionami staną się Podlasie oraz Lubelszczyzna, gdzie w okolicach Białegostoku i Bielska Podlaskiego zanotujemy 25 st. C.
Na przeważającym obszarze kraju, obejmującym Kujawy, Mazowsze, Małopolskę i Górny Śląsk (m.in. w Bydgoszczy, Warszawie, Krakowie oraz Katowicach), termometry wskażą 24 st. C. Zachodnia granica kraju, w tym województwo lubuskie, utrzyma 25 st. C. Ponownie najchłodniej zapowiada się południowy kraniec Polski, gdzie w rejonie Podhala i Tatrzańskiego Parku Narodowego temperatura w najcieplejszym momencie dnia wyniesie 18 st. C.
Eksplozja letniego żaru. Fala upałów rozleje się nad Polską
Przełom w napływie mas powietrza odczujemy od czwartku (16.07). To właśnie wtedy zacznie się dynamiczne ocieplenie, które dla wielu osób może stać się uciążliwe. W czwartek temperatury w całym kraju, poza terenami górskimi, przekroczą granicę 25 st. C. Na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce oraz na Ziemi Lubuskiej (we Wrocławiu, Legnicy, Poznaniu i Zielonej Górze) termometry wskażą już 27 do 28 st. C. Na Mazowszu, Lubelszczyźnie i Podlasiu temperatura wzrośnie do 26 st. C, natomiast na Podhalu odnotujemy wzrost do 20 st. C.

Kulminacja fali upałów uderzy w piątek (17.07). To będzie zdecydowanie najgorętszy dzień w trakcie omawianego okresu. Nad Polską rozleje się fala zwrotnikowego powietrza, która wygeneruje ogromny kontrast termiczny i bardzo wysokie wartości.
Ostrzeżenia przed upałem mogą pojawić się w wielu województwach. Najgoręcej będzie w Wielkopolsce, na Kujawach oraz w rejonie Ziemi Lubuskiej. Biegunem ciepła stanie się obszar obejmujący Poznań, Gniezno i Piłę, gdzie temperatura maksymalna poszybuje do 31 st. C. Równie upalnie, bo aż 30 st. C, będzie na Dolnym Śląsku (we Wrocławiu i okolicach).
W pasie od Pomorza Zachodniego, przez Mazowsze, aż po Podkarpacie (w Szczecinie, Warszawie, Rzeszowie) termometry wskażą 29 st. C. Gorąco będzie także na Mazurach i Podlasiu – tam odnotujemy 28 st. C. Oddech od upałów znajdą jedynie mieszkańcy pasa nadmorskiego (w Trójmieście i Ustce temperatura wyniesie 23 st. C) oraz turyści przebywający na południu kraju, gdzie w Zakopanem i rejonie bieszczadzkim słupki rtęci także zatrzymają się na poziomie 23 st. C.
Nadejście chłodnego frontu
W weekend aura przejdzie metamorfozę. Sobota (18.07) przyniesie już wyraźne wypychanie gorącego powietrza na wschód przez napierający front atmosferyczny. Choć na Podlasiu i Lubelszczyźnie utrzyma się jeszcze gorąca aura z temperaturami rzędu 25-26 st. C, to na zachodzie i północy kraju odczujemy wyraźny spadek temperatury. W województwie zachodniopomorskim, pomorskim oraz na Kujawach (w Szczecinie, Koszalinie, Gdańsku i Bydgoszczy) zanotujemy 22 do 23 st. C. W centrum kraju termometry wskażą 24-25 st. C.

Nieco chłodniej będzie w niedzielę. Na północnym zachodzie kraju (w Szczecinie i okolicach Świnoujścia) temperatura maksymalna spadnie do 19 st. C. W Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku, Kujawach oraz Pomorzu Gdańskim słupki rtęci wskażą 20 do 21 st. C. Cieplejsze powietrze zdoła utrzymać się najdłużej na krańcach południowo-wschodnich – na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie (w Rzeszowie, Zamościu) zanotujemy jeszcze 24 do 25 st. C. Z kolei w górach nastąpi ochłodzenie – temperatura na Podhalu spadnie do 17 st. C.
Ta zmiana pogody utrzyma się również na początku kolejnego tygodnia. W poniedziałek (20.07) temperatura w przeważającej części kraju nie przekroczy 18-20 st. C. Najchłodniej będzie na południu kraju – w obszarach podgórskich temperatura spadnie do zaledwie 11 st. C, co przy opadach deszczu stworzy iście jesienną aurę. W kolejnych dniach, od wtorku (21.07) do czwartku (23.07), temperatura zacznie powoli rosnąć, oscylując w granicach 20-22 st. C na północy i wschodzie oraz 23-25 st. C na zachodzie Polski.

Co z opadami deszczu?
Największe załamanie pogody pod kątem deszczu i burz czeka nas w drugiej połowie tygodnia oraz w weekend. Szczególnie mocno popada w środę (15.07) na południowym zachodzie Polski (na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie sumy opadów sięgną 20 mm), a także w weekend (18-19.07), kiedy strefa silnych opadów deszczu i burz obejmie m.in. Wielkopolskę, Kujawy i Pomorze, przynosząc tam punktowo od 10 do 18 mm wody na metr kwadratowy.