Koniec procesu Łukasza Żaka. Prokuratura chce 20 lat więzienia
Dobiegł końca proces w głośnej sprawie dotyczącej tragicznego wydarzenia na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. 15 września 2024 r. ok. godz. 1.30, na wysokości przystanku “Torwar”, Volkswagen Arteon, którym podróżował Łukasz Żak wraz z trzema pasażerami, uderzył w Forda Focusa.
Zginął 37-letni pasażer Forda, a do szpitala trafiły trzy osoby z tego auta: 37-letnia kierująca, czyli żona zmarłego, oraz ich dzieci w wieku czterech i ośmiu lat. Hospitalizacji wymagała też Paulina K., jadąca Volkswagenem.
Co ustaliła prokuratura o wypadku na Trasie Łazienkowskiej?
Według śledczych Żak miał być pijany i jednocześnie nagrywać jazdę telefonem. Samochód miał pędzić 226 km/h przy ograniczeniu do 80 km/h. Prokuratura zarzuciła kierowcy, że prowadził w sposób zagrażający bezpieczeństwu i nieumyślnie doprowadził do wypadku, po czym uciekł z miejsca zdarzenia.
Żak próbował ukryć się przed sprawiedliwością poza granicami Polski. Planował schronić się w Hiszpanii. Jednak nie dotarł tam. Ostatecznie zgłosił się na policję w Niemczech.
Jak podaje TVN24, w poniedziałek, w dniu zakończenia procesu zeznawał też biegły z zakresu medycyny sądowej. Podkreślał, że wnioski opierał na dokumentacji medycznej.
W trakcie rozpraw głos zabierali również inni oskarżeni. Damian J., któremu zarzucono m.in. nieudzielenie pomocy rannym i pomoc w ucieczce Żakowi, relacjonował okoliczności zatrzymania auta po zauważeniu wypadku. Przed sądem wypowiedział się też Kacper K., kierowca Cupry jadącej za Volkswagenem: – Żałuję jazdy pod wpływem alkoholu – stwierdził.
Jakie kary wnosi prokuratura w sprawie Łukasza Żaka?
Prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka przekonywała, że materiał dowodowy odtwarza przebieg wydarzeń z nocy z 14 na 15 września 2024 r. W jej ocenie potwierdzono też, że Łukasz Żak i Kacper K. prowadzili w stanie nietrzeźwości i uciekli z miejsca zdarzenia.

Prokuratura zażądała dla Żaka 20 lat pozbawienia wolności, dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów oraz zadośćuczynienia po 300 tys. zł dla pokrzywdzonej i jej syna. Wniosła też o kary więzienia i zadośćuczynienia dla pozostałych oskarżonych.
Czytaj też: Ciało na niemieckiej plaży to zaginiony Polak. Policja o szczegółach.
Pełnomocniczka pokrzywdzonej rodziny mówiła, że nie ma kary, która zrekompensowałaby skutki zdarzenia. Oceniła, że nie można mówić o przypadkowości przy jeździe po alkoholu z prędkością ok. 220 km/h w centrum Warszawy.
Przeczytaj również: 40-latek zmarł po interwencji policji. Tyle na razie wiadomo
Obrończyni Łukasza Żaka podkreślała, że sąd powinien zachować niezależność mimo medialnego kontekstu sprawy. Decyzje składu sędziowskiego poznać będzie można w czwartek. Sędzia Maciej Mitera odroczył ogłoszenie wyroku na 16 lipca.