29 June, 2026

Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. “W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł”

Spotykam go w czwartkowy wieczór. Jeździ rowerem wzdłuż ścieżek po prawym brzegu Wisły. Ma robocze ubranie, rękawiczki, chwytak na długim wysięgniku, latarkę czołówkę. Zawodowiec. – Butelki są lepkie, często brudne. Bez sprzętu trudno pracować – tłumaczy.

Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. "W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł"

“Najlepsze zbiory są nad Wisłą”. Nawet rezerwują butelki

Największy ruch zbieraczy zaczyna się dopiero późnym wieczorem. – Jak ktoś chce naprawdę dużo zebrać, powinien być tutaj około drugiej w nocy z piątku na sobotę albo z soboty na niedzielę. Śmietniki są przepełnione, ludzie rzucają puszki, gdzie popadnie. Bez problemu zapełniam trzy-cztery worki – zwierza się rozmówca.

Podkreśla, że ten rejon Warszawy jest największą konkurencją, a zbieracze potrafią podchodzić do balangowiczów i rezerwować dla siebie odbiór butelek. Po zbiorach zaczyna drugi etap. – Trzeba znaleźć czynny butelkomat albo czekać, aż otworzy się sklep. Szukam głównie Lidla albo Biedronki, bo tam bez problemu wypłacają gotówkę – opowiada.

Zbigniew nie chce mówić o swoim życiu. Dodaje jedynie, że zbieractwo jest dodatkiem do innych zajęć. – Pieniądze po prostu leżą na ziemi. Wystarczy je podnieść – mówi, kończąc rozmowę.

Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. "W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł"

Możliwa dniówka? Dwieście złotych

W dzień roboczy, jeszcze przed ósmą rano, do ulicznego śmietnika przy Dowództwie Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych zagląda Łukasz. To ruchliwy punkt. Wojskowi idą do biur, studenci przesiadają się do autobusu. Zbieracz ma w worku dopiero dwie butelki po coli. – Na razie złotówka, ale spokojnie. W taki dzień jak dziś moja dniówka to około 200 zł. Nie przesadzam – mówi.

Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. "W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł"
Zawodowy zbieracz systemu kaucyjnego, mówi nam że dziennie uzyskuje 200 zł. © WP | wp.pl

Jego trasa prowadzi przez przystanki autobusowe ul. Żwirki i Wigury, ogródki działkowe i park Pole Mokotowskie w Warszawie. – Kiedy ludzie zaczynają pić na ławkach, w kilka godzin można uzbierać kilkaset butelek. Nad Wisłą też chodzę, ale tam konkurencja jest naprawdę duża – opowiada.

Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. "W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł"

Przyznaje, że pieniądze szybko znikają. – Jak się żyje na ulicy, wszystko się rozchodzi. Coś się wypije, kupi się pizzę w Żabce i pieniędzy nie ma. Następnego dnia znowu ruszam w trasę. Póki jest ciepło, jakoś się kręci – wzdycha rozmówca.

Największy problem? – Znalezienie działającego butelkomatu. Czasem trzeba czekać, aż obsługa uruchomi maszynę. Kasjerzy też różnie patrzą na ludzi z workami pełnymi butelek – dodaje zbieracz.

Na wakacje ma już plan. Chce ruszyć nad Bałtyk. Zakłada, że na plaży też można się z tego utrzymać.

Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. "W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł"

Rekordowy paragon? Prawie osiem tysięcy opakowań

Na stacji Warszawa Stadion spotykam Marka. Jego specjalnością są kosze przy dworcach kolejowych. – Trzeba wiedzieć, o której godzinie są opróżniane. Zaglądam też do parków na Pradze. Szkoda tylko, że śmietniki przy kamienicach są zamykane – wzdycha opowiadając o własnej taktyce.

On również twierdzi, że 100-200 zł dziennie jest osiągalne. Nie wierzy natomiast w internetowe rekordy pokazywane na TikToku czy Instagramie. – To popisy. Pokazują paragony po 600 zł, ale to jest robione dla rozgłosu. Ponad tysiąc butelek zajmuje więcej niż dziesięć worków. Nie da się z takim ładunkiem chodzić po mieście – podsumowuje rozmówca.

Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. "W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł"
Rekord "wsadu" do butelkomatu, prezentuje Wiesław Galwas © YouTube | EcoAction

Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. "W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł"

Największy udokumentowany w Polsce jednorazowy zwrot butelek i puszek należy prawdopodobnie do Wiesława Galwasa z firmy EcoAction. W maju 2026 r. w Kołbieli jednorazowo oddał 7851 butelek i puszek. W zbieraniu pomagali mu współpracownicy. Cała operacja trwała osiem godzin nieprzerwanego wrzucania opakowań do automatu. Paragon opiewał na 3925,50 zł.

Wiesław Galwas jest konstruktorem własnego butelkomatu – o czym Wirtualna Polska już donosiła. Rekord miał pokazać przewagę jego urządzeń, zgniatających opakowania już podczas przyjmowania, dzięki czemu maszyny wymagają znacznie rzadszego opróżniania.

Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. "W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł"Stworzył polski butelkomat. Inżynier Wiesław chce poprawić wady systemu kaucyjnego Wyścig po złoto z systemu kaucyjnego. "W słoneczny dzień moja dniówka to 200 zł"

1,6 miliarda zwrotów. Śmieciarze systemu kaucyjnego działają

Tymczasem resort klimatu przekonuje, że system kaucyjny zmienia zachowania Polaków. Do końca maja zwrócono 1,6 miliarda butelek i puszek, podczas gdy pod koniec stycznia było ich zaledwie 28 milionów. W całej Polsce działają już 62 tysiące punktów zwrotu, z czego 13 tysięcy wyposażonych jest w automaty kaucyjne. Ponad połowę wszystkich punktów stanowią małe sklepy, które dołączyły do systemu dobrowolnie.

– System kaucyjny na stałe wpisuje się w nasze codzienne nawyki. Jednocześnie realnie porządkuje przestrzeń publiczną i pomaga chronić środowisko – podkreślała podczas konferencji prasowej wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska.

Jeszcze kilka tygodni temu wiceministra Sowińska domagała się przeprosin za słowa: “zrobiliście śmieciarzy z 38 mln Polaków”. Tak system kaucyjny krytykował Karol Wójcik z Izby Branży Komunalnej, który w rozmowie z TVN i WP przekonywał, że system kaucyjny zdublował pracę sortowni odpadów, wprowadzenie jest spóźnione o 20-30 lat. Wójcik publicznie odpowiedział urzędniczce, iż nie przeprosi, a podtrzymuje swoje zdanie.

Dziś, po kilku miesiącach funkcjonowania systemu, jedno nie budzi już większych wątpliwości: pojawiła się nowa grupa zawodowych zbieraczy butelek i puszek. Dla jednych są symbolem skuteczniejszego recyklingu i czystszych ulic, dla innych dowodem, że kaucja stworzyła nowy sposób zarabiania. Jedno jest pewne: “śmieciarze systemu kaucyjnego” istnieją, jak sami mówią, całkiem nieźle prosperują.

Nad nowym zajęciem pochyla się już skarbówka. Kluczowe jest to, czyje opakowania ktoś oddaje. Jeśli własne – odzyskuje tylko wpłaconą kaucję i podatku nie ma. Inaczej przy butelkach zebranych w parku czy nad Wisłą. Tu powstaje realny zarobek, który co do zasady podlega opodatkowaniu. Regularny, liczony w setkach złotych dochód fiskus może uznać za działalność gospodarczą, z obowiązkiem rejestracji firmy oraz opłacania składek i podatków. Resort finansów zapewnia jednocześnie, że nad osobnym “podatkiem od kaucji” nie pracuje, a samo zbieranie i oddawanie własnych opakowań działalnością gospodarczą nie jest.

Lato wystartowało – a z nim upały, w które trudno uwierzyć, kolejki bez końca i ceny, od których robi się gorąco. Słupek rtęci pobił rekord twojego miasta? Stoisz w korku, który nie ruszył się od godziny? A może upał daje się we znaki tam, gdzie nie powinien – na zatłoczonym SOR-ze, w przegrzanym pociągu, w miejscu bez wody i cienia? To też jest historia. Napisz do nas na dziejesie.wp.pl.

Podobne artykuły