USA wspierały tajny wywóz ropy z Zatoki Perskiej
Sześć źródeł posiadających bezpośrednią wiedzę na temat tej operacji poinformowało, że Stany Zjednoczone wspierały uczestniczące w niej statki poprzez połączenie nadzoru lotniczego, kontroli zgodności z przepisami i monitoringu, lecz nie przez eskortę morską. Agencja Reuters nie znalazła także żadnych dowodów świadczących, że personel wojskowy USA był bezpośrednio zaangażowany w same operacje przeładunkowe.
Na podstawie analiz zdjęć satelitarnych agencja zidentyfikowała dwa miejsca na morzu związane z załadunkiem ropy – Fudżajra w Emiratach Arabskich oraz Suhar w Omanie.
Uczestniczące w akcji statki ładowały ropę w Zatoce, a następnie wyłączały transpondery, tłumiły światła, przerywały komunikację za pomocą normalnych kanałów i wyślizgiwały się z Zatoki Perskiej torem bliskim południowego wybrzeża cieśniny Ormuz. W umówionym punkcie czekały na nie umówione supertankowce (VLCC) i rozpoczynał się przeładunek, trwający od 24 do 40 godzin. Statki zawracały, a supertankowce udawały się w drugą stronę, przewożąc ropę międzynarodowym odbiorcom.
Jak duża była skala wywozu ropy i jakie było ryzyko?
Mimo amerykańskiego nadzoru operacje były ryzykowne. – Nie wiadomo, kiedy Iran zdecyduje się na użycie dronów, a nawet kanonierek, aby uniemożliwić tym statkom przepływanie przez cieśninę – powiedział Reuterowi Noam Raydan, starszy pracownik naukowy Washington Institute, specjalizujący się w analizie morskiego ryzyka, który przeanalizował wyniki dziennikarskiego śledztwa agencji.

Reuters zbadał kilkadziesiąt zdjęć satelitarnych wykonanych między 2 maja a 11 czerwca. Ukazywały one przeładunki między statkami, w tym między flotami państwowych tankowców z Zatoki Perskiej i statkami o zasięgu międzynarodowym, odbierającymi ropę. Na ich podstawie agencja Reuters oszacowała, że dzięki tej metodzie z Zatoki wywieziono co najmniej 90 mln baryłek ropy. To nadal niewiele – przed wojną dziennie cieśninę Ormuz przechodziło 20 mln. baryłek.

Jednocześnie – przypomniała agencja – Reuters ustalił, że w tym samym czasie Iran wprowadził własny system przeprowadzania statków z ropą północną stroną Ormuzu tak, aby ominąć amerykańską blokadę nałożoną w odwecie na irańskie porty.
Agencja podkreśliła, że zdaniem ekspertów branży morskiej metody stosowane przez eksporterów usiłujących pokonać blokadę są niebezpieczne. Poruszanie się statków nocą, z wyłączonymi światłami, z prędkością uniemożliwiającą swobodne manewrowanie grożą kolizję.
Jak wyglądała weryfikacja statków?
Cztery źródła zaznajomione z ustaleniami podały, że operatorzy ubiegający się o dostęp do amerykańskiego wsparcia musieli przejść proces weryfikacji nim wyznaczono im okna tranzytowe. Proces ten obejmował przesłanie informacji do biura Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych ds. Współpracy i Wytycznych dla Żeglugi w Bahrajnie. Operatorzy musieli również dostarczyć pełną historię geolokalizacji, informacje o właścicielach i beneficjentach rzeczywistych, dokumentację ładunku oraz zgody na przeprowadzenie kontroli cargo.

Po zatwierdzeniu uczestniczącym statkom wyznaczano czas startu. Pozostawały w kontakcie z amerykańskim biurem wojskowym w Bahrajnie przez cały czas trwania rejsu. Według rejestrów żeglugowych przeanalizowanych przez agencję Reuters należąca do ZEA państwowa spółka naftowa ADNOC była jednym z najaktywniejszych uczestników transferów pod przewodnictwem USA.

Po stronie odbiorczej operacji dominowali międzynarodowi operatorzy tankowców.
Szef greckiej firmy zarządzającej tankowcami Jeorjos Prokopiu powiedział podczas ateńskiej branżowej konferencji, że swoboda żeglugi jest niezbędna. – Jesteśmy tu, aby służyć (klientom), a Grecja ma tradycję przełamywania blokad sięgającą starożytności – powiedział.