Tankowce omijają Morze Czerwone. Powodem nie jest Iran
Arabia Saudyjska zwiększyła eksport ropy przez port Janbu nad Morzem Czerwonym po rozpoczęciu wojny USA i Izraela z Iranem 28 lutego. Statki wychodzące z Janbu w drodze na Ocean Indyjski muszą przejść przez cieśninę Bab al-Mandab.
Bab al-Mandab leży przy terenach Jemenu kontrolowanych przez sprzymierzonych z Iranem rebeliantów Huti. To właśnie ta lokalizacja sprawia, że trasa z saudyjskich portów nad Morzem Czerwonym pozostaje wrażliwa na wydarzenia w Jemenie i decyzje Huti.
Huti ogłosili w poniedziałek morską blokadę saudyjskich portów. Grupa wcześniej groziła też atakami na saudyjską infrastrukturę naftową, jeśli Arabia Saudyjska będzie kontynuowała wymierzone w nich naloty.

W Jemenie od 2014 r. trwa wojna domowa, która często postrzegana jest jako konflikt zastępczy sunnickiego Iranu z szyicką Arabią Saudyjską.
Teheran wspiera rebeliantów Huti, Saudowie – uznany na arenie międzynarodowej rząd. Od 2022 r. obowiązuje formalny rozejm, a ostatnia wymiana ostrzałów między Arabią Saudyjską a Huti jest najpoważniejszą eskalacją od tego czasu.
Prezydent Donald Trump oświadczył we wtorek, że jeżeli Huti zablokują żeglugę przez Morze Czerwone, USA “się tym zajmą”. Arabia Saudyjska, która od dekad blisko współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi, formalnie nie poprosiła Waszyngtonu o pomoc wojskową.