Silny wiatr na jeziorach wywracał łodzie. Seria akcji w Żywcu
– W weekend przychodziły szkwały. Większości sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby osoby wypoczywające na wodzie korzystałyby z aplikacji meteorologicznych i monitorowałyby pogodę co godzinę. Gdy widzimy, że zbliża się burza, to pół godziny przed zarządzamy ewakuację z jeziora, podpływając, do każdego na jeziorze łodzią motorową. Podpływamy i pytamy, czy w ewakuacji potrzebna jest pomoc – powiedział TVN24 Bartłomiej Szczelina, prezes WOPR w Żywcu.

Weekendowe działania zaczęły się intensywnie już w piątek. Kwadrans przed godz. 21 ratownicy dostali zgłoszenie o grupie osób na deskach SUP z instruktorką na Jeziorze Żywieckim, mimo złej prognozy. Ewakuacji wymagało 10 osób, a akcja zakończyła się dopiero o godz. 22.

Rekordowa niedziela
Rekordowa okazała się niedziela – wtedy miał miejsce silny wiatr i seria zdarzeń. Ratownicy podkreślali, że mimo kilku poważniejszych akcji nikt nie ucierpiał, bo osoby szybko trafiły na brzeg.

Tego dnia doszło też do nietypowej, jak na jezioro, wywrotki większego jachtu kabinowego. – Pomimo że jacht zrzucił żagle, płynął na samym silniku, wspomagał się fokiem i próbował dotrzeć do brzegu, wiatr uderzył w burtę i wywrócił go. Podjęliśmy załogę. Później wraz z policją i członkami klubów żeglarskich przez cztery godziny przy użyciu różnych technik stawialiśmy ten jacht “na nogi” – opowiedział TVN24 szef żywieckiego WOPR.

W sumie przeprowadzono 26 interwencji, w trakcie których ewakuowano 61 osób.