“Biuro-widmo” Andrzeja Dudy. Tyle pieniędzy otrzymał z budżetu państwa
Podczas wizyty dziennikarzy “Gazety Wyborczej” Andrzej Duda oprowadził ich po wnętrzach biura i przyznał, że organizacja miejsca okazała się bardziej wymagająca niż się spodziewał.
– Nie wszystko jest takie proste, jak mi się na początku wydawało. Urządzanie tego miejsca trwało bardzo długo. Na same meble czekaliśmy tygodniami, nie spodziewałem się tych komplikacji. Wychodzę jednak z założenia, że mam czas. W przeciwieństwie do posła, który wybierany jest na czteroletnią kadencję, ja będę prowadził tę działalność zapewne do końca życia, więc nie muszę się aż tak spieszyć ze wszystkim – powiedział.

Jak finansowane jest biuro byłego prezydenta?
Z uzyskanych informacji z Kancelarii Prezydenta wynika, że na działanie biura przeznaczono ponad 246 tys. zł z Kancelarii Prezydenta w niecały rok (ok. 25 tys. zł na miesiąc). Sam Andrzej Duda pobiera także emeryturę, która wynosi około 10 tys. zł miesięcznie.
Biuro nazywane przez Krakowian “małym Wawelem” ma status zabytku, co wpływa na wysokość czynszu, jednak Duda nie ujawnia konkretnej kwoty. W biurze zatrudnione są dwie osoby: asystentka oraz Małgorzata Paprocka – dawna szefowa kancelarii prezydenta, obecnie pełniąca funkcję dyrektorki placówki.
Jakie usługi planuje Andrzej Duda w nowym biurze?
Zapytany o cel funkcjonowania swojego biura Duda wyjaśnia, że chce zapewnić mieszkańcom dostęp do bezpłatnej pomocy prawnej. Obecność placówki tłumaczy nie tylko względami zawodowymi, ale także osobistą potrzebą miejsca pracy. W rozmowie z dziennikarzami stanowczo podkreślił swój dalszy wkład w sprawy publiczne.

– Mam głębokie poczucie, że cały czas pracuję dla Rzeczpospolitej, staram się tworzyć jak najlepszy wizerunek Polski i budować jak najlepsze relacje Polski w środowiskach międzynarodowych. Uważam to za swój obywatelski obowiązek – zaznaczył.
Czy krakowskie biuro zyska akceptację mieszkańców?
Wątpliwości co do zasadności działania takiego biura Duda kwituje szczerze. – Nie wiem, czy mieszkańcom jest potrzebne, ale mnie jest potrzebne – skomentował. Były prezydent dodał, że nie wyobraża sobie wyłącznie życia na emeryturze.
– Mam 54 lata, potrzebuję jakiegoś miejsca pracy, bo nie wyobrażam sobie, żebym przeszedł na emeryturę i skupił się na pieleniu ogródka, a w zasadzie czegoś, co moja żona nazywa pasem zieleni. Muszę gdzieś pracować. Posiadanie swojego miejsca pracy jest dla mnie bardzo ważne – podsumował.