20 July, 2026

Braki na froncie. Problemy z pociskami po obu stronach

Podczas ostatnich ataków ukraińska obrona przeciwlotnicza utrzymywała skuteczność na poziomie ok. 85 proc. w przypadku bomb latających i 75 proc. w przypadku rakiet manewrujących. Słabszym punktem pozostawały pociski balistyczne. Tu skuteczność była wyraźnie niższa. Osiągnęła ledwie 60 proc. Dzieje się tak, ponieważ jest zależna od liczby dostępnych efektorów do zestawów Patriot oraz NASAMS. A ta przez ograniczenia, jakie nałożył Donald Trump, nie jest największa.

Braki na froncie. Problemy z pociskami po obu stronach

Problemy zaczęły być szczególnie widoczne po zaostrzeniu sytuacji na Bliskim Wschodzie. Stany Zjednoczone skierowały znaczną część dostępnych zasobów do ochrony własnych sił i sojuszników w regionie, co ograniczyło możliwości szybkiego uzupełniania ukraińskich zapasów. W efekcie liczba dostępnych pocisków dla systemów Patriot zmniejszyła się, a dostawy nie nadążały za tempem ich zużycia.

Braki na froncie. Problemy z pociskami po obu stronachDlaczego tankowce Putina nie chcą tonąć? Oto co sprzyja Rosjanom

W sumie Amerykanie i ich bliskowschodni sojusznicy zużyli 1000-1500 pocisków PAC-2 i PAC-3 wartych ok. 3-4 mln dolarów każdy. To liczba, jaka odpowiada kilkuletniej produkcji w tempie sprzed rozbudowy mocy przemysłowych. Innymi słowy, w niecały miesiąc zużyto zapasy, które normalnie planowano na lata. Państwa Zatoki Perskiej potrafiły wystrzelić nawet osiem pocisków Patriot do jednego celu, aby mieć pewność jego zniszczenia.

Braki na froncie. Problemy z pociskami po obu stronach

Tymczasem Ukraińcy wystrzeliwują zwykle dwa pociski do celu. I to wyłącznie do pocisków manewrujących i balistycznych. Ukraińcom po prostu szkoda marnować tak drogie efektory na zwykłe latające bomby, których mają niemal codziennie kilkaset na swoim niebie.

Wybór celów

Konsekwencje widoczne są nie tylko w przypadku pocisków balistycznych. Coraz częściej obserwowany jest również spadek skuteczności przeciwko części pocisków manewrujących. Nie wynika to z pogorszenia jakości samych systemów, lecz z konieczności racjonowania rakiet przechwytujących. Dowódcy muszą wybierać, które cele są najgroźniejsze i które należy zwalczać w pierwszej kolejności.

Rosjanie szybko dostrzegli tę słabość. W ostatnich miesiącach coraz częściej prowadzą złożone ataki składające się z dronów, pocisków manewrujących i pocisków balistycznych. Takie działania mają przeciążyć ukraińską obronę oraz zmusić ją do zużywania cennych rakiet. Jednocześnie rosyjskie dowództwo stara się identyfikować okresy, gdy zapasy pocisków przechwytujących są najniższe lub gdy część systemów została czasowo wyłączona z działań z powodu braków amunicji.

Braki na froncie. Problemy z pociskami po obu stronach Braki na froncie. Problemy z pociskami po obu stronachWracają do koni i sierpów. Ukraińcy zgotowali Rosjanom totalny paraliż

W rezultacie powstają krótkie okna, podczas których ochrona najważniejszych miast i obiektów infrastruktury jest słabsza niż zwykle. To właśnie wtedy Rosja często decyduje się na zmasowane uderzenia. W przypadku pocisków balistycznych skutki są szczególnie odczuwalne, ponieważ czas reakcji jest bardzo krótki, a liczba systemów zdolnych do ich zwalczania pozostaje niewielka.

Nie oznacza to, że ukraińska obrona przeciwlotnicza przestała działać skutecznie. Nadal należy do najbardziej doświadczonych i efektywnych systemów tego typu na świecie. Coraz wyraźniej widać jednak różnicę między zwalczaniem tanich bezzałogowców, gdzie Ukraina osiąga bardzo dobre wyniki, a przechwytywaniem zaawansowanych pocisków balistycznych, które wymagają ograniczonych liczebnie i kosztownych rakiet przechwytujących.

Braki na froncie. Problemy z pociskami po obu stronach

To właśnie w tym obszarze Rosja stara się obecnie wykorzystać przewagę wynikającą z dostępności środków rażenia i ograniczonych zapasów amunicji po stronie ukraińskiej. Co też nie jest łatwe, ponieważ Rosjanie mają duży problem z utrzymaniem skali produkcji.

Mała produkcja

Rosja przystępowała do wojny z dość sporym arsenałem pocisków balistycznych i manewrujących. Przed 24 lutego 2022 r. dysponowała ok. 900 Iskanderami i 500 Kalibrami. Przy czym tylko w pierwszym półroczu konfliktu zużyła ok. 800 Iskanderów i 400 Kalibrów.

Rosjanie zakładali, że będą w stanie produkować maksymalnie ok. 150 Kalibrów rocznie, a Iskanderów zaledwie 80 sztuk. I to przy założeniu, że będą mieli odpowiedni zapas podzespołów elektronicznych. Rosyjski przemysł jednak nie jest w stanie wyprodukować wystarczającej liczby pocisków manewrujących i balistycznych. W drugim roku wojny wyprodukowano zaledwie 48 Iskanderów i 120 Kalibrów. Teraz Rosja produkuje miesięcznie około 60-70 pocisków balistycznych Iskander-M oraz 25-30 pocisków manewrujących Kalibr. Oznacza to, że w ciągu dwóch lat produkcja wzrosła wielokrotnie, ale nadal nie nadąża za zapotrzebowaniem frontu.

Braki na froncie. Problemy z pociskami po obu stronach Braki na froncie. Problemy z pociskami po obu stronachWerbowanie siłą. Problemy mobilizacyjne i w Rosji, i w Ukrainie

Obecnie potrzebują przynajmniej kilkunastu dni, aby zebrać odpowiednią liczbę pocisków manewrujących, rakietowych i amunicji krążącej do przeprowadzenia uderzeń. Nie jest bowiem tak, że z wyprodukowanych pocisków można od razu skorzystać. Muszą one najpierw przejść przegląd i zostać przygotowane do misji. Stąd przerwy operacyjne. Rosjanie nie są w stanie wyprodukować tyle pocisków, aby mieć odpowiedni zapas.

Problem w tym, że na każdy rosyjski pocisk, Ukraińcy powinni posiadać przynajmniej dwa-trzy pociski przechwytujące. Jest to jednak nierealne, bo nawet zwiększona produkcja amerykańskich zakładów nie jest w stanie pokryć takiego zapotrzebowania w chwili, kiedy Trump kolejny raz rozkazał uderzyć na Iran.

Podobne artykuły