13 July, 2026

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]

Amerykańskie think tanki zaczęły baczniej przyglądać się stanowi rosyjskich złóż ropy naftowej około roku 2019. Wówczas to z Kremla popłynęły na Zachód sygnały, że Władimir Putin zamierza nieco zmodyfikować kurs prowadzonej przez siebie od początku stulecia polityki surowcowej.

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]

Oto gdy ropa oraz gaz stawały się jednymi z kluczowych narzędzi ekspansji Kremla, sektor paliwowy, po okresie prywatyzacji, znów podporządkowano rządowi. Używając służb specjalnych i sądowych wyroków, administracja Putina zdobyła kontrolę nad kluczowymi koncernami z Jukosem na czele. Jego właściciel Michaił Chodorkowski, odmawiający podporządkowania się woli reżimu, na 10 lat trafił do kolonii karnej. Między rokiem 2006 a 2012 trwał w Rosji też proces rugowania zachodnich korporacji paliwowych ze spółek, w których posiadały większość oraz odcinania im dostępu do rosyjskich złóż.

Brytyjsko-holenderski Shell, po zarzutach o nieprzestrzeganie norm ekologicznych, musiał pożegnać się z większościowym pakietem akcji w konsorcjum Sakhalin Energy. Podobną kapitulację w odniesieniu do złóż na zachodniej Syberii ogłosiło BP (British Petroleum), przyciśnięte nalotami służb specjalnych na swe pola naftowe i sądowymi karami. W tym samym czasie francuski Total utracił dostęp do arktycznego złoża ropy Chariaga w Autonomicznym Okręgu Nienieckim.

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]Kolejki, limity i puste dystrybutory. Tak wygląda kryzys w Rosji Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]

Zaledwie kilkanaście miesięcy później putinowska Rosja przeszła do fazy rozczłonkowywania Ukrainy i w 2014 r. wznieciła rebelię w Doniecku oraz anektowała Krym. W odpowiedzi kraje Zachodu na liście maszyn objętych zakazem eksportu do Rosji umieściły urządzenia niezbędne dla przemysłu wydobywczego, a także części zamienne do nich.

Początkowo nic nie wskazywało, że te działania cokolwiek zmienią. Jednak w kwietniu 2019 r. podczas zorganizowanego w Petersburgu Międzynarodowego Forum Arktycznego Władimir Putin ogłosił nową, rosyjską strategię dla Arktyki. W trakcie wystąpienia zaproponował zachodnim rządom oraz koncernom szeroką współpracę przy poszukiwaniach, a następnie eksploatacji złóż ropy i gazu znajdujących się pod dnem Oceanu Arktycznego. Wzbudził tym spore zainteresowanie potencjalnych inwestorów, ale też ośrodków zajmujących się zbieraniem informacji.

Dokładnie rok później ukazał się raport agencji Stratfor chlubiącej się statusem największej, prywatnej agencji wywiadowczej świata. Jego tytuł brzmiał “Złoty wiek rosyjskiej ropy bliski końca” (“The Golden Age of Russian Oil Nears an End”). Zdaniem analityków Stratfor, zachodniosyberyjskie złoża ropy, czyli główny zasób rosyjskiego przemysłu paliwowego, stopniowo się wyczerpują.

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]

Jak oszacowano, do 2035 r. ilość pozyskiwanego z nich surowca może spaść nawet o 40 proc. Zatem – aby utrzymać wydobycie na poziomie z 2019 r., czyli ok. 11 mln baryłek dziennie – Rosjanie muszą jak najszybciej rozpocząć przygotowania do eksploatacji nowych złóż. Zwłaszcza że w owym czasie zyski ze sprzedaży ropy i produktów naftowych generowały ok. 45 proc. wszystkich dochodów budżetowych ich państwa.

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]Kreml zamknie granice przed mobilizacją? Rosyjski internet pełen spekulacji

Arktyczne plany Putina wskazywały, iż ma świadomość zagrożenia i zamierza je zneutralizować. Tymczasem zamiast skoncentrować się na modernizacji przemysłu paliwowego w lutym 2022 r. rozpoczął inwazję na Ukrainę.

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]

Wybranie niewłaściwego wroga

Opierając się na źródłach wywiadowczych, brytyjski think tank Royal United Services Institute opublikował w listopadzie 2022 r. raport mówiący, że Kreml planował, iż tzw. operacja specjalna potrwa 10 dni. Trudno to zweryfikować, acz na pewno Władimir Putin wierzył w udany blitzkrieg, planując, że po nim zacznie układać od nowa relacje Rosji z Europą Zachodnią i USA. Tym razem z pozycji siły. Ale wojna trwa już prawie cztery i pół roku. Ukraina zaś zachowuje się niczym bulterier, który zacisnął szczęki na nodze napastnika i niezależnie od tego, jakie uderzenia na niego spadają, nie zamierza ich rozewrzeć.

To zaś oznacza generowanie kolejnych czynników zwiększających prawdopodobieństwo, że nawet po zakończeniu wojny Rosja stanie się stacją benzynową bez paliwa.

Waszyngtoński think tank Jamestown w opublikowanej 25 czerwca 2026 r. analizie pt. “Problemy z ropą w Rosji są znacznie poważniejsze niż tylko rafinerie i porty” (“Russia’s Oil Bottlenecks Far More Serious than Just Refineries and Ports”) zwraca uwagę na kwestię zapaści infrastrukturalnej. Ukraińskie ataki dewastują nie tylko rafinerie, ale też porty, magazyny i zagrażają rurociągom. Doprowadzanie ich do ponownej używalności kosztuje oraz pochłania Rosji coraz więcej czasu. Dzieje się to w momencie, gdy nowe inwestycje infrastrukturalne stają się koniecznością.

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]

“Według oficjalnych szacunków rosyjskiego rządu ponad 60 procent rosyjskich rezerw ropy naftowej znajduje się obecnie w miejscach trudnych do eksploatacji. Większość tych nowych złóż zlokalizowana jest na północy Rosji, gdzie brakuje ludzi, dróg, linii kolejowych i rurociągów” – podkreślono w analizie Jamestown.

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]Koszmarne wakacje Rosjan. Puste plaże, alarmy i odwołane loty

Bez zbudowania niezbędnej infrastruktury nie ma mowy, aby prowadzić wydobycie surowca. Dlatego też podczas spotkania na Alasce Putin kusił Trumpa propozycjami wspólnych rosyjsko-amerykańskich inwestycji w rejonie Arktyki oraz budową tunelu pod Cieśniną Beringa. Przy czym nie dodał, że to koncerny paliwowe z USA i innych krajów Zachodu musiałyby wyłożyć na to pieniądze. Tocząca wojnę Rosja ich już po prostu nie ma. A potrzebne są jej gigantyczne kwoty.

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]

Think tank Baker Institute for Public Policy w raporcie z 16 czerwca 2026 r. pt. “Jak spadająca produkcja ropy naftowej może osłabić geopolityczną potęgę Rosji” (“How Declining Oil Production Could Weaken Russia’s Geopolitical Power”) próbuje szacować potrzeby Kremla. Zatem tylko jeden projekt “Wostok Oil” – dotyczący złóż na Półwyspie Tajmyr (2,7 tys. km na północny wschód od Moskwy) – który bez powodzenia próbuje realizować Rosnieft, to koszt ok. 130 mld dolarów.

Ten fakt oraz specyfika złóż sprawiają, iż wydobywana z nich ropa musi być droga, dobijając do ceny nawet 40-50 dolarów za baryłkę. Tymczasem koszt wydobycia baryłki ropy ze złóż Arabii Saudyjskiej to ok. 5 dolarów, Iranu i innych państw Zatoki Perskiej oraz Argentyny – ok. 10 dolarów. Zatem “Wostok Oil” może okazać się kompletnie nieopłacalny i zamiast zysków generować straty.

Rosja posiada także – wedle szacunków geologów – olbrzymie złoża ropy w łupkach bitumicznych. Jednak aby rozpocząć ich eksploatację, potrzebuje amerykańskich technologii, maszyn oraz kapitału.

“W pierwszej dekadzie boomu łupkowego amerykańscy producenci wydali ponad bilion dolarów na inwestycje” – podkreśla Baker Institute for Public Policy. Tymczasem już około połowy wydatków budżetowych Federacji Rosyjskiej dotyczy wojny toczonej z Ukrainą, a dług i deficyt rosną. W tej sytuacji znalezienie nawet ćwierć biliona dolarów, by sięgnąć po ropę z łupków bitumicznych, pozostaje w sferze marzeń. Dzieje się tak w momencie, gdy ziszcza się prognoza agencji Stratfor.

Rosja stacją benzynową bez paliw [OPINIA]Zderzenie Rosjan z rzeczywistością. Wojna do nich dotarła

“W rosyjskim sercu naftowym, Chanty-Mansyjsku na zachodniej Syberii, który odpowiada za około 40 proc. wydobycia kraju, produkcja stale spada od 2009 r. W latach 2019-2024 wydobycie w Chanty-Mansyjsku spadło o ponad 14 proc., podczas gdy w pozostałej części Rosji produkcja ropy spadła o prawie 9 proc.” – raportuje Baker Institute for Public Policy. “Rosyjskie firmy zlokalizowały dodatkowe złoża naftowe we wschodniej Syberii i w rejonie Morza Kaspijskiego, ale nie na skalę wystarczającą do zrównoważenia spadku produkcji na złożach w zachodniej Syberii” – dodaje.

Przyszłość ekspansji

“Nervi belli, pecunia infinita” – zauważył Marek Tulliusz Cyceron w swej “Filipice” skierowanej przeciwko Markowi Antoniuszowi. Twierdzenie, że bez dostępu do nieograniczonych pieniędzy nie da się długo toczyć wojny, powtarzali potem różni wodzowie przez kolejne stulecia. Zaś jego prawdziwość potwierdzała każda, nieco dłuższa wojna.

Przed tą prawdą nie ucieknie i Rosja, ale w jej przypadku to coś więcej.

Od początków istnienia miasta Moskwy, a potem Wielkiego Księstwa Moskiewskiego po czasy Związku Radzieckiego oraz reżimu putinowskiego w Rosji powielany jest wciąż ten sam model rozwojowy. Jego sedno stanowi ekspansja terytorialna.

Żadne inne państwo w dziejach nie potrafiło jej prowadzić przez tyle stuleci z tak żelazną konsekwencją. Dzięki niej Rosja utrzymywała status mocarstwa, podtrzymywała wśród swych mieszkańców dumę narodową i stała się państwem posiadającym największe terytorium na globie. Znane powiedzenie Władimira Putina, że “granica Rosji nie kończy się nigdzie”, znakomicie ów model rozwojowy obrazuje.

Jednocześnie przez ostatnie pół wieku kluczowe źródło gotówki, niezbędnej do rozbudowy potencjału militarnego, stanowiła sprzedaż paliw kopalnych. Im dłużej trwa wojna w Ukrainie, tym większa groźba, iż źródło to wyschnie. Jednocześnie współczesna Rosja nie jest w stanie go niczym równie perfidnym zastąpić. Grozi więc jej przyszłość stacji benzynowej niezdolnej do sprzedaży paliw, ale nadal posiadającej broń jądrową. Czy będzie wówczas jeszcze agresywniejsza, czy też dotknie ją kolaps? Nie sposób zgadnąć. Jednak w interesie Polski leży, aby była jak najsłabsza.

PREMIUM Zapisz się na newsletter!

Zapisz mnie

Podobne artykuły