Płonące krzesła. Zełenski ugasił pożar, ale z awantury o rząd wyszedł osłabiony
Fotografia była zapowiedzią nadchodzących zmian, ale brakowało na niej jednej osoby – Mychajły Fedorowa. To od niego zaczął się jeden z największych kryzysów politycznych podczas prezydentury Zełenskiego.
Zełenski ma kontrkandydata do objęcia władzy w Ukrainie?
Pomimo zwolnienia z funkcji ministra obrony, wybuchu protestów i niemal jawnej demonstracji politycznych ambicji – Mychajło Fedorow nie tylko pozostał częstym gościem w biurze prezydenta, ale brał aktywny udział w konsultacjach i typowaniu następcy Ołeksandra Syrskiego.
Nominacja Drapatego, cieszącego się autorytetem w wojsku i społecznym zaufaniem, powinna złagodzić nastroje. W tym kryzysie jest on jednak raczej wielokropkiem niż kropką. Zapowiadany wielki reset, który w założeniach Zełenskiego był próbą zgromadzenia władzy poprzez zmiany kadrowe w resortach siłowych, przyniósł odwrotny efekt. Pokazał, że prezydent nie ma kontroli nad parlamentem, a wokół pojawiają się samodzielne postaci, które będą tworzyć niezależne ośrodki.
Bunt w Radzie
– Jeśli Putin po wyborach (do Dumy Państwowej we wrześniu – red.) ogłosi powszechną mobilizację, nikomu nie będzie do żartów ani do reform cyfrowych. Trzeba uporać się z mobilizacją przed tym – przekonywał Wołodymyr Zełenski deputowanych podczas spotkania z prezydencką frakcją Sługi Narodu.
Nazajutrz po spotkaniu Rada Najwyższa miała powołać nowy rząd. Ani przyszły premier, ani kandydaci na stanowiska ministerialne nie wywoływali emocji czy zastrzeżeń. Oprócz jednego – ministra obrony.
Wcześniej Zełenski podjął decyzję, że Mychajła Fedorowa, dotychczasowego szefa resortu obrony ma zastąpić Ihor Kłymenko, dotychczasowy minister spraw wewnętrznych. Prezydent tłumaczył, że konflikt między Fedorowem i głównodowodzącym armią Ołeksandrem Syrskim, osiągnął absurdalny poziom i prowadzi do paraliżu.
– Najlepiej byłoby wymienić ich obu. Ale jednocześnie nie mogę tego zrobić – miał powiedzieć Zełenski.
Konflikt między “młodym reformatorem” i “radzieckim generałem” nie był niczym nowym. Podobnie jak fakt, że Fedorow, zmieniając zasady przetargów, popsuł interesy wielu producentom broni, związanym z otoczeniem Syrskiego. Równocześnie Fedorow rósł w siłę jako polityk, często przypisując sobie zasługi, na które pracowało całe wojsko.
– Już podczas zebrania frakcji nastroje były mieszane – mówi w rozmowie z WP deputowany partii Sługa Narodu.
Według niego deputowani wyciągnęli wnioski po wydarzeniach z lipca 2025 r. Wtedy frakcja została wmanewrowana w głosowanie za ustawą pozbawiającą niezależności organy antykorupcyjne, w wyniku czego zaczęły się ogólnokrajowe protesty.
– Część nie zgadzała się na zmianę ministra obrony. Od razu było jasne, że prezydent Zełenski nie zbierze wystarczająco głosów, by obsadzić Kłymenkę w ministerstwie – mówi polityk.

Zamiana dla zamiany
Już następnego dnia stało się jasne, że zamiast przemeblowań w rządzie Zełenski właśnie rozpętuje kryzys. Na ulice wielu miast zaczęły wychodzić tysiące ludzi z tekturowymi plakatami, na których widniały żądania przywrócenia Fedorowa na stanowisko ministra obrony.
W tym czasie Fedorow otwierał pożegnalny briefing, na który przyszli tłumnie dziennikarze i deputowani wszystkich frakcji. Później wielu powie, że zachowywał się jak młody Zełenski – był pewny siebie, wyluzowany, momentami populistyczny. W tle leciała prezentacja 11 punktów pokazujących wszystkie patologie w wojsku i sposoby ich rozwiązania.
Fedorow porywał tłum, a Rada Najwyższa powoływała nowy rząd z wyjątkiem ministra obrony i szefa MSZ. W Ukrainie kandydatów na oba te stanowiska zwyczajowo wnosi prezydent i są głosowani osobno. Jednak tym razem to głosowanie nie pojawiło się nawet w porządku obrad.
– Po pierwsze, brakowało głosów. Po drugie, Kłymenko wycofał się, widząc protesty. Od początku nie chciał zostawiać swojego MSW, gdzie był bardzo ceniony. Dobrze zorganizował pracę operujących na froncie jednostek Gwardii Narodowej oraz Straży Granicznej. Na żądanie prezydenta opracował plan reformy mobilizacji i centrów rekrutacji, ale nawet nie zdążył jej zaprezentować. W końcu został bez żadnego stanowiska – słyszymy od innego deputowanego.
Wtedy na ul. Bankowej, przy której mieści się biuro Zełenskiego, zaczęto gorączkowe poszukiwania alternatywy dla Kłymenki. Według naszych rozmówców Ministerstwo Obrony proponowano Pawłowi Palisie, a nawet Kyryłowi Budanowowi (wówczas stanowisko szefa biura prezydenta miałaby zająć odchodząca premier Julia Swyrydenko).
Ale obaj odmówili. W końcu padło na Jewhenija Chmarę, dowódcę Centrum Operacji Specjalnych “Alfa” SBU, które ma na swoim koncie wiele brawurowych ataków w głąb Rosji. Dla Zełenskiego było to upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu – obsadzenie stanowiska przez powszechnie szanowanego dowódcę oraz jednocześnie pozbycie się go ze Służby Bezpieczeństwa. Po zwolnieniu Wasyla Maluka w styczniu 2026 r. Chmara, żeby uspokoić nastroje w strukturach siłowych, został p.o. szefa SBU. Poniekąd był “listkiem figowym”, ponieważ faktyczna władza przeszła w ręce Ołeksandra Pokłada, skompromitowanego, ale lojalnego wobec Bankowej.
– Chmara był bardzo zaskoczony propozycją Zełenskiego, ale przyjął stanowisko ministra obrony – mówi Julia Zabelina, ukraińska dziennikarka polityczna.

Iluzja straty
Choć nazwisko Chmary pojawiło się niemal błyskawicznie, protesty w obronie Fedorowa już zdążyły wejść w nową fazę. Okazały się bardziej liczne i intensywne niż rok temu. A żądania protestujących zaczęły się koncentrować wokół zwolnienia Ołeksandra Syrskiego.
– Dla protestujących Fedorow to uosobienie nowoczesności: młody, wykształcony, atrakcyjny, ma kontakty z wpływowymi ludźmi pokroju Elona Muska. Jego obecność w rządzie dawała nadzieję, że może nas czekać wspaniała przyszłość, ale jednocześnie tworzyła bardzo niebezpieczną iluzję, że wojnę można zakończyć, walcząc tylko dronami, bez mobilizacji. Kiedy Zełenski usunął Fedorowa, u ludzi pojawiało się uczucie straty, zaprzepaszczonej szansy na przyszłość – mówi Anton Gruszecki, dyrektor wykonawczy Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii.
Według Julii Zabeliny w biurze prezydenta nie bardzo się przejęli tłumami na ulicach. W odróżnieniu od zeszłego roku, kiedy chodziło o niezależność organów antykorupcyjnych, na Zachodzie uznano, że kwestia obsadzenia stanowisk w ministerstwie jest wewnętrzną sprawą Ukrainy. Więc telefonów i presji z europejskich stolic nie było. A i w samej Ukrainie przetoczyła się dyskusja, czy ulica może wymuszać w czasie wojny zmianę głównodowodzącego.
– Większym wyzwaniem dla Zełenskiego niż protesty stał się wspomniany briefing Fedorowa. Tezy, które przedstawił, były tak oczywiste i szeroko omawiane, że nie pozostawiały możliwości niezareagowania – mówi Zabelina.
Do tego dowództwo zaczęło się interesować żołnierzami, którzy wychodzili protestować w trakcie urlopu. Niektórym jednostkom kazano nagrywać filmiki wspierające Syrskiego. A szczytem stała się sytuacja wokół i tak skompromitowanej jednostki “Skała”, która wchodziła w orbitę wojsk “mięsno-szturmowych” tworzonych przez Syrskiego. Jednostki te przerzucano na różne odcinki frontu, często by poprawić widok na mapie bez względu na straty.
Kiedy stołek pod Syrskim zaczął się chwiać, “Skała” opublikowała propagandowy filmik, na którym trzej żołnierze trzymają ukraińskie flagi ze zdjęciami Zełenskiego i Syrskiego. Miał być dowodem, że Ukraina utrzymuje pozycje w centrum upadającej Konstantynówki. Tyle że później okazało się, że żołnierze ze zdjęcia zostali wzięci przez Rosjan do niewoli. Nie wiadomo, czy byli tam wysłani tylko w celu nagrania propagandowego wideo, ale to dodatkowo pogorszyło sytuację, utwierdzając, że otoczenie Syrskiego wykorzystuje radzieckie metody.
– Zełenski miał w planach zmieniać Syrskiego, protesty po prostu przyspieszyły podjęcie tej decyzji – mówi Zabelina.

Casting na głównodowodzącego
Przez cały weekend w biurze Zełenskiego trwały “oględziny”. Prezydent spotykał się z potencjalnymi kandydatami na głównodowodzącego.
– W zagranicznej prasie pojawiała się informacja, że było 11 kandydatów. W rzeczywistości ta liczba wzięła się z ogólnej liczby spotkań w kalendarzu Zełenskiego. Od początku kandydatów było tylko dwóch – Mychajło Drapaty, dowódca Wojsk Lądowych oraz Olech Apostoł, dowódca Sił Desantowo-Szturmowych. Z resztą dowódców, którzy pojawili się w biurze, Zełenski się tylko konsultował – wyjaśnia Rusłan Mykuła, współzałożyciel projektu analitycznego DeepState.
Według Julii Zabeliny Syrski bardzo niechętnie ustępował ze stanowiska.
– Próbował forsować swoich kandydatów, ale największy problem był w tym, że Syrski uprawiał mikromanagement, czyli de facto ręcznie zarządzał siłami zbrojnymi. Jego następca musiał być kimś, kto potrafiłby zapanować nad wszystkimi tymi procesami i nie dopuścić do nagłej zapaści.
Inną kwestią były obawy Zełenskiego, by nie powtórzyć historii z Walerijem Załużnym, czyli nie wybrać kogoś, kto miałby polityczne ambicje.
– Najlepsza z punktu widzenia biura byłaby młodsza wersja Syrskiego, czyli kandydat, który stroniłby od mediów – mówi politolog Wołodymyr Fesenko.

Chaos przed zimą
Późnym wieczorem 21 lipca biuro prezydenta w poinformowało, że decyzje zapadły. Nowym głównodowodzącym został Mychajło Drapaty.
– W wojsku wciąż pozostaje wielu ludzi lojalnych wobec Syrskiego, ale Drapaty ma autorytet. Podczas wyzwolenia obwodu chersońskiego w 2022 r. dowodzone przez niego wojska miały lepsze rezultaty i to przy mniejszych stratach. Potem była obrona Wołczańska, Pokrowska, Kupiańska. Wszędzie pokazywał skuteczność – mówi Rusłan Mykuła.
Obsadzając Drapatego i Chmarę na stanowiskach, Zełenski uspokoi społeczne nastroje.
– Ale z całej tej sytuacji prezydent wyjdzie osłabiony – uważa Wołodymyr Fesenko. – Zełenski chciał skonsolidować władzę w swoich rękach, umacniając swoich ludzi w siłowych resortach. Ale osiągnął coś odwrotnego.
Zdaniem Fesenki Zełenski poczuł się zbyt pewnie, ponieważ wybronił się po największych kryzysach – korupcyjnej sprawie Midas i zwolnieniu Andrija Jermaka, byłego szefa swojego biura. Z tych turbulencji prezydent nawet wyszedł z wyższymi notowaniami niż przed nimi, a to dzięki sprzyjającej sytuacji na froncie.
– Jadąc na fali euforycznych nastrojów związanych z sukcesami ataków w głąb Rosji, Zełenski wierzył, że łatwo i szybko przeprowadzi potrzebne mu zmiany. Ale opór i reakcja go zaskoczyły – uważa Fesenko.
Efektem roszad był chaos w zarządzaniu państwem. Igor Kłymenko, ceniony szef MSW, został w ogóle bez ministerstwa. Zełenski zaproponował mu objęcie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, ale nie wiadomo, co wtedy z Rustemem Umierowem, jej obecnym szefem, człowiekiem Zełenskiego. Krążą pogłoski, że ma on zostać ambasadorem w USA, bo de facto już teraz odpowiada za negocjacje, a waszyngtońskie elity go zaakceptują.
Bez pełnowartościowego szefa pozostaje SBU. Ołeksandr Pokład został pełniącym obowiązki, ale jak mówią w rozmowie z Wirtualną Polską deputowani Sługi Narodu, Zełenski raczej nie uzbiera głosów w Radzie Najwyższej, by mianować go na stałe głową SBU. Wiadomo, że Pokład i Budanow są skonfliktowani i spowodowałoby to kolejne napięcia.
Nie wiadomo też, kiedy Jewhen Chamara w pełni obejmie stanowisko w ministerstwie obrony. Specjalnie dla niego musi być zmieniona ustawa, która zakazuje wojskowym obejmowania funkcji w tym resorcie. Z drugiej strony wprowadzanie reguły cywilnej kontroli nad ministerstwem jest jednym z podstawowych standardów NATO. A wśród głównych zadań nowego ministra są “utrzymanie kursu na reformy” oraz “kontynuacja deepstrike’ów”. Niejasne jest, kto ma zająć się reformą mobilizacji.
Wdrażanie się nowych ministrów to czas, który Ukraina straci przed nadejściem prawdopodobnie najcięższej zimy od początku inwazji.
– Rozumiem, dlaczego Serhij Korecki został premierem. Wiemy, że jesienią Rosja będzie atakować stacje benzynowe w przyfrontowych obwodach. Wyobraźmy sobie, że pewnego dnia w Charkowie czy Dnipro nie będzie gdzie zatankować. Korecki, który przepracował lata w państwowych koncernach naftowych, rozumie, jak zarządzać taką sytuacją. Ale zmiana reszty? Wdrażanie się w pracę w resorcie obrony to kilka miesięcy – mówi nam jeden z deputowanych.

Satelici i konkurenci
Jeśli celem Zełenskiego było pozbycie się Fedorowa jako potencjalnego rywala, to jego zwolnienie i dalsze zmiany kadrowe przyniosły odwrotny efekt do zamierzonego. Zamiast konsolidacji władzy, Zełenski pokazał, że nie kontroluje parlamentu. A w jego otoczeniu pojawiły się kolejne silne postaci, którymi ciężko będzie sterować z prezydenckiego fotela.
Obok Budanowa to teraz Chmara oraz Drapaty i jedno z największych wyzwań – Fedorow.
Według źródeł Wirtualnej Polski Zełenski podczas spotkania z frakcją przypomniał, że w listopadzie są wybory do Kongresu USA.
– Prezydent powiedział, że jeśli będzie możliwość zakończenia wojny przed wyborami, Trump będzie chciał z niej skorzystać. Więc stoimy w blokach startowych, choć w tym samym czasie Zełenski mówi, że nie widzi realnych sygnałów, by Putin był gotowy rozmawiać – mówi jeden z deputowanych.
Dodaje także, że strategią Zełenskiego na pierwsze powojenne wybory jest utworzenie koalicji z satelitarnymi partiami. Tym właśnie można wytłumaczyć pojawienie się Witalija Kima, popularnej głowy obwodu mikołajowskiego, który w nowym rządzie niespodziewanie został ministrem ds. weteranów. Na etapie formowania rządu przewijało się również nazwisko Ihora Terechowa, mera Charkowa. Obaj mogą przysporzyć głosów rosyjskojęzycznych Ukraińców z południa i wschodu.
Od dawna krążyły też pogłoski, że podobną satelitarną rolę mogłaby odegrać hipotetyczna partia “Dija” (od nazwy aplikacji), na czele której mógłby stać Fedorow.
– Ta taktyka jest dobrze znana w Ukrainie od lat 90., ale jest bardzo ryzykowna, ponieważ projekty satelitarne zaczynają żyć własnym życiem – mówi Anton Gruszecki, dyrektor Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii. – Teraz ukraińskie społeczeństwo chciałoby mieć silnego obrońcę na czele państwa, ale po zakończeniu wojny bardziej atrakcyjnie może wyglądać młody reformator, który poprowadzi kraj do UE. Fedorow idealnie wpisuje się w tę rolę. Ma duży potencjał.
Według Julii Zabeliny w otoczeniu Fedorowa przez cały czas pracowali spin doktorzy i biuro prezydenta o tym wiedziało.
– Bankowa mierzy poziom poparcia. Jeśli ktoś zbyt szybko rośnie, człowiek jest usuwany – mówi Zabelina.
W przypadku Fedorowa zadziałało to inaczej.
– Teraz jego otoczenie jest w euforii. Protesty pomogły im wyłuskać elektorat. Uważają, że Fedorow ma wielkie perspektywy. Tylko głupi nie skorzystałby z takiej szansy – mówi Zabelina.
Ciekawe jednak jest to, że pomimo całego zamieszania Fedorow i Zełenski nadal współpracują.
– Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, między Zełenskim i Fedorowem nie doszło do rozłamu. Trzeba pamiętać, że Fedorow był i jest jednym z najbardziej zaufanych pracowników prezydenta i mają oni bliskie, przyjacielskie relacje – mówi Zabelina.
Fedorow brał aktywny udział w konsultacjach dotyczących wyboru następcy Syrskiego. Sam jednak odrzucił wszystkie propozycje, które złożył mu prezydent.
– To prawda, że Miszę interesuje tylko ministerstwo obrony – mówi Zabelina.
Tyle że dla biura prezydenta wyglądałoby to jak przyznanie się do błędu, a więc do słabości.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie