Oddalona kasacja. “Domański odpowie prywatnymi pieniędzmi”. Skarbnik PiS przestrzega ministra
– To decyzja niedemokratycznych władz, ale poradzimy sobie. Mamy silne poparcie w społeczeństwie – mówi o oddaleniu kasacji Marek Suski, który przyznaje, iż liczy na wpłaty wyborców.
– Na ten moment politycy KO oczywiście wypowiadają się z satysfakcją, bo łamanie prawa zostało potwierdzone przez sąd. Taki mamy wymiar sprawiedliwości, taką mamy prokuraturę i sądy – komentuje w rozmowie z Wirtualną Polską skarbnik PiS Henryk Kowalczyk.
Jak twierdzi, “Państwowa Komisja Wyborcza zatwierdziła sprawozdanie finansowe PiS w grudniu 2024 r.”. – Mówię o sprawozdaniu Komitetu Wyborczego PiS. I minister finansów powinien nam należne pieniądze wypłacić. Nie zrobił tego i złamał prawo – mówi nam Kowalczyk.
Co zatem zrobi z tym PiS? I jak zamierza funkcjonować w roku wyborczym? – Poradziliśmy sobie w kampanii prezydenckiej, poradzimy sobie i teraz. Ludzie się zmobilizują jeszcze bardziej, widząc bezprawie tej władzy – przekonuje skarbnik PiS w rozmowie z WP.
– Co zrobimy? Poczekamy. Obecna władza nie trwa wiecznie. Gdy przejmiemy rządy, minister finansów odpowie prywatnymi pieniędzmi, przede wszystkim za niezrealizowanie uchwały PKW z 2024 r. – przyznaje Henryk Kowalczyk.
Oficjalne informacje o oddaleniu kasacji pojawiły się w środę na stronach Naczelnego Sądu Administracyjnego. I pojawiły się także pierwsze reakcje z PiS. Poseł Radosław Fogiel zwrócił się do ministra finansów Andrzeja Domańskiego z apelem o “powstrzymanie emocji”.
– Ekscytacja jak u nastolatka przed pierwszą randką. A czego dotyczy ów “miażdżący wyrok”? Skargi na bezczynność ministra finansów. To, że przybyli mu w sukurs kwestionują decyzję Sądu Najwyższego, nie zmienia istoty rzeczy: nielegalnie pozbawia główną partię opozycyjną należnej dotacji. Ruskie standardy – ocenia Fogiel.
Ale to nic w sytuacji PiS nie zmienia. A ta jest niezwykle trudna.
Formacja Jarosława Kaczyńskiego będzie prosić o wpłaty i liczyć, że z pieniędzy zwolenników sfinansuje kampanię.

Przypomnijmy – po kampanii i wyborach z 2023 r. partia została pozbawiona dużej części dotacji powyborczej oraz obniżono przynależną jej w tej kadencji subwencję partyjną. Zamiast 26 mln zł rocznie, PiS otrzymuje kwotę o niemal 11 mln zł mniejszą (w wyborach PKW stwierdziła nieprawidłowości w wydatkach komitetu PiS na 3,6 mln zł, a w przypadku subwencji “kara” to trzykrotność tej kwoty czyli 10,8 mln zł).
PiS zaskarżył decyzje PKW do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Izba uchyliła niekorzystne dla partii uchwały. Problem w tym, że jej statusu nie uznają ani europejskie trybunały, ani większość rządząca – i resort finansów wciąż wypłacał PiS pomniejszoną subwencję.
Partia ratuje budżet darowiznami od osób fizycznych, jednak brak pełnego wsparcia z budżetu państwa mocno obciąża jej kasę. PiS nieustannie apeluje o wsparcie finansowe do swoich zwolenników, prowadząc publiczne zbiórki. – Mamy bardzo dużo wydatków. Stąd moja bardzo serdeczna prośba do zwolenników PiS i szerzej do zwolenników obozu patriotycznego o wpłaty na konto naszej partii. Każda wpłata się liczy. Chodzi o to, żeby te środki były. Zwycięstwo jest w naszym zasięgu, ale bez środków to będzie niemożliwe. Stąd ta prośba – mówił w kwietniu Jarosław Kaczyński.
Wyrok NSA komentują z satysfakcją czołowi politycy koalicji rządzącej. “Czarne dni PiS. Rozpad i miażdżący wyrok” – napisał koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak. “Łamali prawo wyborcze, finansowali się z lewych źródeł i mają prawo i sprawiedliwość” – ocenił przewodniczący klubu KO Zbigniew Konwiński.
“Miażdżąca porażka PiS przed sądem. Kasacja została oddalona, a wyrok w sprawie subwencji i dotacji został podtrzymany. Już za chwilę zapewne pojawią się głosy o ‘zemście Tuska’. Warto jednak pamiętać, że to nie politycy wydali ten wyrok, lecz niezawisły sąd” – podkreśliła posłanka KO Marta Golbik.
Co dalej?
To nie oznacza, że PiS zostanie pozbawiony pieniędzy na kampanię w 2027 r.
Jak pisała Wirtualna Polska we wtorek, Państwowa Komisja Wyborcza ma wkrótce ocenić sprawozdania finansowe partii za 2025 r.
Z informacji naszych dziennikarzy wynika, że w przypadku tej partii prawdopodobny scenariusz to przyjęcie sprawozdania za rok 2025, choć z uchybieniami. – W tę stronę mają iść rekomendacje Krajowego Biura Wyborczego dla członków PKW. Oczywiście trudno przewidzieć, czy skład PKW, zwłaszcza większość reprezentująca kluby koalicji rządzącej, zdecyduje się zagłosować w taki sposób, bo jak będzie chcieć, to zawsze znajdzie się jakiś powód, by zagłosować inaczej – wskazywał rozmówca WP, znający kulisy prac PKW.
Głos zabrał skarbnik PiS. – W tej chwili mamy subwencję z sankcją, ale ona się zakończy w kwietniu 2027 r. Jeśli będziemy mieli przyjęte sprawozdanie partii, powinna być wypłacana pełna rata subwencji – stwierdził Henryk Kowalczyk z PiS, wskazując, że sankcja nie może być dłuższa niż trzy lata (w tym przypadku byłoby to za lata: 2024, 2025 i 2026).
Ze słów skarbnika PiS wynika, że PiS liczy na wypłatę pełnej subwencji w trzech ostatnich kwartałach 2027 r., czyli łącznie ponad 8 mln zł więcej.
Ale tego poglądu nie podzielał kolejny rozmówca dziennikarzy WP, zbliżony do KBW. Jego zdaniem należy rozróżnić dwie procedury wyciągania konsekwencji finansowych wobec partii.

Pierwsza to odrzucenie sprawozdania komitetu wyborczego, czyli rozliczenie samej kampanii. Wtedy działa kodeks wyborczy, a dopiero w konsekwencji ustawa o partiach politycznych – i partia dostaje mniejszą subwencję.
Druga procedura to po prostu odrzucenie sprawozdania finansowego partii za dany rok (zgodnie z ustawą o partiach), w ramach corocznego prześwietlania finansów partyjnych przez PKW.
Nasz rozmówca podkreśla, że wspomniany przez posła Kowalczyka trzyletni okres obowiązywania “kary” dotyczy całkowitego pozbawienia partii prawa do subwencji w razie odrzucenia jej sprawozdania rocznego. – W przypadku PiS obniżenie subwencji było konsekwencją nierozliczenia kampanii. Obniżenie wynikało z przepisu kodeksu wyborczego, a nie ustawy o partiach.
Z przepisu, który mówi, że w razie odrzucenia sprawozdania komitetu wyborczego subwencja podlega obniżeniu o trzykrotność kwoty przyjętej z naruszeniem prawa. I ta konsekwencja jest przez całą kadencję Sejmu – wskazuje rozmówca. Jego zdaniem, w tej sytuacji PiS, aby móc otrzymywać pełną subwencję, musi poczekać na nową kadencję parlamentu. – Tak naprawdę organem, który przyznaje partii prawo do subwencji, są wyborcy – dodaje.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie