Koszmarne wakacje Rosjan. Puste plaże, alarmy i odwołane loty
Najbardziej odczuwają to kurorty nad Morzem Czarnym, które po 2022 r. miały stać się wizytówką rosyjskiej turystyki krajowej. Ograniczenia w podróżach zagranicznych, utrudnione płatności, mniejsza liczba połączeń lotniczych z Europą oraz wysokie ceny zagranicznych wyjazdów sprawiły, że miliony Rosjan skierowały uwagę na Soczi, Anapę, Gelendżyk, Tuapse czy okupowany Krym. Dla wielu rodzin miał to być substytut wakacji, które wcześniej spędzali w Turcji, Grecji czy Hiszpanii. Nie udało się.
Gigantyczne spadki
Rosyjski Związek Przemysłu Turystycznego informował, że w drugiej połowie czerwca liczba rezerwacji hotelowych w całym kraju spadła średnio o 16 proc. rok do roku. W Kraju Krasnodarskim spadek wyniósł około 24 proc., natomiast w samym Soczi sięgał około 30 proc. Jednocześnie gwałtownie wzrosła liczba anulowanych rezerwacji, a właściciele hoteli zaczęli obniżać ceny, próbując przyciągnąć klientów przed szczytem sezonu.

Problemy dotknęły również inne miejscowości wypoczynkowe. W Gelendżyku i Tuapse regularnie ogłaszane są alarmy przeciwlotnicze, a mieszkańcy przyznają, że syreny alarmowe stały się elementem codzienności. W Tuapse dodatkowym problemem pozostają skutki wcześniejszych ataków na infrastrukturę paliwową, które odbiły się także na stanie miejscowych plaż. Z kolei Anapa, dotychczas przedstawiana jako spokojniejsza alternatywa dla Krymu, również odczuwa skutki wojny. Władze apelują do turystów o śledzenie komunikatów i stosowanie się do poleceń służb w przypadku alarmów.
Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje na okupowanym Krymie. Od początku pełnoskalowej wojny nie funkcjonuje tam ruch lotniczy, dlatego większość turystów dociera samochodami lub koleją przez Most Krymski. Każde zakłócenie ruchu oznacza wielokilometrowe korki i wielogodzinne oczekiwanie. W ostatnich tygodniach problemy pogłębiły ataki ukraińskich dronów oraz ograniczenia w sprzedaży paliwa. Rosyjskie media informowały również o wyraźnym wzroście liczby rezygnacji z wcześniej wykupionych pobytów na półwyspie. W pierwszych tygodniach sezonu liczba rezerwacji na Krymie spadła o 31 proc. W samym Sewastopolu o 40 proc., a odsetek anulowanych rezerwacji sięgnął 79 proc.
Dla branży turystycznej oznacza to wyjątkowo trudny sezon. Jeszcze niedawno właściciele hoteli liczyli, że ograniczone możliwości wyjazdów zagranicznych zapewnią im rekordową liczbę gości. Tymczasem okazało się, że wojna coraz mocniej wpływa także na krajową turystykę. Coraz więcej Rosjan dochodzi do wniosku, że nawet wypoczynek nad własnym Morzem Czarnym nie daje już poczucia bezpieczeństwa. To właśnie ten czynnik, a nie ceny hoteli czy pogoda, staje się dziś najważniejszym powodem rezygnacji z wakacyjnych wyjazdów.
“Jedź. Drony już na ciebie czekają”
Taki komentarz pojawił się pod artykułem portalu Fontanka dotyczącym turystyki w Soczi. Jeszcze dwa-trzy lata temu nikt nie żartowałby w ten sposób z wakacji nad Morzem Czarnym. Dziś na całym okupowanym i rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego bezzałogowce wypalające rosyjskie petrochemie są codziennością.

Jakby dronów było mało, to i ceny nie zachęcają do odwiedzin. “Nikogo nie dziwi, że ceny w Soczi są dwa razy wyższe niż na Riwierze” – pisała Problemy z organizacją letniego wypoczynku coraz częściej stają się przedmiotem publicznej dyskusji w Rosji. Jeszcze kilka lat temu większość debat dotyczyła cen wycieczek do Turcji, Egiptu czy europejskich kurortów. Dziś rozmowa wygląda zupełnie inaczej.
Pojawiają się coraz bardziej absurdalne pomysły, jak poradzić sobie z brakiem możliwości wyjazdu na wakacje. Jak podaje Nexta, moskiewska komisarz ds. małych dzieci, Olga Jarosławska zaproponowała, aby wzorem ZSRR przywrócić obozy junackie dla dzieci, podczas których mogliby się uczyć pracy na rzecz państwa. Od razu pojawiły się komentarze, aby “wszystkie rodziny na kurorty Madaganu”, czy “przywrócić GUŁAG-i”. Choć zdecydowana większość takich komentarzy miała charakter prześmiewczy, dobrze pokazują one zmianę nastrojów.
Jeszcze niedawno Rosjanie dyskutowali o tym, który zagraniczny kurort wybrać na wakacje. Dziś dyskusje dotyczą tego, czy państwo powinno organizować młodzieży obozy pracy na wzór radziecki. Takich wakacji Rosjanie w ostatnich 30 latach jeszcze nie mieli.