Ekwadorska posłanka o śmierci Polki. “To było morderstwo”
W marcu Silva otrzymała pierwsze groźby, po których złożyła wniosek do prokuratury o ochronę i szukała pomocy w organizacjach unijnych. Próbowała opuścić Ekwador z dwiema córkami, ale ojciec dziewczynek nie zgodził się na ich wyjazd do Europy, bo sam mieszka w Brazylii. Na początku kwietnia Polka zgłosiła się do ambasady USA w Quito, stolicy Ekwadoru. Jak ujawniliśmy, przekazała Amerykanom poufne dokumenty i prosiła DEA, amerykańską agencję antynarkotykową, o ochronę. 67 dni później nie żyła.
Wybuchy w stolicy Ekwadoru. Zostawili po sobie wiadomość
Szymon Opryszek, Wirtualna Polska: Ciało Moniki Silvy-Koniuszek zostało odnalezione 8 czerwca, a John Reimberg, minister spraw wewnętrznych Ekwadoru bardzo szybko oświadczył, że było to samobójstwo. Zdziwił panią ten kategoryczny ton?
Liliana Elizabeth Duran Aguilar, ekwadorska posłanka z partii Ruch Rewolucji Obywatelskiej: Bądźmy bardziej precyzyjni. Zrobił to niecałe 24 godziny po odnalezieniu ciała, opierając się wyłącznie na tym, że na miejscu znaleziono linę, nóż oraz SMS-a od aktywistki do jej partnera, który zdaniem ministra brzmiał jak pożegnanie. Moim zdaniem Reimberg tym oświadczeniem próbował zatuszować morderstwo, nazywając je samobójstwem.
Mocne słowa.
Mocne, ale muszę jasno powiedzieć: to było morderstwo. W odpowiedzi na postawę władz powołano zespół prawny złożony z przedstawicieli CEPAM (organizacja specjalizująca się w obronie praw kobiet) oraz CDH (Stały Komitet na rzecz Obrony Praw Człowieka). Okazało się, że raporty kryminalistyczne kategorycznie wykluczyły samobójstwo.
Minister, ignorując twarde dowody, pośpiesznie wydał fałszywy werdykt, próbując zamknąć sprawę. A przecież już wyniki pierwszej sekcji zwłok potwierdziły gwałtowną śmierć z powodu uderzenia w okolicy potylicznej głowy ze śladami krwi, a także ślad po duszeniu na szyi. To nie wskazywało na samobójstwo przez powieszenie.
Drugą sekcję przeprowadzili biegli sądowi i lekarze z Guayaquil w obecności dwóch lekarzy sądowych wysłanych przez Sąd Najwyższy Argentyny jako niezależni obserwatorzy techniczni. Doszło do tego na bezpośrednią prośbę Unii Europejskiej.

Rozumiem, że zabójstwo może być związane z polityką i wielkimi pieniędzmi. Ale z drugiej strony ciało Moniki Silvy odnalazł jej ostatni partner, który też forsował teorię o samobójstwie. W oficjalnych zeznaniach wycofał się z tych słów, ale nadal może się okazać, że sprawa wcale nie dotyczy wielkiej polityki.
Oczywiście należy to zbadać. Jeśli doszło do jakiejkolwiek przemocy lub innej sytuacji, wyjdzie to na jaw w trakcie śledztwa. Nie chcę wydawać przedwczesnych opinii, a myślę, że nie należy tracić z oczu najważniejszego: kwestia polityczna jest fundamentalna.
Morderstwo Moniki jest w rzeczywistości wynikiem prowadzonych przez nią śledztw i prób uciszenia jej głosu. W taki czy inny sposób minister Reimberg ponosi odpowiedzialność za jej śmierć.

Dlaczego?
Polka wielokrotnie składała skargi do Prokuratury Generalnej, a do tego wnioskowała o ochronę ze strony MSW. Nigdy jej nie otrzymała, choć publicznie mówiła o poczuciu zagrożenia i groźbach, które dostawała. Minister Reimberg nic z tym nie zrobił: najpierw nie zapewnił jej ochrony, a potem pospieszył się z ogłoszeniem samobójstwa.
Zapowiedziała pani, że zbada wszystkie śledztwa, które prowadziła Monika.
Jako członkini Zgromadzenia Narodowego mam dwie kompetencje: jedną z nich jest stanowienie prawa, a drugą nadzór nad jego stosowaniem. To uprawnienia, które daje mi Konstytucja Republiki Ekwadoru. Zamierzam z nich skorzystać i zażądałam już pełnego spisu wszystkich spraw przedłożonych Zgromadzeniu Narodowemu przez zamordowaną aktywistkę.
Wiem, że Silva wielokrotnie składała wnioski o dokumenty oraz skargi m.in. do takich instytucji jak MSW, biuro Prokuratora Generalnego, biuro Kontrolera Generalnego i Rada Sądownictwa. Dotyczyły one m.in. Nielsa Olsena, ówczesnego Przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego, Ferdinanda Álvareza, przewodniczącego Komisji Nadzoru i Kontroli Politycznej oraz Diany Jácome, pełniącej funkcję przewodniczącej Komisji Przejrzystości, Uczestnictwa Obywatelskiego i Kontroli Społecznej.
Moim zdaniem konieczne jest odtworzenie całej dokumentacji przedłożonej Zgromadzeniu Narodowemu przez Silvę, biorąc pod uwagę, że działania te dotyczą poważnych zarzutów korupcji. To wymaga wyjaśnienia. Równolegle zwróciłam się do wspomnianych instytucji państwowych o wszelkie informacje związane ze śledztwami, które prowadziła Polka. Nie chcę, by sprawy, które zaczęła, pokryły się kurzem.
Wiadomo, ile takich skarg na państwo lub konkretnych polityków złożyła aktywistka?
Nie otrzymałam jeszcze pełnych informacji od odpowiednich instytucji, ale wiem, że jest ich wiele.
Sam naliczyłem ich ponad dwadzieścia.
Mamy sprawę dotyczącą Francisco Tamariza, burmistrza La Libertad, który miał być zamieszany w sprawę Jenny Ramírez. To przypadek z początku 2026 r. Dotyczy bezpośredniej sprzedaży, bez licytacji, 93 hektarów gruntów komunalnych za 2,7 miliona dolarów 24-letniej kobiecie, o której nie wiadomo, żeby prowadziła działalność gospodarczą. Silva zwróciła się do Biura Kontrolera o zbadanie majątku burmistrza pod kątem domniemanego nielegalnego wzbogacenia.
Kolejna sprawa, tzw. Sunshine, dotyczyła niezgodnego z prawem unieważnienia umowy kupna 4,4 hektara plaży, które następnie zostało przeniesione na żonę jednego z obecnych posłów.
W śledztwach Moniki pojawia się nazwisko José Daniela Villao, obecnego prefekta Santa Eleny i kandydata na burmistrza Santa Eleny z ramienia rządzącej partii Narodowej Akcji Demokratycznej (ADN). Powiedzmy, że to różne elementy i jest tego dużo. Mogłabym tak długo wymieniać. Podkreślę, że dowody zgromadzone przez Polkę na korupcję w naszym państwie, a zwłaszcza w rządzie, nie są objęte klauzulą tajności. Muszą zostać upublicznione, abyśmy mogli zrozumieć, co wiedziała i komu to szkodziło.

W kwietniu Polka przekazała dokumenty ambasadzie Stanów Zjednoczonych w Quito. Ujawniają one m.in. powiązania Noboa Trading, rodzinnej firmy prezydenta Ekwadoru z narkobiznesem.
To jedna z kluczowych kwestii i uważam – nie mam jeszcze wszystkich dowodów – że ma to również wiele wspólnego z morderstwem Moniki. Wiele spraw, o których mówiłam, wiąże się prezydentem, jego bliskimi współpracownikami oraz partią rządzącą.
Przypadek Noboa Trading jest interesujący, bo w tle pojawiają się mafie bałkańskie, które przejęły rynek narkotyków w Ekwadorze i ich transport do USA i Europy.
Jako opozycja w Zgromadzeniu Narodowym próbowaliśmy się tym zająć, ale nie mamy większości, co nie pozwala na podjęcie konkretnych działań. Na pewno wiele kwestii wymaga dalszego zbadania. Mam nadzieję, że fakty zaczną wychodzić na jaw.
Polka składała też skargi do Generalnego Kontrolera Stanu za rzekome tuszowanie spraw korupcyjnych. W odpowiedzi dostała tylko pozew o zniesławienie.
Silva wskazała Generalnego Kontrolera Stanu, Javiera Mauricio Torresa Maldonado, jako główną przeszkodę w śledztwie w sprawie afery gruntowej w Santa Elena, oskarżając go o stworzenie muru w celu utrudniania audytów. W lipcu 2025 r. złożyła formalny wniosek do Zgromadzenia Narodowego o przeprowadzenie audytu w jego biurze. Minął już rok od czasu, gdy przedstawiła dowody na nepotyzm i handel wpływami.
W odwecie Torres wykorzystał system prawny do zastraszenia Silvy, wnosząc przeciwko niej pozew karny za rzekome przestępstwo zniesławienia. Argumentował, że oskarżenia o nepotyzm i płatną protekcję były ewidentnie złośliwe i miały na celu zdyskredytowanie jego administracji. Proces sądowy i ściganie obejmowały nałożenie przez sędziego grzywny w wysokości 500 dolarów na Silvę. Sędzia, zamiast uznać skargę Kontrolera za lekkomyślną, ukarał grzywną osobę walczącą z korupcją, aby ją osłabić prawnie i finansowo.
Od procesu o zniesławienie do zarzutów o morderstwo jest jednak daleka droga.
Naszym państwem rządzi grupa nieudolnych osób, które tuszują – nie wiem, czy bezpośrednio, czy pośrednio – siatki przestępcze odpowiedzialne za śmierć obywateli walczących z korupcją. Przecież morderstwo Polki to nie jest jedyny przypadek.
Przypomnę, że przyjaźniła się i współpracowała z Robinsonem del Pezo. Dziennikarz obywatelski i założyciel platformy cyfrowej “La Voz del Pueblo” (“Głos Ludu”) zginął w listopadzie ubiegłego roku. Mamy więc dwa morderstwa i oba dotyczą osób, które ujawniły siatkę korupcji, handlu ziemią i przestępstw przeciwko środowisku w prowincji Santa Elena.
Dzień po zabójstwie del Pezo Polka odkryła, że jest śledzona przez kamery skierowane na jej dom.
To dla mnie zaskoczenie, ale dowodzi, że była na ich radarze. Chcieli wiedzieć o jej życiu jak najwięcej.
Czy myśli pani, że morderstwo było planowane od kilku miesięcy?
Oczywiście, wszystko to było zaplanowane. Wiedzieli, że Monika miała wiele do powiedzenia Ekwadorowi i światu.
Teraz obrońcy praw człowieka apelują o odtajnienie śledztwa. Ale musimy podkreślić, że prokuratura trzyma się jednak procedur.
Prokuratura Generalna uznaje, że dochodzenie przygotowawcze na mocy Kodeksu Karnego jest klasyfikowane jako poufne. Moim zdaniem utajnienie to idealny mechanizm ukrywania prawdy i tuszowania korupcji. Izoluje ono śledztwo od publicznej kontroli, uniemożliwia obywatelom poznanie prawdy i daje czas siatkom przestępczym powiązanym z politykami, co pozwala manipulować dowodami i je ignorować.
Dlatego podkreślam kategorycznie: choć śledztwo w sprawie śmierci Moniki zostało uznane za poufne, to zarzuty, które wysuwała w kierunku różnych polityków i sieci przestępczych, poufne już nie są.
Obowiązkiem instytucji publicznych jest odniesienie się do jej skarg. Mam na myśli Radę Sądownictwa, Prokuraturę Generalną, Biuro Kontrolera Generalnego i oczywiście Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Utajnienie śledztwa w sprawie morderstwa Moniki Silvy nie zatuszuje całej korupcji, którą państwo ukrywało.
Co pani zamierza?
Podjęłam już szereg działań. Moim zdaniem mamy do czynienia z wyraźnym zaniedbaniem obowiązków przez ministra spraw wewnętrznych, Prokuratora Generalnego, Kontrolera Generalnego i Radę Sądownictwa.
Zaniedbanie to przejawia się w zaniechaniu prokuratora generalnego w zbadaniu zgłoszonych przez nią spraw, zaniechaniu Kontrolera Generalnego w przeprowadzeniu audytu w przypadkach korupcji czy w końcu zaniechaniu ochrony aktywistki przez MSW. Najważniejsze jest jednak znalezienie winnych zbrodni, której motywem było ukrycie korupcji ujawnianej przez Silvę.
Polska prokuratura współpracuje z Ekwadorem w tej sprawie, ale nie planuje wysłać prokuratorów na miejsce.
Bardzo dobrze, że istnieje ta współpraca. Tylko w ten sposób możemy wyjaśnić prawdę o tragicznych wydarzeniach. Morderstwo aktywistki wykroczyło już poza nasze granice. Dzięki temu nastąpiła natychmiastowa interwencja Unii Europejskiej, która zażądała wnikliwego śledztwa, aby zrozumieć całą sytuację związaną ze śmiercią Moniki. Zobowiązała rząd i ministra Reimberga do wyłożenia wszystkich kart na stół. Nie będzie mógł dłużej tuszować korupcji czy forsować wersji samobójstwa.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie