Drukowali mapy dla wojska i matury. Zostali bez pensji
Z danych KRS wynika, że przedsiębiorstwo Wojskowe Zakłady Kartograficzne zostało skomercjalizowane w 2007 r. i stało się wtedy spółką podległą Ministerstwu Obrony Narodowej. W 2020 r. udziały o wartości 4,2 mln zł przeszły z MON do Ministerstwa Aktywów Państwowych.
Po trzech latach przyszła kolejna zmiana. “Wojskowe Zakłady Kartograficzne od 2023 r. rozpoczęło nową erę swojej działalności, stając się częścią Grupy Kapitałowej Poczty Polskiej S.A.” – czytamy na stronie firmy. Pracownicy na własnej skórze przekonali się, że była to już jej schyłkowa era.
Jeden z pracowników WZKart okres między 2017 a 2025 r. wspomina jako ciągłą rotację prezesów.
– Z perspektywy czasu to wygląda, jakby zrobili sobie u nas przechowalnię prezesów. Przychodzili, posiedzieli trochę, kogoś zatrudnili, kogoś zwolnili i sobie szli dalej. Było ich ogrom, od 2017 r. chyba sześciu czy siedmiu. Przychodzili chyba tylko po to, żeby wpisać sobie do CV, że byli prezesami, bo żaden nie traktował tej firmy, żeby ją ratować – ocenia pracownik.
– Jak dla mnie, to byli ludzie wyjęci z kapelusza – komentuje drugi były pracownik WZKart.
Jako przykład podaje, że jeden z kolejnych prezesów po zakończeniu swojej kilkumiesięcznej działalności nie uzyskał absolutorium ze strony walnego zgromadzenia. Kolejnym dokonaniem następnego prezesa była – zdaniem pracowników – niczym nieuzasadniona rezygnacja z posiadania wspomnianego świadectwa bezpieczeństwa przemysłowego wyrażona w piśmie do ABW, z czym wiązała się m.in. konieczność zamknięcia funkcjonującej kancelarii tajnej.

Nowa era z Pocztą Polską
Po przejęciu WZKart w 2023 r. przez Pocztę Polską u niektórych pracowników pojawiła się nadzieja, że sytuacja zmieni się na lepsze.
– Symptomy tego, że są problemy, były od dłuższego czasu. Ale wiele osób, tak jak ja, wierzyło w obietnicę, że ministerstwo coś tam załatwi. A jak trafiliśmy pod Pocztę Polską, to może z poczty dostaniemy jakąś pracę i jakoś to ruszy? – mówi WP pracownik WZKart.
Oficjalnym uzasadnieniem przejęcia spółki była “możliwość osiągnięcia synergii związanych z optymalizacją struktury właścicielskiej” – argumentowała sama Poczta Polska. Ale związkowcy pocztowi już wtedy nie kryli, że przejęcia drukarni nie oceniają jako transakcji korzystnej dla samej Poczty Polskiej. – WZK było na progu upadłości. Sasin postanowił spółeczkę ratować i wcielił ją do Poczty Polskiej SA – mówił w 2023 r. “Gazecie Wyborczej” przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Poczty.
W styczniu 2025 r., po kilkunastu miesiącach znajdowania się w strukturze Poczty Polskiej, WZKart wraca jednak do MAP. Powód? W 2024 r. sąd odmówił rejestracji podwyższenia kapitału i Poczta ostatecznie musiała zwrócić udziały.
Właścicielskie przepychanki nie służyły spółce. W grudniu 2025 r. Wojskowe Zakłady Kartograficzne nie miały już z czego płacić ludziom pensji.
– Każdy z nas siedział cicho, dopóki były jakieś pieniądze. A w grudniu wzięliśmy ostatnią pensję i od stycznia w zasadzie siedzieliśmy w domu, bo już nie było pracy na skutek decyzji zarządu o wstrzymaniu produkcji, mimo schodzących stałych i leżących zleceń. Prezes był albo go nie było – rozkłada ręce były pracownik zakładu.

CKE płaci, urząd skarbowy zajmuje konta
Pracownicy podkreślają, że WZKart wygrywały kolejne przetargi na druk i dystrybucję egzaminów maturalnych, radcowskich, adwokackich i notarialnych, a realizacja tych zamówień wiązała się nie tylko z drukiem – wymagającym poufności do momentu otwarcia kopert egzaminacyjnych – ale także dystrybucją na terenie całego kraju.
Jednak zdaniem MAP spółka nie miała szans w zderzeniu z silną konkurencją, dlatego przez ostatnie lata jej zadłużenie ciągle rosło.
“Spółka od kilku lat borykała się z problemami finansowymi z uwagi na niewystarczający poziom przychodów i niską rentowność prowadzonej działalności” – tłumaczy Ministerstwo Aktywów Państwowych w odpowiedzi na pytania Wirtualnej Polski.
Resort wyjaśnia, że w ostatnich kilkunastu miesiącach prowadził rozmowy z głównymi wierzycielami spółki, aby mogła dalej działać. Po wpłynięciu pieniędzy z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej w lipcu 2025 r. udało się nawet odzyskać “względną płynność finansową”. MAP wskazuje, że próbował nawet włączyć państwową drukarnię w struktury Grupy Kapitałowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, ale ostatecznie ustalono, że PGZ nie potrzebuje usług poligraficznych świadczonych przez WZKart.
“Odnosząc się do kwestii pracowniczych należy odnotować, że bezpośrednią przyczyną braku wypłaty wynagrodzeń pracowniczych było zajęcie kont spółki przez urząd skarbowy w grudniu 2025 r.” – tłumaczy Ministerstwo Aktywów Państwowych.
– W lutym 2026 r. pracownicy napisali pismo do MAP-u, z rozżaleniem trochę, że nie mają pieniędzy, że pracują tu małżeństwa, że są bez środków do życia. Odpisali nam dopiero w kwietniu na to pismo, że właśnie oddają nas pod Agencję Rozwoju Przemysłu, bo oni nie mają środków do tego, żeby wypłacić ludziom wynagrodzenia – relacjonuje WP pracownik spółki.
MAP wyjaśnia, że spółka trafiła w kwietniu do ARP, bo jest to “podmiot wyspecjalizowany w restrukturyzacji spółek”. Wcześniej na ogłoszenie upadłości WZKart w lutym 2026 r. nie zgodził się sąd.
– Jak przejął nas ARP, to mieliśmy jeszcze kropelkę nadziei, że oni nas jakoś postawią na nogi, że w jakiś sposób nam pomogą, bo przecież to też spółka Skarbu Państwa. Więc mówię: dobra, może ZUS nam zapłacą, może urząd skarbowy, może im jest łatwiej jakoś się porozumieć między tymi państwowymi podmiotami. Ale nic nam nie pomogli – mówi jeden z pracowników.
Ostatecznie 9 czerwca Agencja Rozwoju Przemysłu podjęła uchwałę w sprawie rozwiązania spółki Wojskowe Zakłady Kartograficzne i otwarcia jej likwidacji.
Ministerstwo Aktywów Państwowych pytane przez WP o sytuację pracowników przekonuje, że zarząd WZKart mimo zablokowania rachunków bankowych próbował im pomagać.
3 marca został złożony wniosek do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych o wypłatę zaległych wynagrodzeń za okres grudzień 2025 – luty 2026. Pieniądze za ten okres zostały wypłacone pracownikom. Rozmówcy WP przyznają, że rzeczywiście pieniądze z FGŚP do nich wpłynęły.
Pracownicy relacjonują, że kolejne miesiące to znowu nerwowe wyczekiwanie na jakieś działania. Ostatecznie ponad 20 osób, bo tyle na koniec pracowało w WZKart, złożyło w czerwcu wypowiedzenia umów o pracę z winy pracodawcy. Dziś są już poza spółką, ale cały czas czekają na pozostałe zaległe wynagrodzenia.
Jak mówią, firma wciąż zalega im nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych wynagrodzenia.
ARP szuka nowej reprezentacji dla spółki
Nowy właściciel WZKart – Agencja Rozwoju Przemysłu – przekazał WP, że nie ma podstaw prawnych do uznawania ani regulowania należności wobec pracowników, bo nie jest stroną stosunku pracy. Pracodawcą jest dla nich sama spółka, ale ta nie ma prezesa. W połowie lipca ARP przekonywała, że szuka kogoś do reprezentowania spółki.
“Tym, co możemy zrobić w ramach nadzoru właścicielskiego, jest dalsze dążenie do przywrócenia zdolności spółki do samodzielnego działania, co otworzy drogę do podjęcia uchwał i decyzji naprawczych przez jej właściwe organy. Nie możemy jednak składać deklaracji co do konkretnych terminów czy metod spłat – to leży w gestii samej spółki po odzyskaniu przez nią pełnej reprezentacji” – przekazała WP Katarzyna Frendl, rzeczniczka prasowa ARP.
Z aktualnych danych KRS wynika, że ARP reprezentacji wciąż nie znalazła.
Ministerstwo Aktywów Państwowych przekonuje, że “nie posiada możliwości wsparcia spółki w związku z zaległościami wobec pracowników”.
– Wszyscy jesteśmy rozczarowani takim podejściem państwowego właściciela. Tu są ludzie wszyscy po pięćdziesiątce. Zostali z dnia na dzień bez środków do życia – komentuje jeden z pracowników.
PREMIUM Zapisz się na newsletter!
Zapisz mnie