Koszmar na lotniskowcu USA. Zdesperowana załoga chce skakać za burtę
Lotniskowiec USS Abraham Lincoln wypłynął z bazy w San Diego 21 listopada 2025 r. Jego pierwotna misja miała zakończyć się w maju 2026 r., jednak w związku z trwającymi działaniami wojennymi przeciwko Iranowi, okręt został przekierowany na Bliski Wschód, a czas służby załogi uległ wielokrotnemu przedłużeniu. Ponad pięć tysięcy marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej spędziło na morzu już przeszło 250 dni bez zawijania do portu.
Z informacji przekazanych przez dziennik “Stars and Stripes” wynika, że od listopada ubiegłego roku żołnierze zaledwie dwukrotnie mieli okazję wyjść na ląd. W grudniu jednostka zatrzymała się na Guam, jednak wielu marynarzom nie pozwolono opuścić pokładu. Drugi postój miał miejsce w lipcu w Omanie w celu uzupełnienia zapasów, ale i tam swoboda załogi została rygorystycznie ograniczona wyłącznie do bezpiecznego kompleksu w obrębie portu.

Próby samobójcze i wyczerpanie psychiczne
Brak powrotu do domu i zamknięcie na okręcie doprowadziły do potężnego kryzysu zdrowia psychicznego. Dzienniki “Navy Times” oraz “Stars and Stripes” jako pierwsze poinformowały o dramatycznych wydarzeniach i licznych próbach samobójczych, w trakcie których marynarze usiłowali skoczyć za burtę statku.
Annabelle Loma, żona jednego z wojskowych, w rozmowie z “Navy Times” ujawniła, że jej mąż próbował odebrać sobie życie po informacji o kolejnym przedłużeniu misji. – Boi się. Myśli, że dostanie niehonorowe zwolnienie, a to, że się wypalił, by zrujnowało jego 13-letnią karierę, ot tak – wyznała kobieta.
Czytaj także: Sensacyjne doniesienia ws. amerykańskiego lotniskowca. “To ktoś z załogi”
Inna żona opisała incydent, w którym jej mąż musiał osobiście interweniować i siłą powstrzymywać swoich kolegów przed skokiem do wody. O powszechnej desperacji załogi opowiedział w lipcowym wywiadzie rodzic jednego z marynarzy. – Mój syn jest obecnie na tym okręcie i słuchanie, jak opowiada, że on i jego towarzysze nieustannie myślą o skoku z okrętu, żeby tylko znaleźć ulgę, jest bardzo trudne – przyznał ojciec żołnierza.
Z kolei anonimowy marynarz w rozmowie ze “Stars and Stripes” potwierdził, że morale na lotniskowcu osiągnęło poziom krytyczny. – Na tym etapie nie ma na co czekać – ocenił żołnierz. Dodał również, że załoga jest w tym momencie gotowa zrezygnować z jakichkolwiek postojów w portach, aby tylko móc natychmiast wrócić do Stanów Zjednoczonych.

Pleśń pod prysznicem i braki w żywności
Kryzys psychiczny potęgowany jest przez skandaliczne warunki bytowe panujące na pokładzie jednostki. Zgłoszenia załogi nagłośnił demokratyczny kongresmen Mike Levin. Z opublikowanych przez niego relacji wynika, że marynarze muszą korzystać ze spleśniałych pryszniców oraz zepsutych toalet, a ciepłej wody często brakuje przez długi czas. Ponadto żołnierze tygodniami czekają na możliwość zrobienia prania.

Polityk zwrócił również uwagę na niedobory zaopatrzenia. Brakuje podstawowych środków higieny osobistej, takich jak mydło, dezodorant czy pasta do zębów. Posiłki wydawane na stołówce są racjonowane i bardzo słabej jakości. Zgodnie z opisem Levina, na talerze marynarzy trafia niekiedy zaledwie pół szklanki ryżu i dwie tortille.
Oskarżenia dotyczące warunków sanitarnych i żywieniowych zostały początkowo całkowicie zdyskredytowane przez sekretarza obrony Pete’a Hegsetha. – To kolejne fałszywe informacje – stwierdził przedstawiciel amerykańskiego rządu.
Czytaj także: Awarie kanalizacji na lotniskowcu. Marynarze mają dość
Bunt rodzin i odpowiedź dowództwa
Rosnące obawy o bezpieczeństwo bliskich doprowadziły do konfrontacji z najwyższym dowództwem Marynarki Wojennej. W San Diego zorganizowano emocjonalne spotkanie, w którym uczestniczyło około 200 członków rodzin oraz pełniący obowiązki sekretarza marynarki Hung Cao. – Złamali zaufanie między nami a dowództwem – zarzuciła wojskowym oficjelom jedna z obecnych na sali kobiet. Inna z płaczem przytoczyła treść wiadomości, jaką otrzymała od swojego męża.
“Ma nadzieję, że jutro się nie obudzi” – przeczytała żona marynarza. Według relacji “Stars and Stripes” obecni na sali urzędnicy nie odnieśli się bezpośrednio do tych wyznań, zapewniając jedynie w sposób ogólnikowy o dostępności psychologów na okręcie.
Do narastającego oburzenia odniosła się w poniedziałek Marynarka Wojenna w oświadczeniu przesłanym do “Stars and Stripes”. “Dowództwo stale przeprowadza oceny mające na celu monitorowanie i utrzymywanie gotowości psychologicznej każdego marynarza” – napisano w komunikacie.
Z kolei w oświadczeniu dla portalu “Task & Purpose” przedstawiciele Marynarki Wojennej przyznali, że przedłużone misje są znacznym obciążeniem dla wojskowych, jednak kategorycznie zaprzeczyli doniesieniom o wzroście liczby prób samobójczych na USS Abraham Lincoln. Urzędnicy zapewnili, że zdrowie załogi jest priorytetem, na okręcie działają doradcy, lekarze i kapelani, a marynarze mają ciągły dostęp do czystej wody, sprawnej klimatyzacji i zdrowych posiłków, mimo zakłóceń w łańcuchach dostaw.
Interwencja w Kongresie i widmo “kryzysu gotowości”
Sytuacja na lotniskowcu spotkała się z ostrą reakcją amerykańskich ustawodawców. Senator Richard Blumenthal, zasiadający w senackiej Komisji Sił Zbrojnych, wystosował oficjalny list do Pete’a Hegsetha i Hunga Cao. Polityk poprosił w nim o rzetelną relację z warunków panujących na okręcie.
“Liczne doniesienia mówią o braku produktów pierwszej potrzeby, skażeniu wody, problemach z kanalizacją, pogorszeniu się stanu zdrowia psychicznego, problemach z bezpieczeństwem” – wyliczył w piśmie senator Blumenthal.
Z kolei senator Ruben Gallego opublikował w mediach społecznościowych wpis, w którym zaapelował o zorganizowanie oficjalnej wizyty kontrolnej. “Wizyta dwupartyjnej delegacji Senatu na pokładzie USS Abraham Lincoln w celu sprawdzenia sygnałów o niepokojących warunkach” – zaproponował polityk na platformie X.

Sytuacja na USS Abraham Lincoln wpisuje się w szerszy problem amerykańskich sił zbrojnych. Niedawno do bazy powrócił lotniskowiec USS Gerald R. Ford, który spędził na misji 326 dni, co było najdłuższym okresem służby od czasów wojny w Wietnamie. Zbyt mała liczba nowoczesnych jednostek w zestawieniu z rosnącą liczbą punktów zapalnych na świecie zmusza dowództwo do przedłużania misji grup uderzeniowych z zakładanych sześciu miesięcy do blisko roku. Eksperci i senatorowie ostrzegają, że zmęczenie załóg oraz odkładane na później remonty sprzętu mogą w niedalekiej przyszłości doprowadzić do głębokiego “kryzysu gotowości” i niebezpiecznych wypadków w całej Marynarce Wojennej USA.