Zabił 13-latkę. Policja ujawnia kulisy zatrzymania
Mężczyzna nie był notowany, legitymowany, nie popełniał żadnych wykroczeń. Założył rodzinę, miał dwójkę dzieci.
Mężczyznę zatrzymano przed klatką schodową, w której mieszkał. Policjanci chcieli oszczędzić dramatycznych scen jego bliskim. Funkcjonariusze zaznaczają, że obserwowali go od jakiegoś czasu i wiedzieli, kiedy wychodzi z mieszkania. Wiedzieli też, że nie jest uzbrojony.
– Został zatrzymany poza domem, dlatego że w domu była żona i dzieci. Nikt nie będzie wchodził do mieszkania w takiej sytuacji, gdy nie jest do tego zmuszony. Wiedzieliśmy, że nie jest uzbrojony, nie nastawialiśmy się na to, że jest niebezpieczny, dlatego też w zatrzymaniu brali udział policjanci operacyjni. Gdybyśmy wiedzieli, że jest niebezpieczny i ma broń, to na pewno w takim zatrzymaniu braliby udział kontrterroryści, ale w tym przypadku takiego zagrożenia nie było – opowiada Banaszewska.

Namierzyli go dzięki materiałowi genetycznemu
Jak podkreślają rozmówcy “Faktu”, w ostatnich latach pracowali przy śledztwie z genealogią genetyczną. – Biegła tworzyła drzewo genealogiczne podejrzanego, cofając się o ponad 200 lat. Dotarła do przodków 10 pokoleń do tyłu. Bardzo mocno cofała się w czasie. Miała 10 tys. osób w stworzonym przez siebie drzewie genealogicznym. Ogromny wkład i niesamowita wieloletnia praca – opisują policjanci.
Po 2020 r. śledczy wytypowali ponad 700 potencjalnych sprawców. Zaskakująco, nie było wśród nich jednak podejrzanego.
Śledczym pomagała też amerykańska firma, która na podstawie danych biologicznych z miejsca zbrodni stworzyła portret podejrzanego. Według nich sprawca miał niebieskie oczy i jasne włosy. To jednak nie wystarczyło. Ale policja dysponowała przynajmniej materiałem genetycznym w bazie. I w końcu mieli trafienie.
– Osoba z jego bardzo dalekiej rodziny dobrowolnie oddała swój materiał genetyczny, bo szukała przodka. Ta osoba też zgodziła się na to, by śledczy mogli z niego skorzystać – mówi “Faktowi” podkom. Anna Banaszewska.