Tak posłanka tłumaczy się z afery. “Jeszcze powinni mi podziękować”
Pępek w rozmowie z dziennikarzami portalu Zero.pl nie wypiera się całej sytuacji. – Zostałam zapisana na badanie przez osobę pracującą na oddziale położnictwa, będącą w strukturach Koalicji Obywatelskiej. Zrobiła mi przysługę, bo z powodu obowiązków zawodowych nie miałam czasu przyjść sama zarejestrować się w szpitalu – przyznała.
A tak o tym mówiła w rozmowie z Onetem: – Ale jak mnie przyjęli poza kolejnością? Zwróciłam się o wykonanie badania medycznego. Ja z tym problemu nie mam. To, że oni zrobili z tego polityczną sprawę, to jest ich wewnętrzny problem. Mogli do mnie w ogóle nie dzwonić.

– A to, że zadzwonili, że zwolnił się termin, to ja im zrobiłam przysługę, że się stawiłam, a nie oni mnie. To, że pojechałam, to była moja dobra wola, wcale nie musiałam wtedy jechać. Mogłam sobie dalej spokojnie czekać. Zadzwonili, było wolne miejsce, więc pomyślałam, że skorzystam – dodała.
– W tym czasie w ogóle, jeżeli chodzi o gastroskopię, takie były kolejki. Proszę sobie sprawdzić. Nawet dzisiaj pracownica moja powiedziała, że również była w tym czasie na gastroskopii i czekała trzy tygodnie. Ja nie wiem, z czego tu jest problem – usłyszał od posłanki jeszcze portal wPolsce.pl.
– Zadzwoniono, że mam przyjść na gastroskopię, bo się zwolnił jakiś termin w sobotę. To jeszcze powinni mi podziękować za to, że przyszłam, że wypełniłam ten termin. I po prostu zrobiono mi gastroskopię – opisała. – Pani dyrektor wzywała tę moją koleżankę, która mnie zarejestrowała, te dziewczyny, które pracują w rejestracji, były przez panią dyrektor straszone, że ich zwolni z pracy, bo ja byłam na gastroskopii – dodała polityczka.