02 August, 2026

Skargi, limity i dymiące silniki. Jak wojna zniszczyła rynek paliwowy w Rosji

Do tego dochodzą przyspieszane remonty i odkładanie części prac serwisowych. Rosja potrzebuje paliwa już teraz, więc zakłady mają produkować, a nie stać. Tyle że rafineria, podobnie jak każdy skomplikowany zakład przemysłowy, potrzebuje regularnego serwisowania. Odkładanie prac oznacza większe ryzyko awarii instalacji i problemów z parametrami produkowanego paliwa.

Skargi, limity i dymiące silniki. Jak wojna zniszczyła rynek paliwowy w Rosji

Kolejna rzecz to zmiana wymagań jakościowych. Rosyjskie władze zdecydowały się czasowo poluzować normy dotyczące zawartości siarki w benzynie i oleju napędowym. Dzięki temu na rynek można skierować większą ilość produktu, który w normalnych warunkach nie spełniałby bardziej rygorystycznych wymagań.

Skargi, limity i dymiące silniki. Jak wojna zniszczyła rynek paliwowy w RosjiMusztra dla dzieci. Postępująca mobilizacja na Białorusi

Do końca 2026 r. dopuszczono do obrotu benzynę zawierającą do 150 mg siarki na kilogram oraz olej napędowy z zawartością do 350 mg/kg. Rosyjskie Ministerstwo Energii tłumaczy, że ma to pozwolić skierować na rynek dodatkowe ilości paliwa. To rozwiązanie ma jedną istotną zaletę. Na papierze paliwa jest więcej.

Skargi, limity i dymiące silniki. Jak wojna zniszczyła rynek paliwowy w Rosji

Jest też pewna wada. Samochód nie czyta komunikatów rosyjskiego Ministerstwa Energii i nie wie, że sytuacja jest pod kontrolą. Jest to dość mocno problematyczne w przypadku nowoczesnych silników, które mają układy sterowania dostosowujące zapłon do jakości paliwa. Samochód może więc nadal jechać, ale sterownik ograniczy osiągi, aby uniknąć spalania stukowego. A i tak, mimo ograniczeń, znacznie szybciej zużywają się elementy układu paliwowego i wydechowego.

Armia też narzeka

Problemy z paliwem zaczęły docierać również do rosyjskiej armii. Serwis “Wiorstka” zebrał relacje wojskowych walczących na Ukrainie, którzy skarżą się już nie tylko na ograniczenia w dostawach paliwa. W coraz większej ilości jednostek mają być wprowadzane limity, a część żołnierzy musi kupować paliwo za własne pieniądze. Problemy dotyczą nie tylko samochodów, ale również generatorów.

Armia może jakoś funkcjonować bez benzyny dla prywatnego samochodu oficera. Choć okazuje się, że często to on właśnie dostaje zapasy w pierwszej kolejności. Nie może natomiast prowadzić wojny bez ciężarówek. To one dowożą amunicję, żywność, wodę, paliwo, części zamienne i wszystko inne, co jest potrzebne na froncie. Jeżeli ciężarówka stoi, ponieważ nie ma paliwa, jest problem. Jeżeli stoi dlatego, że paliwo uszkodziło silnik, problem jest jeszcze większy.

Skargi, limity i dymiące silniki. Jak wojna zniszczyła rynek paliwowy w Rosji Skargi, limity i dymiące silniki. Jak wojna zniszczyła rynek paliwowy w RosjiSpektakularny i krwawy cios Ukraińców. Kreml grzmi po ataku

Rosjanie mają zresztą jeszcze jeden kłopot. Ciężarówek jest po prostu za mało. Wojna w Ukrainie od ponad czterech lat pochłania rosyjskie pojazdy transportowe. Część została zniszczona przez ukraińskie drony, część zużyła się w wyniku intensywnej eksploatacji. Rosjanie od dawna sięgają więc po ciężarówki cywilne, które trafiają do wojska w ramach mobilizacji lub innych form pozyskiwania pojazdów.

I tutaj zaczyna się błędne koło. Cywilne pojazdy mają niższą tolerancję na spadającą jakość paliwa. Do tego dochodzi brak części, problemy z serwisem i coraz większe obciążenie rosyjskiej logistyki.

Skargi, limity i dymiące silniki. Jak wojna zniszczyła rynek paliwowy w Rosji

Jeżeli w takim samochodzie zaczyna jeszcze szwankować silnik albo układ paliwowy, wojskowy kierowca ma niewielki wybór.

Coraz większe oszczędności

W obwodach graniczących z Ukrainą kolejny raz ograniczono limity sprzedaży paliwa. Teraz można kupić na większości stacji za jednym razem zaledwie 20 litrów, a to i tak mając szczęście i odpowiedni zapas gotówki. Na niektórych stacjach rolnicy mieli dostać limit jedynie 100-200 litrów diesla na jednorazowy zakup.

Skargi, limity i dymiące silniki. Jak wojna zniszczyła rynek paliwowy w RosjiBezlitosna pułapka Kremla. Tak Rosja oszukuje cudzoziemców Skargi, limity i dymiące silniki. Jak wojna zniszczyła rynek paliwowy w Rosji

Tymczasem kombajn może zużyć nawet około 300 litrów podczas jednej zmiany. W efekcie część gospodarstw miała obawiać się wyjazdu maszyn w pole, bo nie było pewności, czy później uda się je zatankować. I to mimo tego, że wicepremier Aleksandr Nowak informował niedawno, że rynek diesla jest już uzupełniany, między innymi po wprowadzeniu pełnego zakazu eksportu diesla.

W Kraju Krasnodarskim lokalne władze zalecały, aby w godzinach nocnych obsługiwać przede wszystkim pojazdy służb ratunkowych, komunalnych i innych służb operacyjnych. Cywile mogą tankować jedynie w dzień. W niektórych regionach jednak zwiększono limity w ostatnich dniach. Rosnieft i Basznieft zwiększyły limit z 30 do 50 litrów na samochód, ale tylko w Petersburgu i obwodzie leningradzkim oraz w Moskwie. W obu dużych miastach Łukoil i Teboil całkowicie zniosły limity. W obu miastach paliwa w zasadzie nie brakuje. Również lokalne władze w obwodzie omskim 28 lipca całkowicie zniosły ograniczenia. Tutaj jednak na niewiele się to zdało, bo na stacjach mimo to brakuje paliwa.

Podobne artykuły